Polacy o Brexicie: ,,Nie sądzę, aby wielu zostało. Życie w Wielkiej Brytanii jest trudne”

Reklama

pt., 07/29/2016 - 11:58 -- koscielniakk

Polacy w Wielkiej Brytanii i w kraju opowiadają nam o rosnących obawach o przyszłość, antyimigracyjnych nastrojach oraz braku jasnych deklaracji ze strony brytyjskiego rządu.

Marcin Skierniewski mieszka w Londynie od czterech lat. Pracuje jako budowlaniec, starając się zebrać pieniądze na kupno mieszkania. Trzeba przyznać, że nie jest to łatwa rzecz, jeśli weźmiemy pod uwagę ceny nieruchomości w stolicy Wielkiej Brytanii. Jednak cel, który sobie wyznaczył, miał pewne szanse powodzenia w przyszłości. Tuż przed referendum, decydującym o wyjściu Wielkiej Brytanii z UE, Marcin zdecydował się spędzić urlop w Polsce. Podczas jego nieobecności jego drugi dom wywrócił się do góry nogami.

Kiedy znalazł się już na lotnisku w Warszawie, gotowy do powrotu do Wielkiej Brytanii, ogarnęła go niepewność, z czym dokładnie będzie się ten powrót wiązał. Nie martwiły go antypolskie wystąpienia. ,,Nie przejmuję się nimi”, powiedział. ,,Mam mnóstwo brytyjskich przyjaciół, na których mogę liczyć. Nie boję się”.

Strach, który odczuwał wynikał z obawy o jego plany na przyszłość. ,,Zastanawia mnie to, jak Brexit odbije się na moim życiu. Nie wiem, co teraz z kupnem mieszkania”, powiedział Skierniewski.

Jego niepewność jest w pełni uzasadniona i świadomie kreowana przez brytyjski rząd, który do tej pory nie zagwarantował imigrantom z państw UE, żyjącym w Wielkiej Brytanii, pełnego prawa do pobytu w tym kraju. Brytyjczycy mieszkający w krajach Unii nie mają podobnego problemu, gdyż odwrotna sytuacja nie jest brana pod uwagę.

3 miliony Europejczyków zamieszkujących Zjednoczone Królestwo będą się jednak musiały uzbroić w cierpliwość. Polacy, którzy stanowią 850 tysięcy z tej liczby, swój powrót do kraju rozważają nie tylko w kategoriach wpływu Brexitu na kurs funta, ale też wiążącą się z tą sytuacją obawą o ich dalsze losy na Wyspach.

Paulina, która chciała zachować anonimowość, pracuje w galerii sztuki w Londynie. Jak mówi, myśli, że groźba ksenofobicznych ataków jest przez prasę wyolbrzymiana. Dodaje, że jej zdaniem liczba Polaków zamieszkujących Wielką Brytanie zmniejszy się.
,,Wielu Polaków i tak wróci do ojczyzny”, powiedziała. ,,Polski rząd wprowadził program 500+, aby zatrzymać ludzi w kraju… a życie w Wielkiej Brytanii jest trudne. Mamy problem przeludnienia. Bilety kolejowe są bardzo drogie. Mobilność społeczeństwa nie jest tak duża, a edukacja państwowa nie należy do najlepszych. Nie sądzę, żeby dużo ludzi zdecydowało się zostać. Równie dobrze mogą się przenieść gdzie indziej".

Konsekwencje wyjścia z Unii nie będą jednak odczuwalne jedynie dla zwykłych Europejczyków mieszkających w Wielkiej Brytanii.
W centrum Warszawy spotkaliśmy grupę 32-latków, dawnych przyjaciół ze szkolnej ławki. Zapytani, co sądzą o Brexitcie najpierw wzruszyli ramionami, jednak po chwili podzielili się z nami swoimi obawami.
Krzysztof Paciorkowski, który handluje warzywami, słyszał o antypolskich nastrojach w Anglii. ,,Wychodzi na to, że Brytyjczycy naprawdę nas nie lubią. Nie rozumiem tylko dlaczego. Polacy pracują ciężko, sumiennie i płacą podatki”, powiedział. ,,To śmieszne, że Anglicy wyszukiwali w Google czym jest Unia Europejska, dzień po tym jak zagłosowali w referendum".

Pawła Kuracha, właściciela sadów jabłoniowych oddalonych 40 km od Warszawy, martwią dwie rzeczy. Jego brat z rodziną mieszka w Londynie od 10 lat. Boi się o ich przyszłość i o to co może się stać z wieloletnią pracą jego brata jako menadżera restauracji. Wyraża on również zaniepokojenie o przyszłe losy Polski. ,,Boję się, że mój kraj będzie następny", mówi Kurach. ,,Obawiam się, że Brexit może wywołać efekt domina. Nikt nie wie, na którym kraju się zakończy”.

Nie tak dawno Prawo i Sprawiedliwość znalazło się pod ostrą krytyką Brukseli oraz Waszyngtonu - wyrażono tam zaniepokojenie stanem praworządności w Polsce. Partia rządząca oczyściła media publiczne z lewicowców ora centrowców i jest poniekąd odpowiedzialna za wzrost antyimigracyjnych nastrojów.

Z komentarzy pod ostatnimi doniesieniami w sprawie antypolskich incydentów po Brexicie wynika, że nastroje panujące w Wielkiej Brytanii można śmiało porównać do tych panujących w Polsce.

Premier Beata Szydło odebrała decyzję Wielkiej Brytanii o opuszczeniu Unii Europejskiej jako sygnał o słabej kondycji Wspólnoty, która potrzebuje nowego traktatu odbierającego część uprawnień Brukseli. Zdaniem pani premier Unia powinna być bliższa obywatelom. ,,Polska jest aktywna i chce być aktywna w procesie zmian, które muszą nastąpić w Unii Europejskiej, dlatego że Brexit pokazał przede wszystkim, że Europejczycy nie chcą już takiej Unii, jaka była do tej pory’’ - mówiła szefowa rządu. 

Centrowa i proeuropejska opozycja twierdzi, że w obliczu wyjścia Wielkiej Brytanii z UE wspólnota wymaga większej solidarności oraz integracji. Bogdan Klich, były minister obrony, a teraz senator i czołowy polityk opozycji, powiedział, że decyzja Wielkiej Brytanii odbije się na długoterminowych relacjach polsko-brytyjskich. Wyraził też swoje zaniepokojeni przyszłością Unii Europejskiej, która jego zdaniem przestanie odgrywać tak znaczącą rolę na arenie międzynarodowej.

Tłumaczenie: Sylwia Staniaszko

Źródło: https://www.theguardian.com/world/2016/jul/22/polish-uk-brexit-dont-think-many-will-stay-poland-immigration

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz:

Reklama