„Wskrzeszali dziewice” 5 najbardziej niecodziennych sekt w Rosji

Reklama

pon., 06/18/2018 - 15:29 -- koscielniakk

Odrzucenie Biblii, protesty przeciw władzy i przedziwne obrzędy – bez względu na status prawosławia jako religii państwowej w do rewolucyjnej Rosji, w różnych zakątkach kraju pojawiały się od czasu do czasu całkiem niezwykłe sekty, które nazywano wówczas „zebraniami odszczepieńców”. O najbardziej niesamowitych przejawach „rosyjskiej religijności” – w materiale RIA Novosti.

Mmlecznicy : od Zaporoża do Kalifornii

Niektórzy uczeni uważają, że to część wiernych niezadowolonych z reform patriarchy Nikona, która nie chciała przystąpić do staroobrzędowców i pod koniec XVII wieku założyła własny ruch. Inni wywodzą historię tego ruchu jeszcze z czasów przed najazdem mongolskim. Pochodzenie nazwy także nie jest jasne. Według jednaj z wersji w czasie Wielkiego Postu członkowie sekty, w odróżnieniu od Prawosławnych pili mleko (czego nie wolno było robić Prawosławnym). Według innej chodzi o to, że władza zsyłała ich do powiatu Melitopolskiego, w którym znajduje się rzeczka Mleczna. Sami Mlecznicy powołują się na metaforę „duchowego mleka” z Nowego Testamentu.

Mlecznicy nie uznają ikon, świętych i znaku krzyża. Według ich nauk jedynym kapłanem jest Jezus Chrystus i dlatego nie mają duchownych. Nabożeństwa odprawiają tak nazywani nauczyciele; obrzęd ich „wyświęcania” jest bardzo podobny do swojego cerkiewnego odpowiednika. Swoim głównych patriarchą uznają tamborskiego chłopa Semiona Ukleina. To właśnie dzięki niemu ruch zyskał taką popularność, że w 1803 roku zainteresował się nim sam car Aleksander I. Po wysłuchaniu wielu wykładów na temat życia Mleczników wydał nawet ukaz pozwalający im legalnie praktykować swoją religię. Rozkazem Mikołaja I Mleczników na wszelki wypadek przeniesiono w południowe rejony guberni, głownie na Zakaukazie. Żyją tam do dnia dzisiejszego, choć niewielkie wspólnoty znajdują się też w Centralnej Rosji i na Ukrainie, na Zaporożu. Oprócz tego duże wspólnoty Mleczników powstały w Kalifornii i w Meksyku – ich przodkowie przybyli do Ameryki na początku XX wieku.

Duchoborcy: Lew Tołstoj i Kanda

Ruch Duchoborców (Bojowników Ducha), w wielu aspektach podobny do Mleczników, powstał w końcu XVIII wieku. Tutaj także nie ma krzyżów, ikon, duchowieństwa. Jednak Duchoborcy poszli o krok dalej, odrzucając nie tylko prawosławne obrzędy, ale też i Biblię. Dla nich to „pisane, martwe słowo”, któremu przeciwstawiają „żywe słowo”- ustną tradycję. Przy tym Duchoborcy obchodzą podstawowe święta cerkiewne.

Nazwę nadał im w 1785 roku arcybiskup Ambrosiy Yekaterynoskavskiy, który uważał, że walczą oni przeciw Duchowi Świętemu. Duchoborcy wierzą w wędrówkę dusz. Według ich nauki człowiek nie umiera, a „zmienia się”- jego dusza może wejść w dowolną istotę żywą, w zależności od tego, jak przeżył swoje poprzednie życie. W przeciwieństwie do Mleczników, którzy zawsze modlili się za władzę świecką i nie uchylali się od służby wojskowej, Duchborcy byli zdeklarowanymi pacyfistami. Dochodziło do masowych protestów. Jedna z takich akcji odbyła się 29 lipca 1895 roku: Duchoborcy odmówili złożenia przysięgi Mikołajowi II. Nastąpiły represje. Wtedy za Duchoborców wstawił się Lew Tołstoj, który zorganizował akcję informacyjną „w obronie nękanych chrześcijan” nie tylko w rosyjskiej, ale i zagranicznej prasie. Niemniej jednak Duchoborcy wybrali emigrację. W obecnych czasach jedna z najliczniejszych wspólnot znajduje się w Kanadzie. Duże skupiska tej sekty są też w Gruzji, na Płaskowyżu Dżawacheckim. Niewielkie wspólnoty żyją także w regionach: tulskim, brjanskim i tambowskim.

 

Pryguny: król Dawid i dziewice

W połowie XIX wieku na Zakaukaziu rozprzestrzeniła się sekta Prygunów. Założycielem był Lukyan Sokolov, niezbyt wykształcony chłop-Mlecznik, który niepoprawnie zrozumiał frazę z Psalmu 50: „pokropiwszy mnie hizopem” (hizop – trzcina używana przez dawnych Żydów do kropienia krwią ofiarną). Zdecydował, że chodzi nie o roślinę, ale że należy „sapać na siebie nawzajem”. Posłużyło to podstawą nabożeństw Prygunów. Nie mniej zadziwiające są też inne obrzędy Prygunów, na przykład „wskrzeszenie dziewic”. We wspólnotach Prygunów spośród pięknych dziewczyn wybierano 2 lub 3 „proroczynie”. W czasie nabożeństwa jedna z nich padała na ziemię, udając martwą, a „prorok”, który przewodził obrzędowi zaczynał na nią „sapać”, później całował ją, a panna zostawała „wskrzeszona”.

Nazwa sekty także pochodzi od jednego z obrządków. W noc z piątku na sobotę wyznawcy sekty skakali wzywając Ducha świętego. W ten sposób jakby naśladowali biblijnego króla Dawida, pląsającemu z radości przed Arką Przymierza. Im bardziej intensywnie skakali Pryguny, tym większa była szansa „otrzymać ducha”. Właśnie dlatego „prorokami” zostawali młodzi i sprawni fizycznie ludzie. Pryguni żyli głownie na Zakaukaziu, ale jeszcze w latach 60-tych XX wieku niewielkie wspólnoty można było napotkać na przykład w obwodach Rostowskim i Orenburskim.

Chłyści: „między światami”

Ruch chłystów powstał jeszcze przed reformą Nikona, prawdopodobnie w 1645 roku. Nazywali siebie „ludem bożym”, przy czym przystępowali do nich także przedstawiciele wyższych warstw społecznych. „Wśród heretyków było wielu książąt, bojarów i różnych urzędników i właścicieli ziemskich, z duchowieństwa archimandryci, opaci klasztorów”- głosił jeden z ukazów carycy Anny Iwanowny Romanowy.

Chłyści uważali, że świat duchowy stworzył Bóg, a materialny - Szatan. Człowiek znajduje się pomiędzy tymi światami: po śmierci może zmienić się w anioła, diabła lub dowolne żywe stworzenie. Oprócz tego Chłyści wierzyli, ze Bóg może wcielać się niezliczoną ilość razy, dlatego założyciel sekty Daniła Filipowicz był uważany za „Boga-Savaofa” (jedno i imion Boga w tradycji judeo-chrześcijańskiej- przyp. tłumacza), a jego następca, były strzelec Prokopij Lupkin „Chrystusem Synem Bożym”. Każda wspólnota Chłystów nazywa się „arką”, którą sterują „rybacy” – „prorocy”, „apostołowie” lub „bogurodzice”. Aby uniknąć prześladowań, Chłyści dokładnie się kamuflowali, regularnie chodzili na cerkiewne nabożeństwa, a nawet przystępowali do komunii, ponieważ w Imperium Rosyjskim ta aktywność była zapisywana w księgach cerkiewnych. A nocami urządzali „rodzenia”, śpiewali rytualne pieśni i biczowali się.

 

Skopcy: nielegalne „werbowanie”

W „arkach” znaleźli się i tacy, którzy uważali samobiczowanie za niewystarczające do zbawienia. W rezultacie w połowie XVIII wieku zbiegły chłop Kondratij Selivanov założył swój własny ruch. Dosłownie rozumiał zdanie z ewangelii: „są też rzezańcy co rzezani od ludzi. I są rzezańcy którzy się urzezali sami dla królestwa bożego” (Mt. 19:12) i wezwał swoich naśladowców do takiego właśnie postępowania. Skopcy działali na różne sposoby, nie zawsze zgodnie z prawem. Na przykład, porywali chłopskie dzieci lub wykupowali chłopów od właściciela i zmuszali ich do zgody na operację.

W 1772 roku Kondratija Selivanova aresztowano. Odbył się sąd. Jednak założyciel Skopców nie został skazany, a jedynie wysłany na Syberię, skąd zbiegł. Do początku XX wieku w Rosji zaobserwowano ponad 6 tysięcy Skopców. Po przyjściu bolszewików do władzy Chłystów i Skopców zdelegalizowano. Ostatni głośny proces Skopców odbył się w 1929 roku. W ciągu całego XX wieku w literaturze naukowej rzadko przewijały się informacje o małych wspólnotach kontynuatorów tych sekt w Centralnej Rosji i na Północnym Kaukazie.

 

 

 

Autor: 
Anton Skripunov/Agata Bossy
Źródło: 
ria.ru

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz:

Reklama