CZEGO LEWICA NIE POWIE WAM O BRONI?

Zbrodnia w Las Vegas zbiega się w czasie z debatą nad projektem ustawy ułatwiającej dostęp do broni w Polsce. Nasi lewicowi przyjaciele natychmiast podchwycili melodię i zaczęli udowadniać, że przepisy zamiast łagodzić trzeba zaostrzać, żeby nie dopuścić do takiej masakry w Polsce. Przy całym koszmarze zbrodni, warto przytoczyć kilka twardych faktów, które nie tylko pokażą, że zakaz posiadania broni niczego by tu zmienił, ale wręcz, że liberalizacja przepisów, może uratować sporo osób.

Zacznijmy od tego, że broń, którą Steven Paddock zamordował 59 osób i kolejne 527 ranił, była nielegalna. Ciężka broń automatyczna jest zakazana w Ameryce od 1930 roku i przy okazji każdego usprawnienia technologicznego, zakaz był wznawiany. Co więcej, urządzenia, których zbrodniarz użył do szybszego przeładowywania i strzelania, również są nielegalne i ścigane jako przestępstwo karne. Paddock w każdym kraju na świecie przeszedłby testy na posiadanie broni. Od lat był myśliwym związanym z kołem łowieckim. Płacił składki, przechodził szkolenia. Dodatkowo miał licencję zawodowego pilota i też co roku przechodził testy psychologiczne, które bez trudu zdawał. Jednym słowem, żaden system nie jest przygotowany na wychwycenie takiego psychopaty. Równie dobrze mógł być nim zawodowy wojskowy, czy policjant.

*

W Stanach Zjednoczonych w 2016 roku od broni palnej zginęło 33.636 osób. To stanowi 1.3 proc wszystkich zgonów w Ameryce. Dwie trzecie śmierci spowodowanych bronią palną - 21.175, to samobójstwa. Ktoś, kto chce się zabić nie uzależnia tego od przepisów o dostępie do broni. Robi to raczej z braku dostępu do odpowiedniej opieki psychologicznej, z samotności, z powodu długów, czy zawiedzionej miłości. Powodów jest pewnie tyle co osób, ale to, czy zakończą życie strzałem w głowę, skokiem z mostu, z okna, połykając pigułki, czy wjeżdżając samochodem pod ciężarówkę, nie ma już większego znaczenia. Chcą śmierci to ją znajdą. Spośród 45 tysięcy śmiertelnych wypadków samochodowych w Ameryce, jakieś 3 tysiące to samobójstwa. Ktoś, kto umyślnie doprowadził do katastrofy licząc na pieniądze z ubezpieczenia dla rodziny. A tak przy okazji, polecam te ogólnie dostępne dane statystyczne o liczbie ofiar wypadków politykom Nowoczesnej, którzy publicznie opowiadają, że w Ameryce więcej osób ginie od kul niż w wypadkach samochodowych. Bzdura.

*

Przeciwnicy posiadania broni często podnoszą też kwestie wypadkowości - broń w rękach dzieci. W USA w wyniku wypadków z bronią rocznie ginie 785 osób, w tym dzieci. Dla porównania 1.604 osoby giną od noży i pięści.

Druga największa grupa zabitych z broni palnej w USA, to ofiary zamachów i morderstw. Łącznie 11.208, z tej sumy 60 proc. to ofiary gangów. Czy utrudnienia w dostępie do broni spowodują, że najbardziej zwyrodniałe gangi jak MS-13, Yamaguchi, Crips, Bloods, przestaną strzelać do ludzi? Przeciwnie, będą mieli ułatwione zadanie w starciu z bezbronnymi cywilami. Z blisko 200 tysięcy sztuk broni zarekwirowanych amerykańskim gangom w zeszłym roku, zaledwie 5 proc. było legalnie zarejestrowanych. Zakazy gangów nie rozbroją.

*

We Francji od ran postrzałowych ginie 2.83 osoby rocznie na każde 100 tysięcy. Nowe antyterrorystyczne prawo francuskie nie tylko zakazuje posiadania broni, ale też pozwala skazać na wiele lat każdego, kto ma przy sobie broń bez pozwolenia. A mimo to współczynnik zabójstw z broni palnej we Francji jest dokładnie taki sam jak w Szwajcarii w której niemal każdy posiada broń – 0,21 na sto tysięcy mieszkańców. Kolejny kraj zezwalający, czy nawet zachęcający do posiadani broni to Izrael. Tu od kul ginie 2,09 osoby na sto tysięcy mieszkańców, przy czym współczynnik zabójstw - 1,09 uwzględnia też ataki terrorystyczne Palestyńczyków. Z kolei Kolumbia, kraj z restrykcyjnym zakazem posiadania broni ma 25,94 zabójstw z broni palnej na sto tysięcy mieszkańców.

*

Przeciwnicy posiadania broni, w dyskusjach o broni, wygodnie pomijają kwestie uwarunkowań społecznych. Zaszłości historycznych, kulturowych, natłok problemów rasowych, patologiczną nędzę obok patologicznego bogactwa. Szwajcaria nigdy nie będzie Ameryką, niezależnie od tego ile na ulicach będzie karabinów. To jednak nie mieści się w lewicowym spostrzeganiu świata. Sama już tylko sugestia, że zbrodnia i przestępczość w dużej mierze zależą od charakteru narodowego, urywa dyskusję i robi z nas rasistę. Zawsze winny jest pistolet a nie ludzie, którzy z nich strzelają. Z naukowego punktu widzenia to oczywiście nie ma większego sensu, ale każdy pretekst do ograniczenia wolności jest dobry.

*

Kolejne 20 proc. ofiar to przemoc domowa. Zjawisko o tyle bulwersujące co niezależne od broni palnej. Jeżeli wierzyć organizacjom feministycznym, to w Polsce, w wyniku przemocy domowej ginie jakieś 400 kobiet rocznie. Ich oprawcy nie potrzebowali do tego pistoletu ani karabinu maszynowego. Odbierając broń oszukujemy się, że rozwiązujemy jakiś problem. W rzeczywistości zostawiamy te kobiety w równie dramatycznej sytuacji jak wcześniej, bez wsparcia sąsiadów, rodziny, policji, no i bez broni.

*

W Polsce mamy już ponad 400 tysięcy sztuk legalnie zarejestrowanej broni, z tego ponad 200 tysięcy w rękach cywilów. Do dziś nie mieliśmy ani jednego przypadku masowej strzelaniny, żadnego szaleńca z pozwoleniem na broń mordującego dzieci na wakacjach, kolegów w pracy, czy widzów na koncercie. Według ostatnich dostępnych danych, w Polsce mamy rocznie średnio 32 zabójstwa z broni palnej na 297 zabójstw innymi narzędziami. To nie jest dużo, nawet jak na Europę, choć broń już dziś jest stosunkowo łatwo dostępna.

*

Mamy też dane statystyczne zadające kłam lewicowym teoriom o tym, że sam widok broni prowokuje przemoc. Przeciwnie. Broń często odstrasza, nie tylko swoim widokiem, ale nawet prawdopodobieństwem, że gdzieś tam jest ukryta. Zachęcam do porównania liczby włamań czy rabunków mieszkań i domów w stanach gdzie dostęp do broni palnej nie jest ograniczony. Tam gdzie napastnik wie, że druga strona może być uzbrojona, że w niemal każdym domu w Teksasie jest broń, rzadko decyduje się na włamanie. Kolejny przykład - stan Virginia zezwala swoim mieszkańcom na noszenie ukrytej broni. Wszystko co muszą zrobić to złożyć podanie. Okazuje się, że 60 proc. aplikujących to kobiety, co też znajduje swoje uzasadnienie jeżeli spojrzymy na dane o gwałtach. Przez 8 lat od wprowadzenia prawa liczba gwałtów spadła w Virginii z blisko 2000 rocznie poniżej 1400. Jak to ujął mój znajomy – "Kiedy widzę, że naprzeciwko mnie, ciemną ulicą idzie samotna kobieta, to przechodzę na drugą stronę. Jest duże prawdopodobieństwo, że w trzyma w kieszeni rękę na spuście. Wierz mi, nie chcesz dziś zdenerwować samotnej kobiety w Virginii”.

Autor: 
Tomasz Wróblewski
Źródło: 
wei

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz: