Znaki nad znaki

Reklama

Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz.

Znak na życzenie?

Wspomniana powyżej perykopa biblijna pokazuje wyraźnie, że znaki są i to w dużej ilości. Trzeba tylko uważnie się rozglądać naokoło i widzieć. Tak wiele zależy od sposobu patrzenia. Brakuje kluczy, według których byłoby możliwym odczytywanie rzeczywistości. Chyba bardziej idzie o żądanie znaków tzn. by były one wedle pożądającego, na jego miarę, wedle Jego woli i tak jak on chce. Od kiedy to patrzący narzuca znakowi jego funkcję. Trochę wygląda to tak jakby człowiek stojąc przed znakiem STOP chciałby, aby pojawił się znak DROGA WOLNA. Życzeniowe, a dokładnie „żądaniowe” patrzenie niszczy.

Z reguły człowiek, który patrzy na znak to przyjmuje go takim jakim się jawi. Nie próbuje go zmieniać na swoją korzyść. Bo znak przekazuje treść o wiele głębszą. Przekracza to, czym sam jest. Wskazuje na coś, co przekracza, co jest dalej, co jest ponad. I tylko tak jesteśmy w stanie przyjąć to, co znak niesie w sobie. Jeśli bowiem wymuszamy na znaku funkcje, których w sobie nie ma, to nic nie zyskujemy i nigdy nie odkryjemy przekazu, który znak niesie w sobie.

Znak nie jest na nasze życzenie. Został dany (postawiony), by informować, a nie by go zmieniać wedle widzimisię patrzącego. Czerwone światło oznacza zakaz ruchu, a zielone wolną drogę. Ten, kto potraktuje to arbitralnie ryzykuje, że nigdy nie dojedzie do celu. Nie chodzi o mandat, ale o utratę życia, a to przecież istotna sprawa. Bo znak STOP ma w swej „misji” ochraniać człowieka przed śmiercią.

Oparte na znakach

W życiu duchowym też są nam dane znaki. Zależy od człowieka, który podejmuje to życie. Jeśli widzi je tylko po swojemu, wedle swoich projektów i scenariuszy to prędzej czy później rozbija się o mur, a wszystko pryska jak bańka mydlana. Wszak wiara, a ta jest elementem konstytutywnym duchowości opiera się na znakach, a jeszcze dokładniej na tym, do czego te znaki się odwołują.

Biorąc do rozważań sakrament chrztu świętego. Woda święcona, formuła chrztu i polanie główki dziecka wodą. Co się dzieje? Niewiele wiemy, choć w wierze wiemy, że dokonują się rzeczy, o których nam się nie śniło, choć których nie da się zważyć, objąć, wyciągnąć korzyści. Dzieje się przemiana strukturalna i to jeszcze głębiej niż w DNA. Nie jesteśmy w stanie tego ni pojąć ni objąć. Podobne do dziecka obejmującego ojca czy matkę z całkowitym zaufaniem, że to, co robią jest dobre i prawdziwe, choć wiemy, że dziecko nie zna jeszcze tych kategorii czyli sięgamy do źródeł zawierzenia.

I tak jeszcze wiele spraw. Warto wspomnieć modlitwę czyli spotkanie z żywym Bogiem czy też sakrament Eucharystii, w którym przyjmujemy Ciało i Krew Pańską. Bez znaków, bez stanięcia przed nimi w całkowitej pokorze nic a nic nie będzie realne. I zrezygnujemy ze wszystkiego. Jednak wystarczy z taką samą uwagą i pokorą spojrzeć na życie ziemskie i odkryć, że tak wiele rzeczy przyjmuje się na wiarę, opierając się na znaku. Kupuję daną rzecz z określonym znakiem firmowym w założeniu, że jest to oryginalne.

Sztolnia ze znakami

Boże znaki nie są dane wedle zachcianek człowieka i na jego pstryknięcie. Dlaczego? Bo szanuje każdego z nas. Bóg chce dialogu z nami, chce wejść w relację, nawiązać więzi, a te wymagają znaków, konkretnych gestów czy słów. Pan ciągle do nas przemawia i to językiem, który jest zrozumiały dla nas. Człowiek ma się uczyć języka Boga. Nie ucząc się języków nie będziemy w stanie się komunikować.

Dla ówczesnych Jezusowi znak Jonasza był zrozumiały, przynajmniej jego pierwsze znaczenie wynikające z historii. Czy byli w stanie pojąć tajemnicę zapowiedzianego zmartwychwstania? Raczej nie od razu. Wskazuje to na ważną rzecz, a mianowicie na to, że trzeba nam się uczyć, że znak odkrywa przed nami powoli swoje tajemnice, swoją głębię, te „zakodowane”, a nieznane dotąd pokłady. To fedrowanie! Trzeba zejść do kopalni i budować sztolnie i wydobywać kruszce. Powoli i systematycznie, by dojść do sedna, by te odkrycia nigdy się nie kończyły.

Tak właśnie funkcjonuje wiara. Od chrztu począwszy człowiek uczy się znaków – ciągle tych samych, a za każdym razem „dodających” coś jeszcze. Niebywała przygoda królowej Saby, która wybiera się w długą podróż, by zasmakować mądrości Salomona, o której słyszała.

To nasza przygoda, przygoda wierzących w Chrystusa, by coraz bardziej, więcej, głębiej i pełniej Go poznawać, bo to prowadzi do coraz mocniejszej miłości i wierniejszego naśladowania. Bo w Nim objawia się Bóg. Oto tu jest coś więcej niż Salomon… coś więcej niż Jonasz.

Autor: 
Katarzyna Oberda
Źródło: 
Biblia

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz:

Reklama