Zauważyli konia z wrośniętym łańcuchem oplatającym głowę. Zobacz moment, w którym...

Na rozległym obszarze lasu znajdującego się w delcie Dunaju, na wybrzeżu Morza Czarnego, zaobserwowano rannego konia, któremu obrońcy praw zwierząt postanowili pomóc w cierpieniu.

Ovidiu Rosu, lekarz weterynarii, członek organizacji ochrony zwierząt „Cztery Łapy”, podjął się tego zadania.

Dziki koń, a dokładniej klacz, cierpiała z powodu żelaznego łańcucha, który ciasno owinął się wokół jej głowy i oczu, a z biegiem czasu wrósł w skórę.

Koniecznością było najpierw ogłuszyć zwierzę, aby później usunąć ciężki łańcuch. Weterynarz ostrożnie przeprowadził zabieg i wreszcie uwolnił klacz od męczarni.

”Trudno powiedzieć, jak łańcuch się tam znalazł. Jest bardzo prawdopodobne, że początkowo był owinięty wokół szyi konia. Dzięki Bogu, udało nam się go zdjąć i oczyścić rany, więc teraz nie powinno dojść do żadnych infekcji.”-powiedział Ovidiu.

Po akcji ratowniczej weterynarz nadal obserwował klacz, by sprawdzić, czy wszystko jest w porządku.

”Obserwowaliśmy ją kilka dni i bardzo nam ulżyło, kiedy widzieliśmy, że ma się dobrze. Oczywiste jest, że żyje się jej o wiele łatwiej bez łańcucha.”

Na poniższym nagraniu (w języku rumuńskim) można zobaczyć zabieg, który wybawił klacz z codziennej katorgi:

Rumuński las stał się domem dla dużej populacji dzikich koni, która powstała po rewolucji w 1989 roku i późniejszym upadku lokalnych spółdzielni produkcji rolnej.

Jednak dzięki staraniom działaczy praw zwierząt i ludziom takim jak Ovidiu, nawet bezpańskie zwierzęta mogą liczyć na bezinteresowną pomoc aniołów stróżów.

Autor: 
youtube
Źródło: 
opowiastka/youtube
video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz: