Dokąd iść?

Reklama

wt., 07/30/2019 - 11:32 -- izabela.szkatula

Marketing a medycyna

            Szkoła marketingu uczy pewnych zasad. Obecnie zasady te są mocno splecione z prawami, które narzuca Harward. W jednym z numerów Harward Business napisano o marketingu iż ma na celu wykuglowanie i napuszczenie klienta na towar tak by w efekcie zapłacił, a firma  miała zysk.  Nie inaczej jest w medycynie. W tym przypadku dochodzi jeszcze stalking i mobbing w miejscu pracy.

            Nie wystarczy odejść z placówki ochrony zdrowia, gdzie się pracowało za innych, bo inni lekarze wykorzystywali tego na etacie do cna. Skoro przyjeżdżali na wizyty do pensjonariuszy to i tak było dobrze. Ale lepiej, gdy ktoś wypisywał za nich recepty dla 50-100 pacjentów, robił obchody i konsultował za specjalistów z innej dziedziny. Nie dość tego jak na robola, gdyż lekarz ten, jak go poinformował przedstawiciel z firmy farmaceutycznej został ( chyba przez pomyłkę)wpisany na listę zamieszkałych tam pensjonariuszy. Tenże lekarz pracując za dwóch innych, mając swoje obowiązki jako pensjonariusz o czym go nikt nie poinformował, zarabiał na innego( kolejnego), który dostał tam z NFZ kontrakt.  Nigdy jednak nie przyjechał do chorych. Pieniążki same spływały na konto.

            Pracując na ½ a potem na ¼ etatu ten etatowy lekarz wykonywał pracę polegającą na: pisaniu po 100 recept dziennie, robił obchody do 50 pacjentów co 2 dzień oraz konsultował po 10 pacjentów dziennie. Oprócz tego wypisywał akty zgonu, także w ekstremalnych warunkach,  gdy wzywano go do zmarłej pacjentki  w Niedzielę Świat  Wielkanocnych .

            Gdy pacjentki zaczęły za często wołać za lekarzem, iż ma ładne nogi, włosy i inne uwagi o odcieniu erotycznym był  to początek końca jego pracy. Czarę goryczy dopełnił fakt, iż i tak kilka z nich leczy się prywatnie u innego lekarza, że ginął leki z szafek dyżurki pielęgniarek oraz jedna pacjentka podaje drugiej swoje ukryte nie zjedzone leki  z szafki, gdyż lepiej wie co dolega jej towarzyszce doli i niedoli. Prawdopodobnie był to powód, iż pacjentka dostała złośliwy zespół neuroleptyczny. Diagnoza ta została po roku potwierdzona. ale nim to nastąpiło w znanej gazecie, zamieszczono rysunek chodzącej w kółko osoby ze spuszczona głową i poniżej oszkalowano lekarza jako  głupka. To zaważyło na późniejszych jego losach.  Ostatnim gwoździem do trumny było to, iż jedna z podległych jej pielęgniarek, gdy konsultowała pacjenta odezwała się do lekarza per „ TY”. No ale skoro była na prawach pacjenta to trudno się dziwić.

            Po odejściu z pracy na własną prośbę lekarz do dziś ( mija od tego czasu 10 lat) nie ma tygodnia aby przez przypadek nie spotkał którejś z pacjentek. Ma to wymiar skaltingu a opowiadanie o nieudolności lekarki przybiera obraz mobbingu. Można tu przytoczyć przypadek jednej z nich, która przyszła na przystanek autobusowy, gdy siedział na ławce lekarz,  przeszła przed nim tam  i z powrotem dwa razy i odeszła. Tak było dwa razy. Inna z kolei zaczepiała lekarza pytając co u niego słychać?. Zresztą pytała o to nie ona jedna. Koleżanka z pracy mówiła, iż środowisko do teraz żywo się interesuje, co słychać u tego lekarza. Wypowiadano się tam na górze ochrony zdrowia, iż chory lekarz powinien być wśród chorych pacjentek w DPSie.  Jak wiadomo ośrodek ten potrzebował pielęgniarki. Chora lekarka zakwaterowana tam mogłaby choć pomóc rozkładać leki na tacę. Oprócz tego z pewnością zabawiałaby inne pensjonariuszki spragnione widoku pięknych nóg i niekończących się rozmów z pogranicza psychozy, o brodzeniu w łanach koniczyny.

            Wiek XXI, ten wiek technologii nie jest daleki do starych czasów gdy szerzyło się niewolnictwo w USA. Obecnie przypomina czasy Lincolna.  Czarny do roboty za darmo.

Autor: 
Agnieszka Szczepanik
Polub Plportal.pl:

Reklama