Katechezo, wróć do Kościołów!

Reklama

pt., 02/07/2020 - 23:18 -- koscielniakk

Paradoks tego tekstu polega na tym, że pisze go osoba wierząca. I to nie ta, którą ostatni raz widzieliście liczącą lampy w Boże Narodzenia, ale tej która z radością dzierży mikrofon w parafialnym zespole i co piątek stawia się w sale na plebanii aby pomóc prowadzić spotkania dla bierzmowanych.

Jak widać – religia mnie ani trochę nie boli. Więcej – to dla mnie oparcie i jedna z najważniejszych w życiu wartości, a swoją parafię uwielbiam i z radością zaproszę do niej wszystkich. Wierzę w Kościół, wierzę że jestem jego częścią i pod żadnym względem nie chcę krytykować jego nauczania.

A jednak religia w szkole mnie boli.

Pomijając już te wszystkie sprawy czysto skandaliczne i głośne, jak skazywanie homoseksualistów na piekło przez gorliwych prowadzących, czy przemienianie katechezy w edukację seksualną, ten przedmiot, jako część systemu szkolnictwa nie powinien mieć racji bytu. Religia to kwestia duchowa, głęboko intymna. Wsadzanie jej w szkolne ramki tylko szkodzi podejściu społeczności. Z czego tu oceniać? Z wiary? Czy jest na to jakiś specjalny przyrząd do jej mierzenia? Ze znajomości modlitw i biblijnych historii? Czy ich znajomość stanowi sedno żywej wiary?

Czemu sprawa tak osobista, jak relacja z Bogiem, jest sprowadzana do zwykłego przedmiotu, czyli – inaczej mówiąc – do zdobywania ocen i plusików?

Religia to często jedynie lekcja, którą trzeba przeboleć. Służy do oglądania filmów, odrabiania prac domowych z innych przedmiotów i szeroko pojętego zabijania czasu. Nikt nie traktuje tej godziny poważnie, bo to też ten fragment planu lekcji, w którym załatwia się wszystkie sprawy, na które nie ma czasu kiedy indziej – takie jak zaległe sprawdziany, czy poprawy. Wyrwana ze środka dnia godzina spędzona na niczym. Spada koncentracja ucznia, a rośnie frustracja, że zostało się uwięzionym w szkolnej klasie.

Jeżeli religia wciąż pozostaje w szkołach, aby przekonać młodych ludzi do aktywnego praktykowania wiary, to bezlitosna rzeczywistość weryfikuje, że często działanie to osiąga odwrotny efekt. Szkoła traktowana jest ( nad czym też ubolewam!) w dzisiejszych czasach jako przymus – a więc i obecność na katechezie, także jest pewnego rodzaju zniewoleniem. A to już naprawdę nie podlega dyskusji, że zmuszanie naprawdę się nie opłaca.

Inna sprawa, że mało to na religię chodzi świadomie. Jest to przedmiot z którego można się wypisać na każdym etapie edukacji i nie ponosi się za to żadnych konsekwencji. Tymczasem i tak spora część chodzi, bo jakoś tak wypada, bo rodzice nie chcą wypisać, chociaż Kościół ostatni raz widzieli od środka na chrzcie tej małej kuzynki, co ona ma teraz… trzy lata może? To niezdrowe rozdarcie społeczeństwa w tej sprawie – okazyjne przytulanie się do Kościoła, przy Pierwszej Komunii, czy Ślubie, często bez świadomości nawet, po co to zamieszanie – to już kwestia na kolejny artykuł.

Bardzo podoba mi się wizja religii, jako panelu dyskusyjnego – za każdym razem inny temat, też niekiedy kontrowersyjny, gdzie uczestnicy mogą zadać nurtujące ich pytania, a ich opinia zostanie wysłuchana. Nad całością czuwa otwarty na przemyślenia innych prowadzący w postaci księdza, siostry zakonnej, czy katechety, który nie narzuca swojego zdania, a jedynie przedstawia je w kontekście nauki Kościoła Katolickiego. Podobno gdzieś w Polsce kryją się tacy katecheci – i wielka chwała im za to! Wciąż jednak nie uważam, że odpowiednim miejscem na to jest budynek szkoły. Salki przy parafiach i na plebaniach – jak najbardziej! Wtedy wszystko mogłoby się dziać w obrębie parafii, co doprowadziłoby do stworzenia się pewnego rodzaju wspólnoty i więzi, między katechetą, a słuchającymi. Wiara i uczestnictwo w lekcjach, mających na celu jej pogłębianie, stałyby się świadomym wyborem, a nie przymusem.

Rozdzielmy to wreszcie – dajmy edukacji swoje miejsce, a religii zasłużone swoje. Skorzystamy na tym wszyscy – i szkoły, pozbawione obowiązku rozdysponowania kolejnych godzin, i Kościoły, które będą dawały człowiekowi wolność i przez to budowały lepszy wizerunek, a także uczniowie, wreszcie traktowani jak odpowiedzialni ludzie z prawem do wyboru.

Autor: 
Magdalena Świniarska
Polub Plportal.pl:

Reklama