Rok po Brexicie: Jak dobrze traktowani czują się Polacy w Wielkiej Brytanii?

Reklama

pt., 12/31/2021 - 18:35 -- MagdalenaL

Rowerzysta mija sklep Polish Specialities w Londynie, 5 kwietnia 2016 (fot.: Matt Dunham).

„Nigdzie się nie ruszam. Jestem tutaj szczęśliwa, to jest mój dom”.

Ewa Gluza przybyła do Zjednoczonego Królestwa w 2003 roku, rok przed przystąpieniem do Unii Europejskiej. Nawet teraz, gdy Wielka Brytania znajduje się poza porozumieniem, nie ma zamiaru wracać.

„Zaraz po głosowaniu w sprawie Brexitu pomyślałam sobie «o Boże, oni już nas tu nie chcą». Pamiętam, jak poszłam do pracy i ludzie przekonywali mnie «Chcemy, żebyście zostali»”, mówi.

47-letnia Ewa jest dzisiaj dyrektorem Oxford Polish Association (OPA), księgową w Hertford College na Uniwersytecie w Oxfordzie, a także prowadzi swoją własną firmę księgową, obsługującą głównie polskich samozatrudnionych klientów.

Około 10 procent jej polskich klientów wróciło do ojczyzny od momentu Brexitu, w tym sprzątacze, pracownicy służby zdrowia oraz zatrudnieni w budownictwie.

„Oczywiście, mnóstwo ludzi teraz wraca. Jednym z powodów jest Brexit, ale innym jest fakt posiadania rodziców wymagających opieki, natomiast niektórzy ludzie – zwłaszcza ci pracujący na budowie – stracili pracę z powodu pandemii. Część wróciła zobaczyć, jak wygląda sytuacja w Polsce, i uznała, że jest zupełnie w porządku”, powiedziała w rozmowie z Euronews.

 

„Nie ma powodów do powrotu”

W ciągu kilku lat po głosowaniu w sprawie Brexitu w Wielkiej Brytanii, wielu obywateli Unii Europejskiej powróciło do swoich rodzinnych krajów, a trend ten przyspieszony został przez pandemię koronawirusa. Według najnowszych statystyk, w 2020 roku więcej ludzi opuściło Wielką Brytanię (dziesiątki tysięcy), niż do niej przybyło – co stanowi niemal 40-procentowy wzrost względem poprzedniego roku.

Polacy – największa mniejszość narodowa – nie są wyjątkiem. Oficjalne statystyki również sugerują, że ich frekwencja w Wielkiej Brytanii spadła z ponad miliona w 2017 roku do 738 tys. w 2020 roku.

Niektórzy są jednak sceptyczni wobec dokładności tych wyliczeń. „Te liczby również sprawiają dziwne wrażenie, gdy jednocześnie do Biura Krajowego trafia 1,1 miliona wniosków o przyznanie pozwolenia na pobyt złożonych przez Polaków”, twierdzi polski dziennikarz Jakub Krupa.

Fakt, że tak wiele osób chce pozostać w Wielkiej Brytanii, prawdopodobnie nie jest zaskakujący, zważywszy na to, jak mocno są zakorzenieni w swoich lokalnych środowiskach. Ewa Gluza mówi, że gdy Polska dołączyła do Unii Europejskiej, OPA założyło polską szkołę, w której uczyło się około 20 studentów. Dzisiaj jest ich mniej więcej 250, plus lista rezerwowa.

„Założyliśmy (OPA), aby spróbować nawiązać współpracę z tutejszą społecznością i nie zostać na uboczu. Chcieliśmy promować naszą kulturę, ale również uczyć ludzi, jak żyć w Wielkiej Brytanii; organizujemy popołudniowe spotkania przy herbacie i świąteczne kolacje. Niektóre rodziny wciąż zmagają się z barierą językową i oglądają polską telewizję, choć obecnie jest to tutaj rzadkością”.

„Większość rodzin w Wielkiej Brytanii zdecydowało, że nie ma powodów do opuszczenia kraju. Czasami ich dzieci nie chcą wyjeżdżać”.

 

Status osoby nieosiedlonej

Jednak pozostanie w Wielkiej Brytanii po Brexicie nie jest tak oczywiste. Chociaż umowa ta przyznała prawo do pozostania w kraju, to osoby pochodzące z Unii Europejskiej muszą ubiegać się o prawo pobytu za pośrednictwem systemu osiedleńczego dla obywateli UE w Wielkiej Brytanii.

Krzysia Balińska, koordynator Polish Migrants Organise for Change (POMOC), mówi, że trudności, z którymi wielu musi się mierzyć, miały kluczowe znaczenie w podejmowaniu decyzji o opuszczeniu Wielkiej Brytanii i powrocie do domów.

„Zasadniczym problemem Polaków po Brexicie jest brak jasności odnośnie systemu osiedleńczego dla obywateli UE. Nawet ludzie, którzy otrzymali od Biura Krajowego status osoby osiedlonej mierzą się z trudnościami, które nie istniały przed Brexitem. Przy aplikowaniu o pracę, staraniu się o kredyt lub by otrzymać opiekę medyczną, wymaga się udowodnienia statusu imigranta”, odpowiedziała Euronews za pośrednictwem e-maila.

Jak twierdzi Balińska, brak fizycznego dowodu statusu osiedlenia – istnieje tylko cyfrowy – pogłębił problem. Sprawiło to również kłopot ludziom na granicy, zwłaszcza gdy podróżują oni z innymi dokumentami niż te, które widnieją na ich cyfrowym statusie, prowadząc do tego, że niektórzy są odsyłani z powrotem, a nawet kierowani do aresztu.

„Istnieje duża liczba osób, które nie zaaplikowały o status na czas, ponieważ rząd nie dotarł do nich z odpowiednimi kulturowo i językowo informacjami”, wyjaśniła dodając, że inni rezygnowali po doświadczeniu różnych trudności administracyjnych lub z powodów osobistych.

Kłopoty z biznesem

Do niektórych Polaków, jeśli Brexit skłonił ich do zastanowienia się nad swoją przyszłością, COVID-19 przyszedł z gotową odpowiedzią. 51-letni Krzysztof Dworny prowadzi firmę taksówkarską w Londynie i mieszka w Wielkiej Brytanii od 15 lat. Powiedział w rozmowie z Euronews, że wiele firm prowadzonych przez Polaków zbankrutowało.

„Ledwo przetrwałem, tylko dlatego, że miałem kontrakt z jednym dużym, polskim przedsiębiorstwem. Na skutek COVID-a cały przemysł turystyczny upadł, a ludzi wciąż okrada się, każąc im wykonywać testy PCR. Jeśli to się nie zmieni, turystyka się nie odbuduje”, powiedział.

Dla Krzysztofa biznes komplikuje się również z powodu surowych post-Brexitowych przepisów dotyczących imigracji w Wielkiej Brytanii. Niedobór siły roboczej wpływa także na jego sektor – jednak w obliczu słabych relacji Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej, nie widzi on dużej nadziei na przedłużenie wiz przez rząd, aby umożliwić Polakom i innym Europejczykom powrót do kraju.

„Będą szukać pomocy i sprowadzać kierowców i innych pracowników z Filipin, Indonezji, Pakistanu, i tak dalej”, powiedział. „Teraz potrzebują pomocy, bo toną. Ale gdy ją otrzymają, podziękują tak, jak robią to zawsze: « Wynoście się z naszego kraju »”.

„Mamy obecnie olbrzymie braki pracowników budowlanych. Dostaję telefony od firm budowlanych, które prawie codziennie proszą mnie o kontakt, ponieważ sami nie mogą nikogo znaleźć. Muszą również obecnie więcej płacić. To się teraz nie zmieni ze względu na kosztowny proces uzyskiwania wizy”, mówi Ewa Gluza w Oxfordzie.

Wierzy ona, że propozycje przyznania wiz dla kierowców ciężarówek wysunięte przez Wielką Brytanię tej zimy zostaną poszerzone o inne sektory przemysłu.

 

Mile czy niemile widziani?

Kolejnym czynnikiem podawanym jako powód wyjazdu Polaków z Wielkiej Brytanii jest istota samego Brexitu: Wielka Brytania nie jest już częścią Unii Europejskiej.

„Ci, którzy wyjechali z powodu Brexitu, nie chcieli ograniczeń wynikających z bycia poza Unią Europejską. Albo był to czas, aby wrócić do domu, gdzie były możliwości, albo szukać pracy w innym miejscu w Europie, gdzie bardziej szanowano pracowników" – mówi Krzystof Dworny.

To jasne, że ciepłe przyjęcie i stopień asymilacji, jakiego doświadczyła Ewa Gluza, nie jest powszechnie podzielany.

Sformułowanie, którego użyli jej koledzy z pracy w Oksfordzie po głosowaniu w sprawie Brexitu – „chcemy, żebyście zostali" – zostało wypowiedziane przez ówczesną premier Theresę May, gdy zakwestionowano prawa obywateli UE mieszkających w Wielkiej Brytanii.

Jednak jako Minister Spraw Wewnętrznych, May sama zainicjowała politykę, którą wielu obwinia za tworzenie kultury wrogości wobec imigrantów. Krzysia Balińska z POMOC-u mówi, że dotyczy to również Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii dzisiaj.

„Rząd nie wysyła inkluzywnych komunikatów w kierunku obywateli UE, co skutkuje wzrostem dyskryminacji w miejscu pracy i innych obszarach publicznych. Jest to element wrogiego środowiska, jakie generują brytyjskie instytucje wobec wszystkich migrantów".

Autor: 
Autor: Hannah Somerville, Alasdair Sandford/Euronews / Tłum.: Marcin Lejza
Źródło: 
https://www.euronews.com/2021/12/28/a-year-since-brexit-how-welcome-do-poles-living-in-the-uk-feel-now
Polub Plportal.pl:

Reklama