Rząd chce sprowadzić do Polski potomków mieszkańców I i II Rzeczypospolitej

Reklama

pon., 09/07/2020 - 08:35 -- zzz

Pozostające od pięciu lat u władzy Prawo i Sprawiedliwość wciąż nie wypracowało polityki migracyjnej Polski, choć od kilku lat jesteśmy państwem przyjmującym największą liczbę legalnych migrantów spoza Unii Europejskiej. Rząd pracuje jednak nad przepisami, które pozwolą osiedlić się w Polsce potomkom mieszkańców m.in. państwa, które zniknęło z mapy Europy 225 lat temu.

Za nieco ponad miesiąc - 24 października - minie dokładnie 225 lat od chwili, w której przywódcy ówczesnych Prus, Austrii i Rosji zdecydowali o ostatecznym podziale I Rzeczypospolitej. Co było później, wszyscy wiemy z lekcji historii. Na zaistnienie w pełni suwerennego państwa - II Rzeczypospolitej - trzeba było czekać 123 lata.

"Wszyscy potomkowie"

Dziś do tamtego państwa odwoływać chce się rząd przy przyznawaniu prawa do osiedlenia się w Polsce. Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk poinformował, że rząd zaczyna prace nad przepisami, które ułatwią legalne zamieszkanie w kraju "wszystkim potomkom mieszkańców I i II Rzeczypospolitej, którzy deklarują związek z Polską".

 

Trudno sobie wyobrazić jednak dokumentowanie drzewa genealogicznego udowadniającego pochodzenie od mieszkańca I Rzeczypospolitej. Z drugiej strony jednak tak szeroka kategoria potencjalnych migrantów może stanowić sposób na uratowanie polskiego rynku pracy.

Zbliżamy się do ściany

Według rządowych prognoz, jeśli nie podejmiemy żadnych działań, do roku 2030 zabraknie nam około 4 mln pracowników. W 2019 r., jak wynikało z przecieków prasowych, rząd chciał lukę tę łatać biernymi zawodowo i bezrobotnymi.

Sęk w tym, że dziś bezrobotnych według GUS jest nieco ponad milion Polaków, a według badania BAEL nieco ponad pół miliona.

Z kolei biernych zawodowo jest o wiele więcej. To już ponad 13 mln osób, ale przeszło 7,5 mln z nich to emeryci. Kolejne 1,8 mln to osoby bierne zawodowo "ze względów rodzinnych", a 2 mln to to uczniowie i studenci.

Efekt tego jest taki, że już dziś na każdy tysiąc pracujących przypadają 844 osoby bierne zawodowo, które trzeba "utrzymać". Co ważne, liczby odnoszą się jedynie do osób starszych niż 15 lat, więc nie obejmują dzieci.

Polityki migracyjnej brak

Z tego względu eksperci od lat powtarzali o konieczności przygotowania polityki migracyjnej naszego kraju. To tym bardziej istotne, że od lat pozostajemy liderem unijnych zestawień dot. liczby cudzoziemców spoza UE przybywających na teren wspólnoty. Z kolei według OECD byliśmy liderem na świecie (!).

Do tworzenia takiego dokumentu rząd się jednak nie pali - zapowiedział go w marcu 2018 r. ówczesny minister rozwoju i inwestycji Jerzy Kwieciński, ale do dziś nie ma po dokumencie śladu. W międzyczasie doszło jednak do kuriozalnej dymisji wiceministra Pawła Chorążego po tym, jak otwarcie stwierdził, że migranci są Polsce potrzebni, by podtrzymać rozwój.

Otwarta droga dla Białorusinów i Ukraińców?

Pomysł rządu, który na razie znamy jedynie na poziomie deklaracji, sugeruje jednak ciekawą możliwość. Potomkami mieszkańców I i II Rzeczypospolitej można bowiem nazwać m.in. dzisiejszych obywateli Ukrainy czy Białorusi.

Zasięg terytorialny I Rzeczypospolitej był bowiem na wschodnie ogromny, a poza Polakami to wielonarodowe państwo zamieszkiwali także Litwini (dzisiejsi Białorusini i Litwini) oraz Rusini (dzisiejsi obywatele Ukrainy), nie wspominając o Żydach czy licznych mniejszościach, z których każda mogła sięgać kilkudziesięciu tysięcy osób.

 

Mapa I Rzeczypospolitej z naniesionymi dzisiejszymi granicami Europy

Foto: Bogomolov.PL / Morio/Wikimedia Commons/CC BY-SA 3.0Mapa I Rzeczypospolitej z naniesionymi dzisiejszymi granicami Europy

 

 

Przyjęcie najszerszej deklaracji dla określenia "potomkowie mieszkańców" może oznaczać, że rząd chce ułatwić legalne osiedlanie się w Polsce przede wszystkim obywatelom naszych sąsiadów, co przy grożącej katastrofie demograficznej i emerytalnej wydaje się być rozsądnym posunięciem.

Tym bardziej, gdy zestawimy czas ogłoszenia prac nad nowymi przepisami z trudnościami ekonomicznymi, z którymi mierzy się Ukraina oraz niepokojami polityczno-społecznymi w Białorusi.

Autor: 
Marcin Lis
Źródło: 
businessinsider.com.pl
video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama