Język z Południowej Afryki w 45 „mlaskach”

Reklama

pon., 06/07/2021 - 00:22 -- MagdalenaL

Z większą ilością tzw. mlasków niż jakikolwiek inny język świata, n|uu, język plemienia San, jest jednym z naszych najbardziej zaskakująco pięknych przykładów kulturowej różnorodności.

Na peryferiach Upington, w Prowincji Przylądkowej Północnej w Południowej Afryce, żyje królowa. Królowa jest już w podeszłym wieku, a kiedy umrze, odejdzie nie tylko ona, ale też całe dziedzictwo kulturowe.

Katrina Esau ma 88 lat. Jej społeczność obwołała ją królową zachodniego plemienia Nǁnǂe (ǂKhomani) San w 2015 roku. Rok wcześniej ówczesny prezydent RPA Jacob Zuma przyznał jej ogólnopaństwowe odznaczenie, srebrny Order Baobabu.

Przez poprzednie osiem dekad Esau żyła praktycznie niezauważona. Jej lud z plemienia San – którego zachodnia część Nǁnǂe (ǂKhomani) jest tylko jedną z wielu grup – jest w tym dobry. Od tego zależało ich przetrwanie; najpierw przez niezliczone stulecia, kiedy to mieli Południową Afrykę tylko dla siebie, żyjąc jako łowcy-zbieracze. I potem, gdy przybyły inne grupy, żeby uniknąć kontroli tych, którzy nie życzyli im dobrze.

Zdjęcie: Transgraniczny Park Narodowy Kgalagadi to dom kulturowej wioski Sanów, gdzie młodzi Buszmeni demonstrują tradycyjne gry i rzemiosło (SATourism/Alamy)

Esau urodziła się na farmie, na której pracowali jej rodzice. Afrykański właściciel farmy obraźliwie nazywał młodą królową jako „Geelmeid”. „Meid” oznacza „służącą”, natomiast „geel” (żółty) to prostackie odniesienie do koloru skóry. Dzisiaj niektórzy nadal nazywają ją – z czułością – Ouma (babcia) Geelmeid. Ale częściej jako królowa Katrina.

Właściciel farmy zakazał również Esau mówić w jej ojczystym języku, n|uu; języku, który sięga korzeniami do samych początków ludzkości. Zamiast tego dopiero co utworzony język afrikaans (mający zaledwie około 300 lat) stał się kamuflażem Esau na prawie całe jej życie.

Odcięta na odosobnionej farmie, mówiąca w afrikaans, Esau zaczęła „zagrzebywać” język, który „wyssała z mlekiem matki”. Ten akt pogrzebania był tylko jednym z wielu pochówków – język ten, pochodzący od tych używanych przez pierwszych ludzi, już około dekadę wcześniej otrzymał śmiertelny cios.

W 1931 roku otwarto Park Narodowy Kalahari Gemsbok (obecnie włączony do Transgranicznego Parku Narodowego Kgalagadi). Tutejsze tereny to obszar półpustynny, z dwiema wyschniętymi rzekami, Nossob i Auob, które wypełniały się niezwykle rzadko. Jednak dla ǂKhomani, ostatniej społeczności mówiącej językiem Esau, ten krajobraz był domem. Otwarciu parku towarzyszyło wysiedlenie i rozproszenie rodzin ǂKhomani, co oznaczało rozbicie jedynego pozostałego kręgu ich języka. Dzieci ǂKhomani od tej pory przychodziły na świat języka afrikaans.

Obok języków !xun (używanym w Namibii), ǂamkoe i taa (używanych w Botswanie), n|uu jest jednym z ostatnich językowych połączeń do naszych najwcześniejszych przodków: łowców-zbieraczy z południowej i północnej części Afryki. Wszystkie cztery języki są zagrożone - ǂamkoe ma około tysiąca użytkowników, taa 3 tysiące, a !xun od 14 do 18 tysięcy.

Natomiast n|uu ma tylko dwoje: Esau i jej brata Simona Saulsa.

Zdjęcie: Półpustynne tereny dzisiejszego Transgranicznego Parku Narodowego Kgalagadi były kiedyś domem dla ludu ǂKhomani (Edwin Remsberg/Getty Images)

Nie wiemy, kiedy powstał język n|uu – jest zbyt stary, żeby móc to dokładnie określić – ale z pewnością jego korzenie sięgają tak daleko, jak tylko to możliwe. Jednak jeśli teraz stanie się jednym z 600 do 800 języków, który najprawdopodobniej zniknie w niedalekiej przyszłości, nie tylko jego pradawność trzeba będzie opłakiwać. Także jego bogactwo i piękno jest zadziwiające: w angielskim występują dla przykładu 44 głoski (fonemy), podczas gdy n|uu ma ich 114.

Są też mlaski. Pionowa kreska w „n|uu” reprezentuje tzw. mlask – a konkretniej mlask zębowy, artykułowany poprzez szybkie „zassanie” czubka języka do tyłu od górnych zębów. W poprzednim stuleciu w południowych i północnych regionach Afryki najprawdopodobniej mówiono przynajmniej 100 rdzennymi językami mlaskowymi. Osoby, które nie są zaznajomione z mlaskami, mogą odnieść wrażenie, że usta użytkownika języka mlaskowego zamieniły się w instrument perkusyjny. N|uu składa się z wyraźnie różniących się od siebie 45 mlasków; słuchanie osoby płynnie posługującej się tym językiem jest niesamowitym przeżyciem lingwistycznym.

Gwiazdą mlaskowego repertuaru n|uu jest niezwykle rzadki mlask dwuwargowy, który brzmi jak cmoknięcie i występuje w tylko dwóch z około 7 tysięcy języków (jednym z nich jest język taa, który ma 111 głosek mlaszczących).

Wraz z upływem lat w Esau rosła pilna potrzeba zasadzenia nowych ziaren języka n|uu. Na początku lat dwutysięcznych zaczęła uczyć języka swoją społeczność z klasy wybudowanej na jej podwórku w Rosedale, miasteczku obok Upington, wykorzystując śpiew, taniec i zabawy. Jej uczniowie, w wieku od 3 do 19 lat, to jedyni studenci języka n|uu na świecie.

Zdjęcie: Katrina Esau uczy n|uu w klasie na swoim podwórku w celu zachowania języka mlaskowego (Matthias Brenzinger)

W ostatnich latach zaczęto wspierać wysiłki Esau. Grupa lingwistów pomogła stworzyć materiały ortograficzne i edukacyjne dla n|uu, z myślą o tym, żeby jej wnuczka Claudia Snyman mogła uczyć języka pisanego (Esau nie potrafi czytać). „Tortoise and Ostrich”, książka dla dzieci w n|uu, afrikaans i po angielsku, została opublikowana w maju.

Jednak piękno n|uu nie powinno być wykorzystywane do kreślenia przesadnie romantycznego portretu ludu Esau – Sanów. Michael Daiber jest menadżerem centrum dziedzictwa !Khwa ttu, mieszczącym się o godzinę drogi na północ od Kapsztadu, które określa się jako „ambasada” plemienia San. Daiber opowiada, że centrum, które oferuje również zakwaterowanie, jest antidotum na przepełnione „wschodami słońca i sylwetkami i uśmiechniętymi ludźmi” wyobrażenie o Sanach.

„Organizacje zwykły promować obraz nagich, zajmujących się łowiectwem i zbieractwem Buszmenów”, wyjaśnia. „Cała te retoryka «ostatnich żyjących», «niezwykłego spotkania», «przyjedź i zobacz, dopóki jeszcze tutaj są». Przywódcy, którzy założyli !Khwa ttu w 1996 roku mawiali: «To nie jest nasza historia. Nasze ziemie zostały nam odebrane. Nasza historia jest naprawdę trudna»”.

„Tereny, na których żyją Sanowie, wyglądają, jakby były niezamieszkane”, dodaje Joram /Uiseb, San z namibijskiej grupy Hai||om, koordynator ds. dziedzictwa w !Khwa ttu. „Ziemia to życie. Czerpmy z natury tylko to, czego naprawdę potrzebujemy”. Dla plemienia Sanów ziemią należy zarządzać, a nie nią władać, a Południowa Afryka została im po prostu wydarta.

„W latach 80. powiedziano mi, że nie przetrwał już żaden z Buszmenów”, mówi Daiber. „A teraz, 40 lat później, pracuję zawodowo wyłącznie z Sanami. Jak to jest mierzone i kto o tym decyduje”?

„To” odnosi się do tożsamości Sanów. Nawet określenie „San” jest egzonimem dla rdzennych mieszkańców Południowej Afryki. Wprowadzili je Khoikhoi, lud pochodzący z dzisiejszej Botswany. Natomiast pojęcie „Buszmen” to tłumaczenie określenia „Boesman”, którym łowców-zbieraczy określali Niderlandczycy, którzy skolonizowali ten region w połowie XVII wieku. Lecz chociaż język i styl życia Sanów został w większości wykorzeniony, ludzie żyli nadal.

Zdjęcie: Centrum dziedzictwa !Khwa ttu w Południowej Afryce upamiętnia historię, kulturę oraz dziedzictwo Sanów (Michael Daiber)

„To niezwykłe, w jaki sposób przetrwali”, mówi Daiber.

Dzisiaj na południu Afryki żyje między 120 a 140 tysiącami Sanów: około 60 tys. w Botswanie, 40 tys. w Namibii, a pozostali w Południowej Afryce, nieliczni w Angoli, Zambii i Zimbabwe. !Khwa ttu przedstawia Sanów, jakimi są teraz – tych, którzy przetrwali, bez własnej ziemi, na której mogliby kultywować swoje tradycje. Sheena Shah, która pracowała wspólnie z lingwistą Matthiasem Brezingerem i Esau nad ustaleniem ortografii n|uu, wierzy, że centrum posiada niezwykłą energię dzięki swojej roli jako miejsce nauki zarówno dla Sanów, jak i zwiedzających.

„Sanowie uczą się tu korzystania z komputerów i zarządzania finansami. Jednak pobierają również nauki o tym, jak wykorzystać tradycyjną wiedzę, jak np. etnobotanika, w ekoturystyce. Swoje umiejętności mogą później ćwiczyć w kontaktach ze zwiedzającymi”, tłumaczy Shah. „Bardzo nam się podobała wycieczka między fynbosami, podczas której przewodnik z plemienia San pokazywał nam, których roślin używa w tradycyjnej medycynie, a których jako jedzenia”.

„Zwiedzający !Khwa ttu spotykają Sanów na wszystkich poziomach: przewodników wycieczek, kelnerów, sprzedawców”, dodaje Daiber. „To piękne słyszeć opowieści od samych Sanów”.

A słuchanie ich to przywilej.

„Ludzie z plemienia San są bardzo nieśmiali” mówi /Uiseb. „Nie lubią mówić «Jestem z plemienia San». Tylko kilka osób mówi «Jestem z plemienia San»”.

Zdjęcie: Zwiedzający !Khwa ttu mogą spotkać Sanów i usłyszeć ich historie (Karin Schermbrucker)

Spoglądając na ich brak praw należy zwrócić uwagę na to, że w Południowej Afryce ustanowionych jest 11 oficjalnych języków, i żaden z nich nie ma nic wspólnego z jej rdzennymi mieszkańcami. Ponadto rzadko się zdarza, żeby Sanowie mieli prawa do ziemi lub dostęp do zasobów naturalnych. Tam, gdzie mają prawo do korzystania z ziemi, zazwyczaj muszą się nią dzielić z hodowcami bydła, którzy ją pustoszą.

Elinor Sisulu, dyrektor zarządzająca fundacji literatury dziecięcej „Puku”, która stoi za projektem książek dla dzieci w n|uu, jest doskonale świadoma polityki wokół tożsamości Sanów. „Paradygmat zachodnich publikacji jest bardzo eksploatacyjny wobec zagrożonych języków”, mówi. „Katrina Esau jest ekspertką, więc było dla nas oczywiste, że należy jej się wynagrodzenie. Wszyscy korzystamy z jej wiedzy. Powinna zostać doceniona stopniem profesorskim, ale paradygmat akademicki nie uznaje wiedzy pierwotnej”.

„Jesteśmy teraz bezsilni”, mówi /Uiseb. „Dwa tysiące lat temu plemię Sanów było potężne, ale teraz jesteśmy widzami obserwującymi ludzi, którzy niszczą ziemię. Gdyby Góra Stołowa mogła mówić... Była świadkiem wielu rzeczy: ze szczytu Afryki zaludniliśmy cały świat. Powinniśmy być rozpoznawani w taki czy inny sposób”.

Ale na horyzoncie błyska nadzieja. 1. kwietnia wszedł w życie Traditional and Khoi-San Leadership Act, który zapewnia reprezentantom plemion San i Khoikoi prawo głosu w National and Provincial Houses of Traditional Leaders Południowej Afryki. „Daje nam to możliwość negocjowania od wewnątrz”, mówi /Uiseb. „Jeśli pozwolą na to, żeby ten proces miał miejsce, będziemy mogli brać udział w ustanawianiu prawa”. Ustawa może ostatecznie ułatwić przyszłe ubieganie się Sanów o ziemię.

Jedną z osób, które nie boją się powiedzieć „Jestem z plemienia San”, jest Esau, królowa Południowej Afryki, która ma szczerą nadzieję, że jej dziedzictwo nie umrze razem z nią.

Autor: 
Neil McQuillian / tłum. Joanna Niemczyk
Źródło: 
http://www.bbc.com/travel/story/20210601-south-africas-language-spoken-in-45-clicks?referer=https%3A%2F%2Fwww.bbc.com%2F
Polub Plportal.pl:

Reklama