Szwedka, która wybrała Szczecin. "Zaczęłam odczuwać, że to już nie jest mój kraj"

Reklama

czw., 12/21/2017 - 08:08 -- zzz

Coraz więcej rodowitych Szwedów skarży się, że ich kraj jest dla nich coraz mniej przyjazny. Ich zdaniem powodem jest wielokulturowość, która sprawia, że u siebie w domu zaczynają się czuć jak obcy.
Przemysław Gołyński, korespondent Informacyjnej Agencji Radiowej i współpracownik Radia Szczecin postanowił porozmawiać z Gretą Magnusson, która ze Sztokholmu przeniosła się bardzo niedawno do Szczecina. Jakie były powody tej decyzji i jakie są różnice między Polską a Szwecją? 

 

 

 

Proszę opowiedz Greta, jak Tobie się mieszkało w Sztokholmie?

 

W Sztokholmie mieszkałam przez 21 lat. Przeprowadziłam się tam z Goeteborgu, gdzie się urodziłam. Jak się mieszkało…? Na początku w 1995 roku kiedy się tam znalazłam było bardzo przyjemnie. Niestety, te kilka ostatnich lat nie były już tak przyjemne. Sztokholm, moim zdaniem, stał się za bardzo wielokulturowy. Zrobiło się niebezpiecznie, zdecydowanie za dużo razy dochodziło do strzelanin. Stał się jednym z wielu niebezpiecznych miejsc w Szwecji.

Czy w jakiś sposób mogłaś to odczuć osobiście, bezpośrednio?

Osobiście? Taaak, kiedyś byłam w takiej wspólnej pralni. I tam był pewien młody mężczyzna, który ją sprzątał. Był zatrudniony przez naszą wspólnotę mieszkaniową. Zakończył jej sprzątanie i myślałam, że kiedy wyjdzie rozpocznę swoje pranie. Ale on nie wyszedł, tylko podszedł do mnie i zaczął pokazywać mi na swoim smartfonie jakieś arabskie teksty i opowiadać o Allahu, muzułmanach i islamie. To było moje najbardziej osobiste, bardzo nieprzyjemne doświadczenie jakie mnie spotkało. Nie zostałam zgwałcona, tak jak wiele innych kobiet, ale było to bardzo odpychające.

Były jeszcze jakieś inne rzeczy, które przeszkadzały Tobie w Sztokholmie?

Z czasem zauważyłam, że zmieniła się ludność tego miasta. Nie potrafiłam się wśród nich odnaleźć. Wydawało mi się, że znajduje się w innym kraju. Czułam się nieswojo spacerując po Sztokholmie. Ulicami tego miasta jeździły furgonetki z zaciemnionymi szybami, do których nie można było zaglądać. Dziś już większość mieszkańców wie do kogo należą te samochody. Zaczęłam odczuwać, że to już nie jest mój kraj, moja Szwecja, jeśli można tak powiedzieć.

Nie czułaś się bezpiecznie? Przecież również i w Sztokholmie jest policja oraz inni Twoi rodacy, którzy stanowią większość mieszkańców tego miasta.

Policji zbytnio nie ufam. Oni nie mają czasu chronić takich jak ja. Nie wiem tak naprawdę czym się zajmują i wydają się nie mieć wystarczającej odwagi, by interweniować tam, gdzie potrzeba. Oczywiście są też inni Szwedzi, ale to policja powinna nas chronić. Niestety nie czułam się z tego powodu bardziej bezpieczna. Dziś w dodatku brakuje policjantów, także nie, nie czułam się bezpiecznie.

 

 

Rozmawiałaś z kimś o tym?
Tak, oczywiście rozmawiałam z moimi przyjaciółmi w Szwecji. Ci, których znam najlepiej wiedzieli o czym mówię. Zdarzyło mi się jednak stracić kilku przyjaciół, którzy wydają się nie rozumieć, o co chodzi. To Ci, którzy chowają głowę w piasek, by tylko nie widzieć, co się wokoło dzieję. Jestem wdzięczna, że Ci prawdziwi potrafili wysłuchać, bo potrzeba jest to z siebie wyrzucić.

Kiedy zaczęłaś myśleć o wyprowadzeniu się z tak pięknego miasta jakim jest stolica Szwecji?

Wydaje mi się, że było to może w zeszłym roku, ale nic z tego nie wynikło. Czułam tylko, że muszę stamtąd gdzieś wyjechać. Nie wiedziałam tylko do końca gdzie. Na początku tego roku, jakoś na wiosnę, zdałam sobie sprawę, że dłużej nie mogę już tu mieszkać. Czasami bałam się wychodzić z mieszkania. Nie mogłam już wychodzić na moje ulubione długie spacery, oczywiście ze strachu. I wtedy przez przypadek zobaczyłam na Youtubie pewien program, który nazywał się "Ingrid i Konrad" i był poświęcony Polsce. I wtedy pomyślałam, tam chciałabym się przeprowadzić. Ingrid mówiła w nim, że ”tu można siedzieć sobie w restauracyjnym ogródku, położyć obok siebie torebkę i nie martwić się o nią. Tu można oddychać wolnością, dokładnie tak jak kiedyś w Szwecji. Wtedy poczułam, że tam chce się przeprowadzić.

 

Co wtedy wiedziałaś o Polsce?

 

Zaczęłam się dowiadywać różnych rzeczy o PiS, czyli o partii która obecnie rządzi w Polsce i jaką prowadzi politykę. Na Youtubie oglądałam i słuchałam Beaty, nie wiem czy dobrze potrafię wypowiedzieć jej nazwisko, Szydzo może? :) Czytałam na między innymi na Wikipedii o Polsce. Wydawała mi się fantastyczna. Oglądałam w sieci przepiękne filmy zarówno z południa jak i północy Polski, pokazujące naturę i tak dalej. Jeśli chodzi o politykę to bardzo mi ona osobiście pasuje. Żałuję, że nie ma takiej partii w Szwecji.

Jak to możliwe, że Polska okazała się być dla Ciebie takim pięknym krajem, w Szwecji przecież większość ma zupełnie inne zdanie?

Kiedyś nie czytałam zbyt wiele na temat Polski i nic o tym nie wiedziałam. Będąc tu na miejscu zaczęłam się interesować tym co się pisze i mówi w Szwecji Polsce. Wiem teraz jaki nieprawdziwy i zdeformowany obraz Polski przedstawia szwedzki rząd. Tu muszę powiedzieć, że jest po prostu cholernie niesprawiedliwe. Wydaje im się, że mogą jak chcą wpływać na rządy Polski i innych krajów w Unii Europejskiej. Tak naprawdę nie wiedzą co tu się dzieje.

Teraz muszę zapytać dlaczego za cel Twojej emigracji wybrałaś Szczecin?

To właśnie w Szczecinie Ingrid nagrywała swój program o Polsce. Zaczęłam oglądać filmy i czytać o Szczecinie. Ku mojej wielkiej radości, te miasto przypomina pod wieloma względami moje rodzinne miasto - Goeteborg. Tam również są tramwaje, które uwielbiam, oraz to że to miasto portowe. No i kocham wodę, przy której dorastałam. Również liczba mieszkańców, około 400 tysięcy pasuje mi bardzo. To fantastyczne miasto. Teraz kiedy już tu jestem na miejscu, odkrywam coraz to nowe rzeczy. Wiem, że czeka na mnie jeszcze wiele rzeczy do odkrycia. Szczecin to fantastyczne miasto.

Jak długo mieszkasz już w naszym mieście i z czym najtrudniej sobie radzisz?

Mieszkam tu zaledwie od 2 listopada. Muszę załatwiać wiele spraw związanych z moim mieszkaniem. Język też nie należy do najłatwiejszych. Jeszcze nie zaczęłam się go uczyć, ale jestem zdania, że każdy powinien uczyć się języka kraju, w którym przyszło mu mieszkać. Więc kiedy się już tu zadomowię i nieco po tym wszystkim odpocznę, wtedy zacznę uczyć się języka polskiego. Nawet jeśli po pięciu latach będę mogła powiedzieć zaledwie dziesięć zdań, to będzie to warte. Z pewnością nigdy nie będę mówić płynnie po polsku, ale mimo to uważam, że trzeba spróbować.

Czujesz się w Szczecinie jak ktoś obcy, na którego ze zdziwieniem patrzą Polacy, czy wcale tego nie zauważasz?

- Oczywiście, że nie. Czuję się tu spokojna i bezpieczna. Wiadomo, że zawsze będę się czuła jak Szwedka w Polsce, ale żyję teraz wśród Europejczyków pochodzimy z tej samej nowoczesnej cywilizacji. Kulturowo rozumiemy się wzajemnie. Żyję teraz pośród uprzejmych i interesujących ludzi i dobrze się tu czuję. Nie przytrafiło mi się, by ktoś na mnie dziwnie spojrzał. Jest tu fajnie, bezpiecznie. Staram się trochę rozmawiać w sklepie. Dużo słów po polsku nie mówię, ale mówię rzecz jasna, dzień dobry i dziękuję. Widzę, że ludzie cieszą się, że próbuję z nimi rozmawiać po polsku i śmieją się z tego. Są bardzo mili. W sklepie za rogiem, jest jedna pani, która próbuję uczyć mnie liczyć za każdym razem kiedy kupuję u niej papierosy. Zdążyłam zapoznać już z 3, 4 moimi sąsiadami. Są bardzo mili, weseli i pozytywni nastawieni. Codziennie kłaniamy się sobie. Tu wszyscy mówią sobie dzień dobry, są kulturalni i pomocni. Przytrzymują Tobie drzwi od klatki, mówią dziękują i proszę. Bardzo mi się to podoba i naprawdę to doceniam.

 

 

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę i życzę szczęścia pomyślności tu w Szczecinie.
Wielkie dzięki.

Greta spróbuje na koniec przesłać słuchaczom świąteczne życzenia po polsku.

Autor: 
Przemysław Gołyński
Źródło: 
radio szczecin

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz:

Reklama