Bimber nadal nielegalny, ale wciąż pędzony przez Polaków

Reklama

śr., 05/19/2021 - 21:50 -- MagdalenaL

Zdjęcie: Wikimedia Commons

 

Wódkę domową pędzi się na całym świecie: W Indiach, Stanach Zjednoczonych, w Armenii czy w Ugandzie. Jednak to Polacy mają z bimbrownictwem najdłuższą historię lub jak niektórzy mówią „tradycję”. Do dzisiaj ten zwyczaj jest praktykowany, lecz w nieco odmienny sposób.

Historia pędzenia bimbru w Polsce sięga aż czasów powstania Rzeczpospolitej. Początkowo stosowano go w medycynie, jako środek leczniczy w XV wieku (pomieszany zbożowy destylat z ziołami). Jednak już dwa wieki później zaczęto go produkować na masową skalę po spopularyzowaniu ziemniaków, gdyż zboża nie były wystarczająco wydajne. Po krótkim czasie wszyscy znali i pili nielegalną polską wódkę, a setki lat wszelkich przepisów prohibicyjnych nie sprawiły, aby Polacy z niej zrezygnowali.

Na Słowacji, w Austrii oraz Czechach domowy zacier z owoców przerabiany na trunek w destylatorni jest czymś powszechnym i całkowicie dozwolonym, a więc czemu w Polsce jest to zabronione? Dostępne w internecie są wszelkie sprzęty potrzebne do pędzenia własnej wódki, a jednak ustawa zabrania nam samego procesu pędzenia bimbru. Spowodowane jest to wieloma upadkami pomysłów posłów, którzy po jakimś czasie wycofywali się ze swoich projektów, bądź nie potrafili ich uskutecznić. „Prawie każdy parlamentarzysta od czasu do czasu pije bimber. Jeśli zagłosują przeciw, będą hipokrytami” – w taki sposób Janusz Palikot zapowiadał swoje starania o wprowadzenie ustawy legalizującej domowe pędzenie wódki. Jednak na zapowiedziach stanęło.

Zarejestrowane są jedynie 83 małe firmy produkujące napoje spirytusowe posiadające pełną akcyzę oraz opłaty koncesyjne. Bimber pędzi się jednak w całej Polsce, a najwięcej na Podlasiu, co potwierdziły niedawne kontrole. W zeszłym roku w województwie podlaskim wykryto 69 nielegalnych produkcji alkoholu, natomiast porównując do województwa m.in. zachodnio-pomorskiego znaleziono tylko jeden przypadek takiej produkcji.

Historia polskiego bimbrownictwa została również umieszczona (prawdopodobnie jako jedyna na świecie) w Muzeum Bimbrownictwa. „Z fabryki rozbitej pod Gródkiem policjanci oddali nam pięć kadzi na zacier po 1,5 tys. litrów, mnóstwo rurek i baniaków. Zmontowaliśmy to w skansenie” – opowiada o początkach tworzenia Muzeum Bimbrownictwa Andrzej Lechowski, założyciel.

W polskiej popkulturze zachowało się wiele przykładów ukazujących, jak mocno zakorzenione jest pędzenie domowego alkoholu w naszym społeczeństwie. W kultowej komedii o bohaterze podającym się za gosposię: „Poszukiwany, poszukiwana”, w jednym z mieszkań, w których przebywał, znalazł w łazience „profesora” sprzęt do pędzenia bimbru. Rzekomy profesor nazwał swój eksperyment „badaniem zawartości cukru w cukrze”. Innym przykładem są zakazane piosenki wymyślane w czasie okupacji: „Siekiera, motyka, bimbru szklanka/W nocy nalot, w dzień łapanka…”.

Polacy mimo zakazów, konfiskaty sprzętu, czy samego alkoholu są gotów poświęcić wiele, by mogli kontynuować tradycję pędzenia bimbru.

 

 

Autor: 
Karolina Szwejgiert
Źródło: 
Polityka.pl
Polub Plportal.pl:

Reklama