Decydująca walka o Biały Dom

Reklama

śr., 10/28/2020 - 18:31 -- MagdalenaL

Amerykański system wyborczy oddaje ogromną władzę, decydującą o tym, kto wejdzie jako następny do Białego Domu, w ręce poszczególnych członków społeczeństwa.

Najważniejsza podstawa wolnych wyborów – jeden obywatel z jednym głosem – obowiązuje również w najstarszej nowożytnej demokracji. W USA głos świeżo mianowanego obywatela liczy się tak samo jak głos prezydenta, a karta do głosowania dana przez miliardera ma taką samą moc jak karta bezrobotnego. Przynajmniej w teorii.

W praktyce jednak w wyborach prezydenckich istnieją gurpy wyborców posiadające większy wpływ na wynik, ponieważ predenta wybiera się bezpośrednio, lecz jest on wyłaniany w systemie ,,Electoral College” – kolegium wyborcze. Przez to demograficzne lub polityczne przesunięcia w poszczególnych stanach mogą mieć decydujący wpływ na wybór prezydenta. Rozeznanie w grupach społecznych, które 3 listopada oddadzą głos bedzie decydujące. 

Głosujące i głosujący na przedmieściach

Tak zwane ,,suburbs” były przez dziesięciolecia w rękach republikanów. Na ulicach domów jednorodzinnych z zadbanymi ogrodami i podwójnymi garażami dobrze sprzedawały się postulaty partii republikańskiej: niskie podatki, ostre podejście do kryminalistów, ograniczone wydatki publiczne. Nawet tak lubiany demokrata jakim był Barack Obama nie zdołał jednoznacznie przeciągnąć ich na swoją stronę. Przed czterema laty Trump minimalnie wygrał tam z Clinton.

Jednak ta dominacja może spotkac swój koniec. Już prawybory w 2018 roku pokazały, że demokraci stają się dużą konkurencją na przedmieściach. Przed dwoma laty republikanie stracili 37 okręgów i tym samym kontrolę nad Izbą Reprezentantów. Aktualne ankiety wskazują, że przeciwnik Trumpa – Joe Biden – przoduje już w tych rejonach. Gdyby tak pozostało to być może tradycyjnie czerwone stany jak Georgia, Arizona czy Teksas przypadna demokratom. Z punktu widzenia przekonań politycznych mieszkańcy przedmieść Phoenix, Atlanty albo Houston nie rożnią się od mieszkańców tych dzielnic w Chicago, Bostonie czy Baltimore.

To przede wszystkim kobiety decyduja o tej nowej sytuacji politycznej. Kiedy wśród mężczyzn podział głosów jest wyważony to wśród kobiet ewidentnie przoduje jeden kandydat. Przedmieścia stały się również bardziej wielokulturowe w ostatnich latach. Obraz ,,białych przedmieść”, na którym opierał się prezydent Trump w ostatnich wyborach teraz nie odpowiada już rzeczywistości. Z tego powodu może się okazać, że w listopadowych wyborach będzie republikanom trudno obronić swój wieloletni bastion. 

Autor: 
Julian Heißler Tłum. Sławomir Piechnik
Źródło: 
https://www.tagesschau.de/ausland/uswahl2020/uswahl2020-faq-waehlergruppen-101.html
Polub Plportal.pl:

Reklama