Krótka opowieść o dobroci znaleziona w internecie

Reklama

pt., 01/18/2019 - 18:23 -- koscielniakk

Dzisiaj wracałem z córką z Łodzi, mieliśmy wypis, badania kontrolne wyszły świetnie. Zamówiłem taksówkę pod Centrum Zdrowia Matki Polki. Taksówkarz przyjechał. Na prędkości załadowałem bagaż i ruszyliśmy. Po drodze standardowa wymiana zdań: skąd jesteśmy, dokąd zmierzamy.

 

Mówię, że jedziemy do Gdańska, kierowca na to, że taka trudna sytuacja, że sporo o tym myśli. Jedziemy zamieniając te zdawkowe zdania, takie niby ważne, niby chcąc mówić o niczym, ale nie udaje się. Mimo to budujemy jakąś nić porozumienia. I on i ja trochę siłujemy się w myślach, jednamy i rozumiemy, rozumiemy wobec siebie; względem bestialskiej zbrodni jesteśmy bezradni.

Mówię, że we wtorek zdążyłem zapalić znicz przy urzędzie i jest jakoś ciężko, nieporadnie. Mówię, że budują mnie dobre wyniki córki, że to duże szczęście i spokój. Wewnątrz siebie po chwili przygasam - myślę o tym, że odebrano życie człowiekowi w pół zdania, tak nagle, tak bestialsko i druzgocąco.

Kilka minut później podjeżdżamy na dworzec, stacja Łódź Chojny. Taksometr pokazuje 12,07 PLN (kurs był krótki, ale pomocny). Taksówkarz patrzy dłuższą chwilę na urządzenie, spogląda na mnie i mówi – Niech Pan zapali znicze za ten kurs, za te 12 złotych ode mnie. W pierwszej chwili nie usłyszałem, chwytam za portfel. On powtarza bym zapalił znicze od niego. Sam na moment zastygam w bezruchu - powstaje chwila w której nie trzeba nic dopowiadać, żyję w chwili kompletnej, całkowitej. Gdy czujemy, że mija mówię „dziękuję” i czułem jakbym dziękował nie tylko od siebie, jakby od większej myśli, zrozumienia idei jedności i pomocy naraz.

Wyjeżdżałem z Łodzi o 12:58 jadąc przez Zgierz, na stacji Gdańsk Główny wysiadłem o 18:08. Około 18:25 zapaliłem znicze zgodnie z prośbą.

Człowiek, którego już nigdy mogę nie spotkać robi taki gest. Niby nic wielkiego, niby nie zmieniającego świata, ale powstaje w tym coś co jest dobre, co sprawia, że wciąż jesteśmy ludźmi którzy czują, którzy w poczuciu bezradności czują się zagubieni, ale dążą do jedności.

 

Mogę sobie tylko życzyć bym mógł poznać w życiu więcej takich osób.

Jeśli ktoś to przeczyta i będzie jechał taksówką w Łodzi– czarny Renault Trafic numer boczny 19 (mam nadzieję, że dobrze zapamiętałem). To powiedzcie, że wykonałem prośbę.

Dobrze jest móc napisać o dobroci na którą się trafia w takiej niekończącej się chwili

Autor: 
Max Later
Źródło: 
plportal.pl
Polub Plportal.pl:

Reklama