Niezwykła historia o porwaniu Stevena Staynera

Reklama

pon., 09/03/2018 - 17:54 -- zzz

7-letni Seven Stayner mieszkał z rodzicami, starszym bratem i trzema siostrami w Merced w stanie Kalifornia. 4 grudnia 1972 roku wracał ze szkoły do domu, gdy zaczepił go Ervin Murphy, mężczyzna rozdający ulotki o tematyce religijnej i zbierający darowizny na cele charytatywne. Murphy zapytał chłopca, czy jego mama nie chciałaby oddać jakichś rzeczy biednym i zaproponował podwiezienie do domu. Steven zgodził się. W samochodzie czekał na nich Kenneth Parnell, mężczyzna w średnim wieku. Zamiast to domu chłopca, pojechali do domu Panella w Dolinie Catheys.

 

Okazało się, że Murphy był opóźniony umysłowo i wierzył, że Parnell jest religijnym przywódcą, dla którego musi znaleźć małego chłopca. Sam Parnell już wcześniej został aresztowany za molestowanie dziecka. W przeciągu kilku dni pedofil zdołał przekonać Stevena, że rodzice go nie chcą, nie stać ich na utrzymanie tylu dzieci i legalnie oddali go pod opiekę Parnella. Chłopiec był molestowany już pierwszej nocy, a pierwszy raz został zgwałcony 13 dni później. To piekło miało trwać przez następnych siedem lat.

Wkrótce imię chłopca zostało zmienione na „Dennis Gregory Parnell”. Porywacz podawał się za jego ojca, przemieszczał się z nim po całej Kalifornii i zapisywał do różnych szkół. Steven często zostawał bez nadzoru i miał stosunkowo dużo wolności, jednak jego mózg został wyprany do tego stopnia, że nigdy nie próbował uciec. Steven miał swobodny dostęp do alkoholu i papierosów, uwielbiał spędzać czas ze swoim psem.

Gdy osiągnął wiek 14 lat, przestał pociągać Parnella, który postanowił znaleźć sobie nowego chłopca, „młodszego brata” dla Stevena. Mimo że nastolatek dawno już pogodził się ze swoim losem, nie chciał, żeby inne dziecko przechodziło to co on. Początkowo Parnell próbował nakłonić do porwania Barbarę Mathias, która była jego partnerką przez 1,5 roku (i również molestowała Stevena). Gdy mu się to nie udało, postanowił zmusić do tego Stevena, który jednak sabotował wszystkie próby. W końcu Parnell przekupił nastoletniego kolegę Stevena, Seana Poormana, oferując mu narkotyki i gotówkę. Wkrótce w domu porywacza pojawił się 5-letni Timothy White.

 

Steven bardzo szybko przywiązał się do chłopca i nie chciał, żeby stało mu się coś złego. Dwa tygodnie po porwaniu, 1 marca 1980 roku, Parnell pracował na nocną zmianę, a nastolatek postanowił uciec z Timmy'm. Chłopcy pojechali autostopem do Ukiah, rodzinnej miejscowości 5-latka, gdzie próbowali znaleźć jego rodziców. Gdy to się nie udało, Steven zaprowadził go na komisariat i zaczął odchodzić, gdy zatrzymali go policjanci. 2 marca chłopcy wrócili do swoich domów, a Steven został okrzyknięty bohaterem. Parnell został aresztowany i skazany na 7 lat więzienia, wyszedł po 5 za dobre sprawowanie. Co ciekawe, nigdy nie oskarżono go o napaść na tle seksualnym, ponieważ prokurator uznał, że uchroni to Stevena przed piętnem bycia molestowanym przez mężczyznę. W 2004 roku Parnell próbował kupić przez internet 4-letnie dziecko, za co do końca życia siedział w więzieniu.

Powrót Stevena do domu i codzienności nie był jednak tak szczęśliwy jak mogłoby się wydawać. Nastolatek uważał, że rodzice wciąż traktują go jak 7-latka. Był przyzwyczajony do tego, że może pić i palić kiedy i ile chce, teraz nie było już o tym mowy. W szkole również sprawiał kłopoty, był wyśmiewany przez kolegów za to, że dał się molestować, buntował się. Wkrótce został wyrzucony. Steven odmówił szukania pomocy psychologicznej, podobno ojciec go do tego zniechęcał. W jednym z wywiadów powiedział, że byłoby lepiej, gdyby nigdy nie wrócił do domu.

Wszystko zmieniło się, gdy w wieku 20 lat wziął ślub z 17-letnią Jody Edmondson, z którą wkrótce miał dwójkę dzieci. Założenie rodziny pomogło mu uporać się z przeszłością. Steven pracował w Pizza Hut i wstąpił do kościoła, przy którym starał się pomagać osobą z podobnymi traumami do swojej. Gdy miał 24 lata wracał z pracy na motocyklu bez kasku. Zderzył się z samochodem i zmarł. Mężczyzna, który zostawił go umierającego na ulicy, został skazany na 3 miesiące więzienia i 100 dolarów grzywny. 14-letni Timmy był jedną z osób niosących trumnę Stevena.

Timothy przebywał w domu porywacza tylko dwa tygodnie, a więc jego powrót do normalności był o wiele łatwiejszy. Gdy dorósł, został zastępcą szeryfa, ożenił się, miał dwójkę dzieci i walczył przeciwko wykorzystywaniu seksualnemu dzieci. Zmarł w wieku 35 lat na zator płucny.

 

Co ciekawe, starszy brat Stevena, Cary został seryjnym mordercą. Cary miał 11 lat, gdy porwano jego brata. W 1991 roku próbował popełnić samobójstwo, a następnie uzależnił się od narkotyków. W 1999 roku znaleziono zwęglone szczątki kobiet w motelu, w którym pracował jako złota rączka. Tłumaczył przez jury, że w dzieciństwie czuł się zaniedbywany przez rodziców, którzy skoncentrowali się na szukaniu Stevena. Jednak powiedział też, że fantazjował o zabijaniu kobiet jeszcze przed porwaniem. Został skazany na śmierć, obecnie przebywa w celi śmierci.

Autor: 
zzz
Źródło: 
medium, othefamouspeople, storieswarehouse
video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz:

Reklama