Ateizm przyszłością świata?

Reklama

śr., 08/29/2018 - 14:06 -- koscielniakk

Pierwsze wzmianki o ateizmie miały miejsce już 1500 lat. p.n.e. Jednak dopiero od niedawna ruch ten cieszy się niemal pełnią swobody w swoich działaniach i dążeniach. Skutkiem tego jest coraz większa "ateizacja" społeczeństwa. Czy to na pewno możliwe by za kilkaset lat ateizm stał się dominującą filozofią na świecie nad wszystkimi innymi religiami?

Ateiści przeszli długą drogę do miejsca w którym się obecnie znajdują. Kilkaset lat temu ateistów palono na stosach za swoje przekonania. Szczególnie znany jest przypadek Kazimierza Łyszczyńskiego. Nazywany on jest "patronem polskich ateistów". Jego działo "O nieistnieniu Boga" był przyczynkiem do skazania go na śmierć. Jedyny egzemplarz dzieła został spalony na Rynku Starego Miasta w Warszawie, a sam autor poniósł tragiczną śmierć będąc spalony żywcem w 1689 roku.

Jeszcze kilkanaście lat temu ateizm był tematem tabu. Nikt nie chciał publiczne przyznawać się do swojej niewiary, w obawie przed wykluczeniem ze społeczeństwa. Ateiści byli utożsamiani z satanistami. Z miejsca ateista był uznawany za złego człowieka, który odtrącił miłość boską i jego majestat. Jeszcze inni twierdzili, że ateizm jest wyłącznie symbolem młodzieńczego buntu, nie zważając przy tym na fakt ilu ateistów osiągnęło już dojrzały wiek. W kraju jakim jest Polska, gdzie praktyki religijne są zakorzenione od wielu pokoleń, nie było miejsca na wolnomyślicielstwo i filozoficzne spojrzenie na problem.

Dyskurs ten stopniowo zaczął się zmieniać od niedawna. Choć nadal są miejsca gdzie ateizm jest skrajnie negatywnie postrzegany, to jednak w wielu państwach świata mają oni już pełną swobodę swoich przekonań. Nawet w Polsce to również się zmienia. Dzisiaj ateista w naszym kraju przestaje kogokolwiek zadziwiać. Do społeczeństwa dotarło, że ateiści żyją wśród nas i, co było wcześniej nie do pomyślenia, swoim zachowaniem absolutnie nie odstają od ogólnie przyjętego porządku. Zwłaszcza młodsze pokolenia są coraz bardziej otwarte na nowe filozofie. Do naszego słownika weszły takie określenia jak ateista, agnostyk, deista - czyli terminy, o których wcześniej mało kto miał w ogóle pojęcie.

 

 

Wystarczy się popytać wśród młodych osób o ich stosunek do wiary. Duża część odpowie, że wierzy w Boga i regularnie uczestniczy w religijnych obrzędach. Jednak coraz więcej jest osób które poważnie kwestionują istnienie Boga (a przynajmniej kwestionują istnienie Boga według katolickiej narracji), które chodzą do kościoła "bo muszą". Spora część młodych osób też jasno zadeklaruje się, że nie wierzy. Młody wiek jest czasem eksperymentów i poszukiwań własnej życiowej drogi. Niewykluczone jest więc, że zapytawszy tych samych osób o to samo, tyle że kilka lat później - odpowiedzi będą zgoła odmienne. Jednak ta sytuacja każe nam się zastanowić dlaczego tak się dzieje. Wszak jeszcze kilka pokoleń wstecz, było nie do pomyślenia by którykolwiek nastolatek wątpił w istnienie wszechmogącego Boga.

XXI. wiek jest czasem zmian. Zmienia się myślenie społeczeństwa, jego mentalność. Świat stał się bardziej otwarty i tolerancyjny wobec "nowych" (tylko w teorii nowych. Praktycznie wszystkie filozofie na czele z ateizmem, agnostycyzmem itd. miały swoje początki w starożytności) idei. Swoją cegiełkę dorzucił również Kościół Katolicki, któremu coraz trudniej porozumieć się z młodzieżą. Mamy tutaj pokoleniowy konflikt interesów. Bóg kreowany przez księży przestał być dla młodzieży interesujący i warty uwagi. Kościół nie robi czegokolwiek by zachęcić do jednoczenia się z Bogiem. Zamiast tego cały czas grozi, wygraża i ostrzega, że jeśli nie będziemy posłuszni czeka nas kara pod postacią ognia piekielnego.

Nie można jednak wszystkiego zrzucać na karb kościoła. Rozwój nauki i technologii dał nam odpowiedzi na wiele zastanawiających nas pytań. Wcześniej w każdej wątpliwości mogliśmy stawiać postać Boga, jako odpowiedź na wszystkie nieścisłości w naszej wiedzy. Z czasem jednak tych nieścisłości zaczęło ubywać. Niegdyś Biblia była uważana za prawdę objawioną. Wszystkie biblijne wydarzenia miały mieć miejsce na świecie. Teraz coraz częściej słyszy się, że Biblii nie należy rozumieć dosłownie, a jest to jedynie szereg dogmatów i prawd ukrytych pod zawiłymi metaforami i przypowieściami.

Trudno jest zliczyć ilu ateistów jest obecnie na świecie. Problemy wynikają z faktów, że nie każdy jeszcze chce otwarcie przyznawać się do ateizmu. Czy osoba wątpiąca w Boga jest już ateistą? Czy osoba obojętna wobec jakiejkolwiek religii jest już ateistą? Na te pytania każdy odpowie inaczej. Według wikipedi, w 2010 roku osób bezwyznaniowych (czyli m.in. ateistów) było 9,42% na świecie i tendencja jest zwyżkowa. Gdyby ateizm był zaliczany do religii, znajdowałby się on na czwartym miejscu w rankingu "największych religii świata" (za chrześcijaństwem - 33,43%, islamem - 24,35%, hinduizmem - 13,78%. Dalej znajdowały się m.in. buddyzm - 7,13%). Pozostaje więc zadać pytanie czy ateizm może w przyszłości być dominującą filozofią na świecie?

 

 

Trudno jest to stwierdzić. Wydaje się to być jednak mało prawdopodobne. Człowiek potrzebuje wypełnienia sobie pustki. Najlepszym wypełnieniem zawsze będzie Bóg. Choć nauka wiele już z tych pustek wypełniła, to jednak nadal mamy więcej pytań niż odpowiedzi na tematy egzystencjonalne. Poza tym ateizm nie jest dla wszystkich. Wiele ludzi potrzebuje myśli, że jednak po życiu coś jeszcze jest. Coś lepszego, przyjemniejszego. Dla takich osób świadomość, że po śmierci nie ma żadnego raju byłaby nie do przyjęcia. Sami ateiści nie mają również takich celów, by nagle cały świat stał się ateistyczny. Wystarczy im tolerancja i poszanowanie ich idei.

Świat prawdopodobnie nigdy nie stanie się w pełni "zateizowany". Jednak dalszy rozwój nauki, kościelna opieszałość (szczególnie w Polsce) i coraz większa otwartość świata na nowe filozofie, sprawią że ateizm za jakiś czas może nie tylko umocnić się na swojej pozycji, ale nawet wyprzedzić religie które mają w tej chwili więcej wyznawców. Właśnie dlatego to takie ważne by szanować swoje przekonania. Oszczędziłoby to tylko konfliktów. Zarówno tych globalnych, jak i lokalnych. Chyba każdy ateista ma w rodzinie kogoś, przy kim lepiej nie mówić otwarcie o swojej niewierze... Pozostaje tylko wierzyć, że takich feralnych osób będzie jak najmnie

Autor: 
Mateusz Chudzicki
Źródło: 
plportal.pl

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz:

Reklama