Bardzo Środkowa Azja

Dlaczego w Turkmenistanie musiano odwołać „złoty wiek” i „epokę szczęścia”?

8 czerwca, prezydent Turkmenistanu Gurbanguly Berdimuhamedow polecił rządowi kraju zlikwidować wszystkie przywileje socjalne dla ludności. W ten sposób Aszchabad faktycznie zakończył utopijny projekt „złotego wieku”, w którym żyły praktycznie miliony obywateli republiki. Ogłoszona w kraju „epoka potęgi i szczęścia” przejawiała się kolejkami w sklepach spożywczych i rozkwitem podziemnego rynku walut. Co gorsza wszystko to dzieje się na tle archaizacji społeczeństwa. „Lenta.ru” badała, dlaczego dla Turkmenistanu zakończyła się świetlana przyszłość i co czeka republikę w przyszłości.

„Naród nazywa go świętym”

„Przywileje powinny być kierowana nie do wszystkich, a tylko do tych, którzy rzeczywiście potrzebują pomocy socjalnej”- zacytowały państwowe źródła głowę kraju, która nakazała rządowi przygotować odpowiednie propozycje zmian.

Bezpłatna komunałka była główną chlubą republiki. W 1993 roku Saparmyrat Nyýazow, otrzymawszy tytuł Turkmenbaszy (wódz turkmen) zarządził, aby bezpłatne dla obywateli były gaz, prąd, woda i sól. Zgodnie z planem Turkmenbaszy, był to dopiero prolog do przeobrażenia XXI wieku w „złoty wiek turkmeńskiego narodu”. Co prawda, głowa państwa przymierzała się również do zniesienia emerytur – mówiąc, aby starszych ludzi utrzymywały ich dzieci, a później do podjęcia innych równie niepopularnych inicjatyw, na przykład nakazał on zwolnić 15 tysięcy pielęgniarek i sanitariuszek. Jak informowano, miejsca pracowników medycznych mieli zająć.... poborowi. Wiele szpitali, przemianowanych na „Domy zdrowia”, zostało po prostu zamkniętych.

Świetlaną przyszłość budowano według starych schematów. Po pierwsze, Aszchabad został przemieniony w miasto białego marmuru. Po drugie, państwo przystąpiło do wielkiego projektu przekształcania przyrody – utworzenia sztucznego jeziora na północy kraju. Tak i je nazwano – Ałtyn Asyr, złoty wiek. W gospodarce poszli własną drogą. Turkmenia była i pozostaje zamkniętym krajem. Zapraszani przez władze zagraniczni dziennikarze wtórują państwowej propagandzie, pozwalając sobie jedynie na niewielką swobodę. „Naród nazywa go ( Saparmyrata Nyýazowa – przyp. Lenta.ru) teraz nie inaczej, jak Payghambar (prorok – przyp. Lenta.ru), to znaczy święty” - donosił jeden z reporterów.

Nyýazow zmarł w 2006 roku. Nowy przywódca, Berdimuhamedow za przykładem poprzednika na początku zrobił wielki gest – wprowadził bezpłatną benzynę, co prawda w ściśle ograniczonych ilościach. Cena sprzedawanego na wolnym rynku paliwa gwałtownie wzrosła. Jednak wtedy wzmianki o „złotym wieku” praktycznie zniknęły z oficjalnej propagandy. Aby nie mącić w głowach, społeczeństwu wyjaśniono: zamiast „Ałtyn Asyr” nagle nastąpiła „epoka potęgi i szczęścia”. W tym czasie do prasy przeciekały informacje o tym, jak w rzeczywistości wyglądają sprawy w „komunalnym raju” Turkmenistanu.

Niedostępne prezenty

„Mieszkanka Lebapskiego rejonu Turkmenistanu mówi, że zimą dostawy gazu są całkowicie wstrzymane. Dodaje, że woda u nich jest również bezpłatna, ale leci tylko dwie godziny dziennie” - donosi turkmeński serwis „Radia Svoboda”. Tak samo jest z innymi usługami komunalnymi – bezpłatność rekompensowana jest nieobowiązkowością komunalnych służb. Wszyscy obywatele kraju z bezpłatnym gazem zaopatrzyli się w elektryczne płyty, żeby mieć na czym gotować. W wielu rejonach trzeba było robić nawet zapasy wody – z nią też były problemy. „Stosunek ŻEKa (Mieszkaniowo – eksploatacyjne biuro) do skarg zwykle odpowiadał temu, za co płaciliśmy” - zwięźle opisał jakość komunalnego serwisu w kraju jeden z jego byłych mieszkańców. Darmowe gaz, wodę i elektryczność dostarczano wyłącznie w ramach ustalonego limitu. Przykładowo, w stolicy bezpłatnego prądu przypadało 35 kilowatogodzin miesięcznie na obywatela. Dla porównania - przeciętna rosyjska rodzina miesięcznie zużywa od 150 do 300 kilowatogodzin.

Do 2010 roku stało się jasne, że nawet tak wątpliwy komunalny raj zbyt obciąża socjalny system państwa. W 2013 roku Berdimuhamedow nakazał organom nadzoru dokładnie sprawdzić, jak obywatele zużywają wodę, elektryczność i gaz, i rozważyć instalację liczników w domach. Nagle stało się jasne, że darmowym gazem ogrzewane są nie tylko mieszkania, ale również pomieszczenia gospodarcze i szklarnie. W 2014 roku taryfa na eksploatację bezpłatnego przydziału gazu została podniesiona o 10 razy.

Problemy gospodarcze kraju zauważono i za granicami kraju. W marcu 2017 roku źródła rządowe poinformowały, że poziom bezrobocia w kraju sięga prawie 60 procent.

„Żyjemy dobrze!”

Po tym, jak załamały się ceny węglowodorów (stanowiących główną część dochodu republiki), władze zrozumiały, że nawet z wizją socjalnego raju w Turkmenistanie przyjdzie spasować. W 2015 roku rząd musiał przeprowadzić dewaluację krajowej waluty – manata.

Pod koniec kwietnia 2014 roku Aszchabad wycofał darmową benzynę - „dla racjonalnego wykorzystania produktów naftowych”, jak tłumaczył rząd. W 2015 roku inicjatywę rządu podchwyciło społeczeństwo – na radzie starszych starsi zwrócili się do prezydenta kraju z bezkompromisowym oświadczeniem: „Tak dobrze żyjemy w epoce potęgi i szczęścia, że mieszkańcy mogą bez problemu płacić za gaz, wodę i energię elektryczną!”

W październiku 2015 roku władze wprowadziły ograniczenia na zakup obcej waluty – nie więcej niż 8 tysięcy rocznie na osobę i nie więcej niż tysiąc przy jednej transakcji. Od stycznia 2016 roku turkmeńscy urzędnicy otrzymują część wynagrodzenia w obligacjach skarbu państwa. Odpowiednie zarządzenia władze wydały strukturom bankowym, działom finansowym i organom podatkowym. W tym samym miesiącu media podały, że w kraju wprowadzono zakaz sprzedaży waluty obcej dla ludności.

W tym samym czasie zaczęły się i problemy z żywnością – jesienią 2016 roku tworzyły się kolejki po masło roślinne, kurczaka i cukier. Ograniczenia walutowe pogorszyły sytuację, ponieważ duża część produktów była kupowana za granicą. W lutym 2017 roku media podały, że Aszchabad zwrócił się do Moskwy o kredyt w wysokości 2 mld dolarów.

Władze wprowadziły dodatkowo ograniczenia na podejmowanie gotówki z rachunków bankowych. W rezultacie obywatele musieli wypłacać środki za granicą lub płacić prowizje pośrednikom. W kraju znów rozkwitł czarny rynek walutowy.

W kierunku gospodarki rynkowej

Oczywiste jest, że w Turkmenistanie żadnego socjalnego raju nie było i nie ma, władze nie próbują nawet nikogo do tego przekonywać. Ostateczna likwidacja świadczeń przekreśla wieloletnie akcje propagandowe Aszchabadu. Jak zauważa w komentarzu dla „Lenty.ru” specjalista od Azji Środkowej, profesor Uniwersytetu Kazachsko – niemieckiego Rustam Burnaszew, oświadczenie turkmeńskiego prezydenta jest skierowane również do adresatów zewnętrznych – przywódca państwa potwierdza, że skręca z populistycznej polityki gospodarczej.

„W obecnych realiach społecznych Turkmenistanu likwidacja świadczeń nie będzie miała istotnego wpływu na życie ludności. Nie pytając nikogo o zdanie, już wcześniej wiele z „prezentów” zostało odwołanych: w rzeczywistości czynsz wzrósł, dość trudno było otrzymać swój „przydział” benzyny i tak dalej. Ale dla kogo ważne jest nie faktyczne, a normatywne stałe anulowanie przywilejów?

Dla zagranicznych i międzynarodowych instytucji finansowych, które mogą zadać uzasadnione pytanie: przepraszam, chcecie pożyczkę, a jednocześnie wasze państwo posiada środki na tak szerokie przywileje dla mieszkańców?” - wyjaśnia ekspert.

Rzecz w tym, co stanie się z populacją w „epoce potęgi i szczęścia”. Jest to nie tylko wewnętrzna sprawa kraju – Aszchabad ma poważne problemy z bezpieczeństwem, czemu nikt nie przeczy. Na granicy z Afganistanem czasami wybuchają przygraniczne strzelaniny z afgańskimi bojownikami. Powód – przez kraj przechodzi szlak heroinowy. Na tym polu władze kontynuują realizację kosztownego i czysto wizerunkowego projektu: w 2017 roku Aszchabad organizuje Halowe Igrzyska Azjatyckie.

Oaza okazała się mirażem

Ze względu na hermetyczność republiki, można przypuszczać, że nagromadzone problemy mogą nieoczekiwanie wybuchnąć. I najprawdopodobniej ani władze, ani społeczeństwo nie będą na to przygotowane. Inny scenariusz przewiduje stopniowe pogarszanie się sytuacji społecznej i gospodarczej bez silnych wybuchów. „Taki wariant rozwoju wydarzeń oznacza archaizację społeczeństwa, dla wielu obywateli praktycznie niemożliwe jest dostosowanie się do istniejącego modelu gospodarki, będą musieli powrócić do rolnictwa na własne potrzeby, przejść na samozatrudnienie, przerywane pracami dorywczymi. Dla społeczeństwa, które nie może już żyć według praw plemiennych i w warunkach gospodarki nierynkowej, oznacza to społeczną degradację” - zauważa Rustam Burnaszew.

Przez 25 lat niepodległości Turkmenistanu urodził się i umarł kolejny mit – o niebogatym, ale sprawiedliwym i stabilnym społeczeństwie. Społeczeństwie, które idzie swoją własną drogą i buduje oazę rozkwitu, izolowaną od reszty świata. Oaza w piaskach Turkmenistanu okazała się fatamorganą. Przyznały to władze kraju , przyznały dlatego, że im tak „boleśnie chce się żyć”.

Autor: 
Ahmed Sejidow/Tłum. Anna Antoszczyszyn
Źródło: 
lenta.ru

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz: