Apel noblistki: Jeśli się nie zjednoczymy, czeka nas zagłada

Reklama

ndz., 03/27/2022 - 00:14 -- MagdalenaL

„Czasem kusi nas, żeby przestać się odzywać, ale jeśli tego nie zrobimy, narodzi się smutek. Musimy więc stale podnosić głos” - takie słowa wypowiedziała Swietłana Aleksijewicz, laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie literatury o białoruskich i ukraińskich korzeniach. Wywiad z nią przeprowadziła stacja NHK 9 marca. Zapytaliśmy ją o przesłanie, jakie chce przekazać światu teraz, w czasie agresji Rosji w Ukrainie.

Cierpienie spowodowane białoruskimi i ukraińskimi korzeniami

Białoruska pisarka Aleksijewicz urodziła się i wychowała w Ukrainie, z matki Ukrainki i ojca Białorusina. Słuchała o uczuciach i wspomnieniach ludzi żyjących w krajach byłego Związku Radzieckiego, a potem przelewała je na papier np. w zbiorze świadectw kobiet, które służyły w czasie drugiej wojny światowej Wojna nie ma w sobie nic z kobiety (2010), a także innych dziełach: Ostatni świadkowie (1985), czy Cynkowi chłopcy (2007). W 2015 r. otrzymała literacką Nagrodę Nobla za prace poświęcone ofiarom awarii jądrowej w Czarnobylu, m.in. za Czarnobylską modlitwę (2012).

Aleksijewicz krytykowała reżim Łukaszenki, który znany jest z polityki silnej ręki, i obawiała się o swoje bezpieczeństwo, ponieważ jej współpracownicy byli aresztowani jeden po drugim. Obecnie mieszka w Niemczech. Przeniosła się z Białorusi, aby poddać się leczeniu przewlekłej choroby. Autorka podczas wywiadu sprawiała wrażenie spokojnej i opanowanej, ale w każdym jej słowie wyczuwałem cichy gniew.

Czy wyobrażałeś sobie, że to się stanie?

„Nikt nie mógł sobie wyobrazić. Tego, że z Rosji przybędzie niekontrolowany nacjonalizm, faszyzm i deprawacja”.

Jak pani spędza ten ciężki czas?

„Prawie nie sypiam. Całe moje dzieciństwo spędziłam w Ukrainie. Każdego lata odwiedzałam moją babcię. Nasza wieś prawdopodobnie też jest teraz bombardowana. Moi krewni nadal tam są. Tak czy inaczej, to zupełnie niewyobrażalne. A jest to jeszcze bardziej bolesne ze względu na reżim w moim kraju (Białorusi), ponieważ czuję, że jesteśmy jednym z najeźdźców. To jest naprawdę trudne. Po raz pierwszy wstydzę się powiedzieć, że jestem Białorusinką”.


Prezydent Łukaszenka i Prezydent Putin (11 marca)

W marcu odbyło się spotkanie prezydenta Łukaszenki z prezydentem Putinem, podczas którego podkreślano solidarność obu państw. Niektórzy ostrzegają, że oddziały białoruskie mogą dołączyć do sił rosyjskich. Głęboko poruszyło nas, gdy Aleksijewicz, która jest przeciwna obecnym działaniom białoruskim, mówiła o swoim głębokim smutku i złości, związanymi z jej korzeniami zarówno w Ukrainie, jak i Białorusi.

Odpowiedzialność intelektualistów


Mariupol, Ukraina (10 marca)

Była jeszcze jedna rzecz, która wywoływała w niej głęboki smutek i gniew. Chodzi o milczenie większości rosyjskich intelektualistów.

„Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie zapytać: - Dlaczego milczycie? Przerażające jest to, że epoka sowiecka trwa nadal. To nie tylko źle zbudowane domy i drogi, ale także zdeprawowana inteligencja”.

73-letnia Aleksijewicz cierpi na przewlekłą chorobę, a mimo to aktywnie wyraża swój sprzeciw. 1 marca wraz z innymi laureatami Nagrody Nobla opublikowała list, w którym potępiła rosyjską inwazję jako „nieuzasadnioną i okrutną". Wśród osób podpisanych pod listem znaleźli się m.in. Shin’ya Yamanaka (nagroda w dziedzinie medycyny w 2012 r.), Hideki Shirakawa (nagroda w dziedzinie chemii w 2000 r.), Maria Ressa z Filipin (nagroda pokojowa w 2021 r.) i ponad 160 innych osób.

„Ponieważ wiele mediów przestało działać w Rosji, wraz z rosyjskimi pisarzami wzywamy je do przekazywania obywatelom Rosji prawdy o tej inwazji wszelkimi możliwymi sposobami". Takie było jej życzenie, po wysłuchaniu wspomnień tych, którzy doświadczyli rozpadu Związku Radzieckiego.


Apel przekazany mediom internetowym (5 marca)

Ważne jest, aby poinformować rosyjską opinię publiczną o pełnym zakresie ataku Rosji na Ukrainę. O cierpieniach i stratach narodu ukraińskiego. O niebezpieczeństwie dla całej Europy i całej ludzkości w przypadku zagrożenia nuklearnego.

„Jeśli chodzi o zmiany w latach dziewięćdziesiątych, obywatele mieli niewielkie pojęcie o tym, co się działo. Potem, gdy zaczęło się ubóstwo, uwierzyli, że to wszystko wina Gorbaczowa (byłego prezydenta) i demokratów. Putin wziął to pod uwagę i zainwestował ogromne pieniądze w propagandę. Zyskał wielu wyborców. To, nad czym musimy popracować, to zmierzenie się z tą większością zwolenników Putina i nawiązanie z nimi dialogu. Rozpoczęły się sankcje i Rosja stanie przed wielkim wyzwaniem. Już teraz rubel spada i możliwe, że niebawem nadejdzie bieda”.

Gniew hańbi, bo jest atrybutem ludzi zamkniętych w przeszłości

W swoim przemówieniu do narodu rosyjskiego 24 lutego prezydent Putin skierował swój gniew na Zachód. Zapytaliśmy Aleksijewicz, jak odbiera to wystąpienie.

„Po upadku Związku Radzieckiego stworzyliśmy demokratyczne państwa, ale bez rozwiniętej gospodarki, bez domów i dróg. Wszystkiego brakuje. Ale czy to wina Zachodu? Czy to Zachód powinien był zbudować wszystko za nas? Jeśli przez ponad 70 lat żyliśmy pod rządami ideologii sowieckiej, wrzuciliśmy w nią miliony ludzi, a jedyne, co po niej zostało, to masowe groby i rozlewiska krwi, to nie jesteśmy w stanie tak szybko się zmienić. Jest to niemożliwe. Do takiej zmiany trzeba się dobrze przygotować i potraktować ją poważnie. Wykorzystanie silnej floty, nowych bombowców i czołgów to najbardziej prymitywny i przestarzały sposób. Innymi słowy, Putin to człowiek, który nie potrafił przenieść się w przyszłość. Zamiast tego chce nas zabrać w miejsce, które rozumie, czyli w przeszłość”.

W czasach zimnej wojny, Rosja była wielkim mocarstwem rywalizującym z USA. Zdaniem Aleksijewicz, ta obsesja na punkcie przeszłości sprawiła, że prezydent Putin czuje się upokorzony.

„Putin chce odrodzić wielką Rosję. Nie wyobraża sobie świata, w którym by do tego nie doszło. Myślę, że Rosja nie mogła znieść upokorzenia, jakie odczuła po upadku wielkiego Związku Radzieckiego”.

Białorusini w ukraińskich jednostkach wojskowych


Protesty przeciwko wynikom wyborów prezydenckich na Białorusi (2020 r.)

W ojczyźnie Aleksijewicz, na Białorusi, obywatele zorganizowali masowe demonstracje przeciwko reżimowi, zarzucając mu fałszowanie wyników wyborów prezydenckich w 2020 roku. Ruch na rzecz wolności i praw człowieka trwa nadal. Aleksijewicz zwraca uwagę, że inwazja Rosji na Ukrainę będzie miała duży wpływ na Białoruś i kraje sąsiednie.

Jeśli Ukraina zwycięży, Putin będzie miał duże problemy wewnątrz Rosji. Jeśli tak się stanie, to oczywiście to samo będzie dotyczyć Łukaszenki. Można powiedzieć, że naród ukraiński walczy teraz nie tylko o swoją przyszłość, ale także o Europę i demokrację w krajach otaczających Ukrainę. Dlatego tak wielu Białorusinów wyjechało do Ukrainy walczyć z Putinem i w zasadzie bronić cudzego kraju. W ukraińskich jednostkach wojskowych jest wielu Białorusinów. Wszyscy bowiem rozumiemy, że to właśnie Ukraina utoruje drogę ku lepszej przyszłości.

Co pani zdaniem należy teraz zrobić, aby powstrzymać rosyjską inwazję?

„Musimy sobie uświadomić, że jeśli nie będziemy trzymać się razem, zostaniemy zdziesiątkowani. W obliczu agresji Putina wszyscy jesteśmy zjednoczeni. Ciemność nadciąga zewsząd i z każdego kierunku, ale w każdym kraju są ludzie, którzy są po jasnej stronie i starają się jej przeciwdziałać. Po prostu robię to, co czuję, że muszę zrobić.

Nie siedzę spokojnie i nie piszę Wojny i Pokoju. Próbuję zrozumieć, co się dzieje. Słucham opowieści ludzi i próbuję o nich pisać. W jaki sposób ludzie tracą człowieczeństwo? Jaka jest istota bycia człowiekiem? Takie zadaje sobie pytania. Każdy powinien robić, co czuje, że jest w stanie, nawet jeśli wydaje mu się, że to niewiele. Trzymam w pamięci bardzo ważne dla mnie słowa: Są takie mroczne chwile, kiedy nikt nie chce słuchać i kusi nas, by przestać się odzywać. Ale jeśli się nie odezwiemy, narodzi się smutek. Trzeba więc wytrwale zabierać głos”.

Autor: 
町田啓太 / tłum. Karolina Kochaniuk
Źródło: 
https://www3.nhk.or.jp/news/html/20220318/k10013534191000.html?utm_int=detail_contents_tokushu_003
Polub Plportal.pl:

Reklama