Katolicyzm wybiórczy

Reklama

pon., 10/22/2018 - 19:30 -- koscielniakk

Kościół Katolicki w naszym kraju przez cały czas powtarza, że katolicy w Polsce stanowią 90% społeczeństwa. Liczba ta oczywiście robi wrażenie, ale przede wszystkim pokazuje siłę kościoła. Jednak samo uczestnictwo w niedzielnej mszy św. katolikiem nikogo nie czyni. Katolik to osoba, która wierzy w idee katolicyzmu oraz przestrzega jego praw i musi przyjąć jego światopogląd(Kodeks Prawa Kanonicznego - kan. 750).

 

Do poglądów tych zaliczyć możemy chociażby podporządkowanie się papieżowi i wiarę w jego nieomylność, brak zgody na małżeństwa inne niż katolickie, czy sprzeciw wobec wolności słowa. Sprzeciwienie się, wątpienie i negowanie prawa katolickiego z katolika czyni heretyka(kan. ), a ten z kolei podlega ekskomunice(kan. 1364). Tak więc gdyby Kościół Katolicki w naszym kraju egzekwował swoje prawo te 90% pozostałoby odległym marzeniem. W Polsce nie ma więc aż tylu katolików, są to jedynie osoby ochrzczone, w większości przypadków jako nieświadome niczego dzieci. Daje to natomiast kościołowi ogromny argument "większości" w debacie publicznej i przy forsowaniu prawnych regulacji.

Mówiąc więc o Kościele w Polsce już na samym początku stwierdzić można, że jest on instytucją bardzo zakłamaną. Tak samo zresztą, jak jego wierni z duchownymi na czele. Polski katolik bardzo chętnie chodzi na pielgrzymki, ekstremalne różańce, chętnie przyjmuje księdza na kolędzie, a wybór garderoby na Wszystkich Świętych jest tematem poruszanym już w sierpniu. Ten sam polak katolik równie chętnie wierzy w horoskopy, w magiczne kryształy, czy wróżki i wróżbitów. Nie ma też problemów z rozwodami, przemocą w rodzinie i alkoholem, który towarzyszy mu przez cały tydzień. Wszystko to zostaje wybaczone po niedzielnej mszy, popitej rosołem i zagryzionej schabowym.

Trudno się jednak dziwić zbłąkanym owieczkom, kiedy ich pasterze dalecy są od duchownego ideału. Prawie w każdej parafii znaleźć można księży mieszkających ze swoimi "dalekimi kuzynkami". Jakim przykładem dla wiernego może być duszpasterz mówiący o życiu w ubóstwie, kiedy sam pod kościół podjeżdża samochodem za kilka tysięcy złotych? Najsmutniejsze wydaje się być to, że wierni sami dają się oszukiwać, mówiąc np. że to co robi i z kim robi ksiądz, po mszy ich nie interesuje.

 

 

Polski katolik sam nakręca hipokryzję swojej wiary, traktując ją jak szwedzki stół, z którego można brać to na co ma się ochotę. Mamy do czynienia z wiarą spersonalizowaną, daleką od pierwotnej idei wspólnoty. Z całą pewnością jest to produkt prawdziwie polski, nie spotykany nigdzie indziej w świecie. Polaków katolików w Polsce jest dużo, ale ich jakość słaba. Niestety kościół polski nie robi nic by temu zaradzić. Polski episkopat woli mieć miliony byle jakich wiernych, niż iść w ślady Francji, gdzie co prawda katolików jest mało, ale są to ludzie oddani swej wierze, chętnie angażujący się w życie wspólnoty. U nas nawet najsłynniejsza idea, jaką jest miłość bliźniemu szwankuje już na poziomie lokalnym. Trudno bowiem na polskich ulicach znaleźć ludzi szczerze uśmiechniętych, którzy z prawdziwą życzliwością odpowiedzą nam "dzień dobry". Każdy sąsiad, współpracownik, czy nawet przyjaciel jest przez polaków podejrzewany, obgadywany, nie potrafimy żyć ze sobą w pokoju, ciesząc się sobą i czerpać od siebie to co najlepsze. Jesteśmy przesyceni jadem i nienawiścią, która płynie na nas już nie tylko z mediów i od polityków, ale również z kościelnych ambon. Przez przyzwolenie władzy, kazania na mszach stały się ingerencją w życie prywatne i polityczne polaków. Polskiemu kościołowi daleko dzisiaj do takich duchownych, jak Papież Franciszek, Ksiądz Boniecki, czy Ksiądz Tischner. Znacznie chętniej polski katolicyzm przybiera twarz o. Rydzyka, abp. Jędraszewskiego i księdza Oko, stając się katolicyzmem nacjonalistycznym, zamkniętym i pełnym nietolerancji, w której kościół pragnie mieć monopol nad każdym aspektem życia wiernych.

 

 

Niesamowicie przykry jest to obraz kościoła, jako wspólnoty wiernych, pełnych miłości, apostołów słowa Jezusa. Na szczęście cały czas są odpusty, kolorowe procesje i księża radośnie spoglądający na parafian z wysokości ambony, albo terenowego samochodu.

Autor: 
Wojciech Briske

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz:

Reklama