„CIERPIENIA KATOLIKóW”

Reklama

wt., 07/02/2019 - 14:32 -- koscielniakk

Do „L’Osservatore romano” napisał ksiądz skazany za molestowanie dziecka

Na łamach „L’Osservatore romano” ukazał się komentarz byłego rzecznika księdza Biskupa Fano złapanego na plaży podczas dokonywania aktów seksualnych, które to z kolei kosztowały go dwa lata . W międzyczacie były szef biura prasowego Watykanu pisze przedmowę do książki. Na przekór poważnym zaangażowaniom Papieża Franciszka przeciwko pedofilii ukazują się akta Monsignore Viganò.


 

Korona cierniowa Watykanu

W papieskiej gazecie„l’Osservatore romano” ksiądz oskarżony o seksualny skandal

Aresztowany za molestowanie 13-latki, skazany na rok i 11 miesięcy,w tym cztery miesiące w areszcie domowym, przeniesiony z Marche do Pordenone, Don Giangiacomo Ruggieri wzywa do skutecznej reakcji na łamach „l’Osservatore romano”. A gdzie podział się obiecywany skuteczny porządek i ostra, jawna walka przeciwko nadużyciom Duszpasterzy ze strony Papieza Franciszka.
 

(...) dla niektorych postawa i zachowanie wobec 13-letniej dziewczynki to jedno, ale filmy, w których agenci policji na podstawie monitoringu udokumentowali zaistniały incydent to drugie, i z pewnoscią nie jest to uznawane jako typowe i przykładne zachowanie pedagoga i katechety. Pocałunki, pieszczoty, biustonosz który nieoczekiwanie zostaje rozpięty i spada na podłogę. Po obejrzeniu materiału filmowego Prokurator zarządził natychmiastowe aresztowanie oskarżonego, który to w ówczesnym czasie piastował urząd Rzecznika Diecezji. Po odbyciu kary w więzieniu i czterech miesiącach aresztu domowego nadszedł wreszcie wyrok skazujący na dwa lata i sześć miesięcy pozbawienia wolności. Po odwołaniu, kara została zmniejszona do jednego roku i 11 miesiecy. Don Ruggieri nie zaprzeczył faktom, a nawet przeprosił, zapewniając, iż w żadnym przypadku nie jest pedofilem, i ze nie miał absolutnie złych zamiarów. Na skutek aresztowania ksiądz został zawieszony przez księdza Biskupa z każdej dotychczas pełnionej funkcji i na pewien czas dosłownie zniknął bez śladu. Chodziły pogłoski, że zamknięto go w klasztorze. Ale ekspert sieci i spraw komunikacji internetowej powrócił, i co więcej, jak donoszą sprawdzone źródła, z Marche został przeniesiony do Friuli, do tutejszej Diecezji Pordenone. Kapłan, który na łamach gazety papieskiej zastanawia się nad tym czy każde milczenie musi być na wagę złota, a co więcej pomimo zastosowania kary nie zostaje usunięty z posługi kapłanstwa i nie staje się osobą świecką, i co więcej nie zawiesza nawet swojej Posługi Bożej a divinis. Decyzje podjete przez księdza Biskupa Fano były w zasadzie przez pewien czas przetrzegane, włacznie z zakazem publicznego celebrowania Mszy Świętej, ale jak wszyscy dobrze wiemy i się domyślamy, z czasem wróciło tu wszysto do porządku dziennego jak to zwykle w życiu bywa. Ludzie przecież w końcu zapominają...a czas to najlepszy lekarz. I tutaj nastepuje zaskakujący zwrot wydarzenń: powraca Don Ruggieri, który oprócz ukończenia swoich obserwacji naukowych dotyczących korzystania z ogólnodostępnych sieci społecznościowych, udziela wywiadów do „l’Osservatore romano” i jeżeli dojdzie do publikacji jego książki to w jej przedmowie z wielką przyjemnością swoje słowo wstępne wprowadzi nikt inny jak Ojciec Federico Lombardi, były Rzecznik Stolicy Apostolskiej.

 

„Milczenie na wagę złota”

Jak umieć się odnaleść w sieciach społecznościowych w dzisiejszych czasach?

Z punktu widzenia andropologicznego, teologicznego i posługi duszpasterskiej.

(…)

Komentator: Don Giangiacomo Ruggieri

L’Osservatore romano” ; artykuł opublikowany w ubiegłą środę.

A co z prawomocnym wyrokiem? A co z odbyciem kary? A co z odbyciem pokuty i przebaczeniem za grzechy oraz mocnym postanowieniem poprawy? A niestosowne pocałunki i pieszczoty? Czy publiczne przeprosiny Don Giangiacomo były naprawdę szczere? Czy rzeczywiście wykazał pełną skruchę, smutek i rozgoryczenie przed ofiarą będąc całkowicie świadomy swego czynu żałując za swe niestosowne zachowanie z ręką na sercu? Dlaczego to zrobił? Czy aby tylko w celu swego ułaskawienia?

Dla przywódców Kościoła całe to przykre zdarzenie po prostu... przeminęło z wiatrem. De facto zaledwie kilka miesięcy temu Papiez Franciszek w swoim orędziu zawezwał wszystkich księży Biskupów aby bezwzględnie przestrzegali i domagali sie rygoru wobec księży odpowiedzialnych za nadużycia i zbrodnie przeciwko dzieciom. Skutkiem publicznego wystąpienia prałata Carla Marii Viganò mającego miejsce w sierpniu ubiegłego roku, na tychże łamach stron „LaVerità” było bezpośrednie oskarżenie przywódców Kościoła a co z tym się wiąże nawet samego Papieża Franciszka o to, iż w pełni świadomi nagannego zachowania byłego księdza Kardynała z Waszyngtonu Theodora McCarricka dołożyli wszelkich starań aby bezwzględnie ograniczyć i zatuszować skandal. Nota bene zaledwie w kilka tygodni po inicjatywie Papieża Franciszka „L’Osservatore romano” w jednym z opublikowanych artykułów orzeka o całkowicie nieuzasadnionym i niedorzecznym wyroku wydanym przez Włoski Sąd przeciwko księdzu oskarżonemu o molestowanie 13-letniej dziewczynki.

Prawdziwym nonsensem jest tutaj bulwersujacy fakt, iż historia z którą bez najmniejszego cienia wątpliwości jest powiązany Don Ruggieri nigdy nia miała miejsca! Kiedy rozpętało się to całe zdarzenie oczywiście nie zamieciono go pod przysłowiowy dywan wręcz opublikowano je na łamach lokalnej prasy. Nie codziennie jest aresztowany k t o ś t a k i j a k rzecznik księdza Biskupa, katecheta, pedagog, dobrze znany w świecie informatyki, znany jako prawdziwy ekspert w sieci i wręcz niepodobnym jest, aby to rozeszło się po przysłowiowych kościach bez echa. Sporo na ten temat dyskutowano i pisano a opublikowane artykuły zostały puszczone do druku zaraz po ogłoszeniu skazującego wyroku. Zastanawiające jest to, iż pomimo jawnej i wydawałoby się zdecydowanie ostrej walki Papieża Franciszka w stosunku do sporych nadużyć kleru wobec nieletnich, nie wydaje się aby w Watykanie uważano za niestosowne publikowanie lekcji księdza Giangiacomo w gazecie Stolicy Apostolskiej.

Teraz z pewnością zostaną podniesione burzliwe srzeciwy ale jesteśmy na to przygotowani. Kapłan zawsze zaprzeczał, że rzekomo skrzywdził dziewczynkę. I teraz uwaga przychodzi najlepsze... Tak, oczywiście to prawda były pocałunki, pieszczoty ale nie doszlo do gwałtu. Nie ma zatem mowy o dowodzie winy, ponieważ do niczego nie doszło. Dla Watykanu jest to całkowicie wystarczające i oczywiste. Nie ma zbrodni, nie ma winnego, i co za tym idzie nie ma kary. Czy zatem aby L’osservatore romano” nie publikował refleksji skazanego kapłana koniecznie niezbędna jest przemoc seksualna? Nie chemy wzbudzać żadnych kontrowersji ani eskalowac konfliktu ale prosimy o poważne potraktowanie problemu oraz głęboką refleksję nad stopniem zagrożenia wobec skarg względem nadużyć posługi kapłanskiej. Zastanawiający jest tutaj przede wszystkim główny fakt czyli do jakiego stopnia rozniecona przez Papieża Franciszka wojna przeciwko tym, którzy wykorzystują Kościół do innych, niecnych celów będzie miała należyte i mocne poparcie i wsparcie.

Autor: 
Maurizio Belpietro/Tłum. Anna Skowronek
Źródło: 
La Verita
Polub Plportal.pl:

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz:
5 + 11 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.

Reklama