Czy Ukraińcy zabiorą nam Przemyśl?

Reklama

wt., 02/14/2017 - 18:43 -- zzz

Zakazu wjazdu na teren Ukrainy, jaki SBU wydała prezydentowi Przemyśla Robertowi Chomie, nie należy traktować jako bieżącego incydentu politycznego. To element walki, wojny, starcia, której wynik poznamy za 10 albo 15 lat. I możemy się okazać, że wówczas będziemy stroną przegrywającą.

Niedawno podczas spotkania poświęconemu Kresom i polskiej polityce wschodniej, ceniony przeze mnie redaktor publicysta i mówił coś mniej więcej takiego: „Mój pomysł na polskie Kresy jest bardzo prosty i uczciwy: trzeba je od Ukrainy odkupić, przy ich korupcji są w stanie sprzedać własną matkę, sprzedadzą i „zachodnią Ukrainę”, oczywiście z prawem Ukraińców do mieszkania na tych terenach, zachowaniem języka i autonomii. Trzeba zachęcić młodych Ukraińców aby wyjechali na zachód (edukacja, praca - polskie służby powinny dopłacać za każdego ukraińskiego imigranta), po 25 latach problem z głowy, pozostaną tam tylko staruszkowie którzy sprzedadzą swoje chatki za godną opiekę emerytalną.” Cóż, właściwie powinienem mu odpowiedzieć podobnie jak w „Potopie” Kmicic odrzekł ojcu Kordeckiemu: Człowiek z was mądry, czcigodny i święty, ale na armatach się nie znacie.

Sformułowany tak pomysł to idea rekonkwisty ekonomicznej – teoretycznie bardzo mądrze wymyślona. W praktyce może się jednak okazać, że prędzej Ukraińcy dokonają demograficzno-ekonomicznej konkwisty Przemyśla.

Jeżeli ktoś w Polsce nieśmiało napisze o „polskim Lwowie” – zaraz odzywa się w naszym kraju jazgot oburzonych publicystów. Na przykład Piotr Skwieciński pisał, że jest takie głosy mogą „stać się skutecznym kijem w szprychach i tak dalekiej od efektywności polityki wschodniej”. Jakoś rodzimym entuzjastom polsko-ukraińskiego partnerstwa wcale nie przeszkadza, że równolegle Ukraińcy cały czas mówią o ukraińskim Przemyślu. Zwracał na to niedawno uwagę Robert Choma w rozmowie z Aleksandrem Szychtem, opublikowanej na portalu prawy.pl Zacytujmy fragment z wypowiedzi Chomy: „Mówiłem to do pani wojewody, aby panu ministrowi Błaszczakowi podsunęła pierwszy z brzegu numer „Naszego Słowa” (wydawany w języku ukraińskim tygodnik mniejszości ukraińskiej w Polsce – przy. MH). Nie do poduszki rzecz jasna, bo to nie jest lektura na dobry sen, ale by sobie podczas jakiejś podróży w samolocie poczytał. By mógł zobaczyć co to jest za wydawnictwo finansowane z polskich pieniędzy, gdzie stałym elementem są paszkwile na Polskę, w różnych odcieniach, z różnym natężeniem. Budziło we mnie zdziwienie, iż przez tyle lat nikt nie reagował w żaden sposób na to, co w niektórych wydaniach się ukazuje. Kwestionowanie polskości Przemyśla i wchodzenie dziś w mankamenty: kto był założycielem, gdzie są ziemie etnicznie ukraińskie itd. to jest ta sama retoryka. Dawno przestałem z tym dyskutować i brać to na poważnie, bo bliżej jest mi do historii współczesnej.”

Niestety, powtarzające się cyklicznie na Ukrainie głosy o ich prawie do Przemyśla (i więcej – całego tzw. Zakerzonia, czyli Posania, ziemi chełmskiej i podlaskiej), nie dotyczą tylko dyskursu historycznego. Bo w polityce realnej – istnieje niebezpieczeństwo ukrainizacji Przemyśla. Być może przedstawiciele Związku Ukraińców w Polsce za 10 lat staną się znaczącą siłą w radzie miejskiej Przemyśla, być może będą tam najliczniej reprezentowani. Jak to się stanie? W skrócie przedstawmy prosty mechanizm: to polskie Podkarpacie pustoszeje, młodzi Polacy wyjeżdżają na zachód, do Anglii, Holandii. Ubytek siły roboczej zapewniają Ukraińcy – Lwów i dawna Małopolska Wschodnia z tego powodu się bynajmniej nie wyludnią, bo ten ubytek zapewni dopływ „świeżej krwi”, czyli emigranci ze wschodu Ukrainy, z okolic Donbasu. Ukraińcy nie tylko w Przemyślu pracują – także kupują mieszkania, osiedlają się. Polski rząd im w tym pomaga. Ukraińcy mogą liczyć na bezpłatną naukę na polskich uczelniach i stypendia – warunki lepsze niż mają Polacy. Potem tacy studenci fotografują się z banderowską flagą... Zaś rządowa decyzja o przyznaniu świadczeń z programu Rodzina 500 Plus przebywającym w Polsce legalnie Ukraińcom to tyleż dywersja, zbrodnicza głupota. Program ten nie powinien obejmować obywateli państw spoza Unii Europejskiej. Koniec i kropka. Jednak przy obecnej polityce rządu RP – i tak można się spodziewać, że w ciągu najbliższych 10 lat duża część ekonomicznych imigrantów z Ukrainy nabędzie polskie obywatelstwo. A więc nie tylko możliwość korzystania z programu Rodzina 500 Plus, ale także bierne i czynne prawo wyborcze.

Ukraińcy mogą w Przemyślu stać się także ważnym graczem ekonomicznym. Konsulem honorowym Ukrainy w Przemyślu jest Aleksander Baczyk – z pochodzenia Ukrainiec, przedsiębiorca, właściciel m.in. sieci delikatesów Piotruś Pan. Kogo tacy biznesmeni będą wspierać i finansować w wyborczych kampaniach samorządowych za 6 i za 10 lat? Warto się nad tym zastanowić.

 

Być może za 10 lat mniejszość ukraińska w Przemyślu będzie miała swoją mocną reprezentację w radzie miejskiej. Być może za 14 lat mniejszość ukraińska w Przemyślu... nie będzie już mniejszością. Może będzie miała swojego prezydenta. A jeżeli miejscy radni rozpiszą wówczas referendum w sprawie przyłączenia do Ukrainy? Oczywiście nie będzie ono zgodne z polskim prawem, ale referendum w Donbasie i Ługańsku nie było zgodne z prawem Ukrainy. Oczywiście to tylko political fiction, ale w 2012 roku nie tylko political fiction, ale wręcz szaleństwem wydawałoby się przypuszczenie, że o lotnisko, na którym lądowali kibice Euro będą się toczyły wielotygodniowe krwawe walki, a obiekt zamieniony zostanie w ruinę...

Niestety, nie „odkupimy” Lwowa od Ukraińców, nie dokonamy tam rekonkwisty ekonomicznej. Ciężkim grzechem zaniechania III Rzeczpospolitej jest fakt, iż przez ostatnie ćwierć wieku nie spróbowaliśmy nawet rekonkwisty kulturowej – oczywiście słowo rekonkwista umieścić należy w cudzysłowiu. Chodzi po prostu o politykę kulturalną – polskie programy grantujące i dotujące programy badawcze, stypendialne i wydawnicze na Ukrainie, które zgodne są z polskim interesem. Taką politykę wobec Górnego Śląska od lat skutecznie prowadzi państwo niemieckie – działający w Gliwicach Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej jest największym grantodawcą w województwie śląskim.

Państwo polskie – jeżeli prowadzi jakąś politykę, to tylko pomagającą Ukraińcom zyskiwać wpływy w Przemyślu (grantowanie przedsięwzięć mniejszości, w tym wydawanie Naszego Słowa, publikującego paszkwile na polskość). Teraz doszło jeszcze przyznanie Ukraińcom przebywającym w Polsce prawa do świadczeń 500+. Niestety, rząd kręci tym samym bicz na Polskę. Zamiast o „odzyskaniu” polskiego Lwowa w sferze kulturowo-historycznej – być może za 10 lat będzie trzeba myśleć o całkiem realnej obronie polskiego Przemyśla.

PS Ostatecznie posłowie PiS „postawili się” i wobec takiej postawy Ukraińcy cofnęli zakaz wjazdu prezydentowi Przemyśla – co ciekawe zdecydowanej postawy nie wykazał bynajmniej minister Witold „Galareta” Waszczykowski. Jednak ta pointe tej potyczki nie zmienia niczego, o czym napisałem w powyższym tekście.

ZB

polskaniepodlegla

Autor: 
ZB
Źródło: 
polskaniepodlegla
Polub Plportal.pl:

Reklama