W RPA dzień zero jest coraz bliżej. Kapsztad czeka powrót latryn

Reklama

Pierwszej metropolii na świecie wkrótce skończy się woda; pytanie, na jak długo?

Wygląda to jak scena postkatastroficznego sci-fi. W kranach nie ma nawet kropelki, wodę wydaje się obywatelom pod obserwacją jednostek uzbrojonych. W południowoafrykańskim Kapsztadzie jednak groźba braku wody pitnej staje się rzeczywistością – najprawdopodobniej będzie to pierwsza metropolia na świecie, gdzie już niedługo ten scenariusz się sprawdzi.

Paroletnia ekstremalna susza i przekraczanie limitów wykorzystania wody doprowadziły do tego, że za mniej niż 90 dni cztery miliony osób z dnia na dzień zostaną pozbawione wody pitnej lub też nie będą miały dostępu do jakiejkolwiek wody. Z kranu nie pocieknie nawet tzw. grey water. Nie będzie możliwości spuszczania po sobie wody w toalecie, mycia naczyń, prania – a o gorącym prysznicu obywatele będą mogli jedynie pomarzyć.

Do niedawna limit wykorzystania wody pitnej wynosił 87 litrów na osobę. Od lutego wartość ta obniżyła się do 50 litrów na osobę, a będzie jeszcze niższa. Jak tylko całościowe zasoby wody pitnej obniżą się do 13,5 %, jej dopływ zostanie zatrzymany. Wody ciągle ubywa, ponad 50 % obywateli nie przestrzega limitów, a opadów wciąż jest mało. Day zero czy też dzień zero był prognozowany na 21 kwietnia 2018; teraz jednak władze według CNN stwierdziły, że dzięki działaniom miejscowych rolników i drobnemu deszczowi można go przesunąć do połowy maja. Wydaje się jednak, że niczego to nie zmienia, od ,,dnia, w którym skończyła się woda” nie ma bowiem odwrotu.

Dopływ wody pitnej zostanie zachowany wyłącznie po to, by zapewnić działanie niezbędnego sprzętu, nie wiadomo jeszcze jakiego konkretnie, prawdopodobnie będzie tu chodziło głównie o sprzęt szpitalny. Niektóre kluczowe tereny z wysoką gęstością zaludnienia (w przeciągu ostatnich dwudziestu lat, liczba obywateli miasta zwiększyła się niemal dwukrotnie) również będą miały dostęp do wody i będą posiadać pierwszeństwo w jej dostawie, co ma zapobiec wybuchowi epidemii, które mogłyby się łatwo rozprzestrzenić. Mimo wszystko zostaną tu wprowadzone ekstremalne ograniczenia dotyczące zużycia. Większość szkół zostanie zamkniętych, jeżeli nie będą posiadały zasobów deszczówki lub możliwości czerpania wody z własnego ujęcia. Tym samym mnóstwo firm będzie zmuszonych zakończyć działalność, jeśli nie będą mieli możliwości zapewnienia toalety i wystarczającej ilości wody pitnej.

Będzie istnieć 200 stacji dozujących wody pitnej, które będą pilnowane przez jednostki uzbrojone – na 20 000 obywateli przypadnie jedna stacja. Jedna osoba będzie miała do swojej dyspozycji 25 litrów wody pitnej, jest to polecane całościowe wykorzystanie na osobę według Światowej Organizacji Zdrowia WHO. Jak będzie to wyglądało w praktyce, nie wiadomo. Miasto nazywane przez Południowoafrykańczyków Mother City w dalszym ciągu nie ma dokończonego dokładnego planu kryzysowej dystrybucji, tym samym pozostawiając większość pytań bez odpowiedzi. Nie ma jasności co do faktu, czy każdy obywatel będzie musiał przyjść po wodę osobiście, czy też jeden członek rodziny będzie mógł zabrać ze sobą ilość przeznaczoną dla reszty domowników. Pojemniki na wodę obywatele będą musieli załatwić sobie sami.

Tak czy inaczej, jedno jest pewne. Życie codzienne obywateli obfituje w przydługie procesy biurokratyczne różnego rodzaju – idea, że w obecnych czasach jedna stacja dozująca obsłuży 20 tysięcy ludzi, wydaje się być nierealna. Zaczynając od tego, ile czasu przy stacji będą dziennie spędzać obywatele, żeby jak najwięcej osób mogło z niej skorzystać. Nawet w przypadku, że stacja będzie działać jak należy, obywatele będą musieli znaleźć alternatywne rozwiązanie dla toalet, ponieważ przydzielona im woda nie wystarczy do spłukiwania. Zbliża się więc czas powrotu do latryn i używania suchych toalet.

Panika jeszcze nie wybuchła prawdopodobnie dlatego, że zgodnie ze wszystkimi oficjalnymi oświadczeniami będzie to tylko stan przejściowy. Ludzie wprawdzie kupują hurtowo wodę pitną, beczki i kanistry, jest to jednak jedyny widoczny efekt, który wywołał nadchodzący dzień zero. Półtora litra wody pitnej kosztuje w przybliżeniu 11 rand południowoafrykańskich, co daje w przybliżeniu 3 złote, 20 litrową beczkę natomiast można kupić za 199 rand, czyli około 57 złotych. Należy jednak oczekiwać wzrostu cen wraz z odcięciem dopływu wody.

Kluczowym pytaniem jest, jak długo tak naprawdę będzie wszystko trwało. Oczekuje się, że w rzeczywistości ,,tylko” parę miesięcy. Wszystko jednak zależy od opadów, które miałyby być źródłem dopełniającym zbiorniki wody pitnej oraz od alternatywnych źródeł wody pitnej (odsalanie, głębokie wiercenie). Według władz miasto przygotowane jest w 50 %, termin zakończenia działań nie jest jednak znany, a opadów było w przeciągu ostatnich lat bardzo mało. Nie ma możliwości, aby przewidzieć do kiedy krany nie będą działać i jak wszystko odbije się na życiu codziennym. Jeżeli alternatywne źródła nie zostaną uruchomione najszybciej jak się da, jest możliwe, że czteromilionowa metropolia zostanie bez wystarczającej ilości wody pitnej nawet kilka lat.

Autor: 
Diana Owsianik
Źródło: 
respekt.cz

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz:

Reklama