Czemu Fame MMA zawdzięcza swój sukces?

Reklama

sob., 04/30/2022 - 23:55 -- MagdalenaL

Zdjęcie

Sporty walki, jak wszystkie inne dyscypliny, mają swoich zwolenników, jak i przeciwników. Nikt nie mógł się spodziewać, że dorzucenie do sportowej brutalności kontrowersji oraz internetowych celebrytów, utworzy bijącą rekordy popularności mieszankę wybuchową.

Fame MMA było pierwszą federacją freak fightową w Polsce. Początkowo kojarzyła się z patologią, za sprawą takich osobowości jak Marcin „Rafonix” Krasucki, czy Marta „Linkimaster” Linkiewicz. Dziś jednak w szeregach federacji stają także ci znani i lubiani jak Sylwester Wardęga, czy Tomasz „Gimper” Działowy.

Na początku swojej drogi Fame MMA mocno stawiało na kontrowersje. Widać to było po zapraszanych do walk osobach, znanych ze swoich patologicznych zachowań. Konferencje pełne były niecenzuralnych wyzwisk, dochodziło nie raz do rękoczynów. Każda transmisja mogła przynieść coś zaskakującego, a jak wiadomo, kontrowersja sprzedaje się najlepiej. O ile takie sytuacje zdarzają się także na obecnych konferencjach, o tyle można zauważyć, że jest ich zdecydowanie mniej.

Z czasem Fame zaczęli się interesować także inni influencerzy. Niektórzy liczyli na powrót do czasów swojej świetności lub na powiększenie swojej widowni czy zysków. Stopniowo ukształtowały się gwiazdy Fame, jak na przykład Amadeusz „Ferrari” Roślik, który do dzisiaj współpracuje z federacją i jest z nią mocno kojarzony.

Po sukcesie Fame MMA zaczęły pojawiać się inne federacje o podobnej formule: High Ligue czy Prime MMA. Na ich przykładzie można zaobserwować zmiany, jakie zaszły w internetowej społeczności od początków freak fightu w 2018 roku. Prime MMA postawiło na kontrowersję, podpisując kontrakt z „Kamerzystą”, patoinfluencerem znanym z oszustw i niemoralnych zachowań. Cieszy się tak złą opinią, że od razu po ogłoszeniu jego udziału, podniosły się głosy wzywające do bojkotu gali. Doszedł do tego jeszcze konflikt między włodarzami Fame i Prime, który przyniósł dodatkowy negatywny rozgłos. Prime MMA sprzedało się na tyle słabo, że pojawienie się kolejnej edycji stoi pod dużym znakiem zapytania. Ta sytuacja pokazała, że kontrowersje zaczynają mieć pewne granice. High Ligue poszło w inną stronę, stawiając na jakość walk, a nie konflikty i kontrowersje. Dzięki temu uznawana jest za jedyną faktyczną konkurencję dla Fame MMA.

W czym zatem tkwi sekret sukcesu federacji Fame? Przede wszystkim różnorodność przeciwników. Od dłuższego czasu w karcie walk pojawiają się nie tylko osoby początkujące, ale także profesjonalni sportowcy. Oprócz tego przewijają się zawodnicy popularni w różnych społecznościach. To nie tylko influencerzy z samego szczytu, ale także ci mniej znani. W skrócie: w Fame każdy znajdzie coś dla siebie. Ponadto, dzięki licznym wywiadom, konferencjom, filmom z treningów, można dobrze poznać zawodników, dowiedzieć się o nich więcej, co pomaga w tworzeniu sympatii i antypatii.

Warto też zaznaczyć, że Fame MMA nie stoi w miejscu. Co jakiś czas włodarze federacji przychodzą z nowymi pomysłami jak urozmaicić transmisje, by były jeszcze ciekawsze. A ciągły rozwój to najlepszy przyjaciel sukcesu.

Autor: 
Ewa Kaczmarczyk
Polub Plportal.pl:

Reklama