HOSTIA POWSTRZYMAŁA TSUNAMI

Reklama

pon., 11/26/2018 - 17:01 -- koscielniakk

Znanych jest kilka przypadków, gdy trzęsienie ziemi i wywołana przez nie fala tsunami ustąpiły po Bożej interwencji. Ocaleni przed niszczącym działaniem żywiołu zostali m.in. mieszkańcy Tumaco i Vailannkani. Pierwsi w 1906 roku, drudzy prawie sto lat później.

 

 

Rankiem 31 stycznia mieszkańcy małej wyspy na Oceanie Spokojnym poczuli gwałtowne trzęsienie ziemi. Drżenie trwało dziesięć minut, ale było tak potężne, że większość drewnianych budynków runęła.

W kolumbijskim Tumaco wybuchła panika. Przerażeni ludzie zaczęli gromadzić się wokół kościółka św. Andrzeja znajdującego się niedaleko wybrzeża. Mimo wstrząsów, stał cały. Wierni przyszli prosić proboszcza, ojca Gerarda Larrondo, o modlitwę i poprowadzenie procesji przez miasteczko z Najświętszym Sakramentem.

 

Cud w Kolumbii

Misjonarze starali się uspokoić tłum, ale sami byli przerażeni. W oddali woda zaczęła się groźnie piętrzyć. Było jasne, że jeśli formująca się na horyzoncie fala wróci, zmiecie z powierzchni ziemi wszystko. Kapłan, bojąc się najgorszego, spożył wszystkie konsekrowane hostie, a jedną, największą, włożył do monstrancji. - Chodźmy, mój ludu. Chodźmy na plażę i niech Bóg ma litość nad nami - zawołał  do zgromadzonych.

Ruszyli  w procesji za swoim proboszczem. Szli w stronę brzegu, płacząc, modląc się i wielbiąc Boga. Stojąc na wprost oceanu, mieli świadomość, że wybawienie może przyjść tylko z Nieba.

Od pierwszego wstrząsu minęło już pół godziny. Wody wracały. Wszyscy stali sparaliżowani strachem. Tylko duchowny podszedł odważnie do brzegu i patrząc w nadciągającą falę, podniósł Najświętszy Sakrament wykonując nim znak krzyża. Poziom morza podnosił się błyskawicznie, ale nagle, gdy sięgnął wysokości pasa ojca Gerarda, zatrzymał się. Chwilę później fala zaczęła się cofać. Wyglądało to tak, jakby odpychała ją niewidzialna siła. Zdumieni ludzie stali zszokowani.

Pierwszy odzyskał mowę ojciec Julian. - Cud, cud! - wykrzyknął. Natychmiast dołączyli do niego pozostali. - Cud, cud! - wołanie rozbrzmiewało po chwili w całym miasteczku. Wkrótce ocean uspokoił się, a wszyscy przeszli przez zdewastowane trzęsieniem ziemi ulice w procesji dziękczynnej.

Do dziś mieszkańcy Tumaco dziękują Bogu za ten wielki dar ocalenia. Wierzą, że, obecny w Najświętszym Sakramencie, uchronił ich przed zagładą. Podobny cud cofnięcia śmiercionośnej fali miał miejsce prawie sto lat później w innym miejscu świata.

 

 

Fala zatrzymała się u stóp Maryi

W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia 2004 roku trzęsienie ziemi na Oceanie Indyjskim wywołało tsunami, które uderzyło o wybrzeża kilku państw Azji południowo-wschodniej. Fale sięgały 15 metrów, a ich siła zmywała  z powierzchni ziemi miasteczka i nadmorskie kurorty.

Jednak dla Sanktuarium Matki Bożej Dobrego Zdrowia w Vailankanni w Indiach żywioł okazał się łaskawy. Fala nieoczekiwanie zatrzymała się na progu kościoła. Właśnie odprawiana była tam msza święta, a w środku znajdowało się blisko 2 tysiące wiernych. Woda dotknęła pierwszych schodów prowadzących do głównego wejścia i nagle cofnęła się, choć wokół zniszczyła wszystko. Uznano to za kolejny cud Matki Bożej.

W tym miejscu, w XVI wieku, ukazała się dwóm hinduskim chłopcom. Sanktuarium nazywane jest indyjskim Lourdes i przyciąga miliony pielgrzymów. Maryja jeszcze raz okazała swoją dobroć i zatrzymała szalejący ocean.    

Autor: 
Anna Białkiewicz
Źródło: 
Interia

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz:

Reklama