"Krzyczą za moją rodziną: koronawirus idzie". Życie Azjatów w Polsce w czasach epidemii

Reklama

pon., 03/23/2020 - 18:53 -- Anonim (niezweryfikowany)

Epidemia koronawirusa nakręca rasistowskie nastroje. Azjaci mieszkający w Polsce, coraz częściej odczuwają skutki paniki i strachu. - Gdy jeszcze można było normalnie wychodzić z domu, a epidemia już szalała na świecie, to miejsce obok mnie w komunikacji miejskiej pozostawało wolne. Niezależnie od tego jaki był tłum - mówi nam pochodzący z Mongolii Ganaa.

  • Kilka dni temu w Łukowie dzieci zaatakowały Wietnamkę. Wyzywały ją, rzucały w nią patykami i krzyczały, że ma koronawirusa
  • To jeden z kilka przykładów rasizmu wobec osób pochodzących z Azji. Rozwój epidemii kojarzony jest z Chinami. Na osoby, które wyglądają jak pochodzące z tamtych rejonów spada hejt
  • - Ludzie w social mediach nie mają problemu z tym, żeby pisać: "żółci roznoszą choroby". Na podstawie swoich doświadczeń obawiam się, że to zacznie się nakręcać. Szczególnie reakcje części społeczeństwa utożsamiającego się z hasłami typu "Polska dla Polaków", mogą być coraz ostrzejsze - mówi nam 29-letni Ganaa pochodzący z Mongolii

Karolina Rogaska: Przeprowadziliście się z rodziną do Polski, gdy byłeś jeszcze dzieckiem?

Ganaa*: Miałem 6 lat. Na początku mieszkaliśmy pół roku w Zabrzu, potem chwilę w Gliwicach. Na końcu trafiliśmy do Warszawy.

Jak wspominasz przedszkole?

Pierwsze miesiące to był szok. Dowiedziałem się, że istnieje coś takiego jak rasizm. To znaczy w Mongolii ludzie też różnie mówią o tych innej narodowości. Jednak dopóki to nie ty jesteś wykluczony, to tego nie rozumiesz.

Ludzie mnie zaczepiali, wyzywali. W Warszawie chodziłem do publicznej podstawówki i to okres, w którym odbyłem najwięcej kłótni i bójek, mimo że byłem pokojowym, nerdowym dzieckiem. Grałem w gameboy'a, nie uprawiałem sportu. Czasem coś jednak we mnie pękało. Czułem, że muszę się postawić. Źle się to dla mnie kończyło.

Dużo się zmieniło przez te lata?

Na pewno rasizmu i ksenofobii jest mniej niż te 20 lat temu. Mamy coraz więcej migrantów, Polacy oswajają się z innością.

Tym mocniej boli mnie, że to wszystko może zaraz się zawalić. Ten cały, długo wypracowywany postęp. Dlatego też nie byłem zadowolony, gdy wybory w Stanach Zjednoczonych wygrał Donald Trump. Prezydenci są różni, wiadomo. Jednak on operuje mową nienawiści zupełnie bez kompleksu, a nawet z dumą. To daje przyzwolenie innym. Poczucie, że tak właśnie można. Ludzie, którzy kryli się ze swoimi uprzedzeniami, zaczynają o nich otwarcie mówić.

Podobny proces można zaobserwować w naszym kraju.

Pojawia się też pewien paradoks. Żeby było jasne: mam problem z jawnymi rasistami, są szkodliwi. Jednak to tylko czubek góry lodowej. Większym problemem jest ta warstwa ludzi tuż pod powierzchnią. Nie deklarują się jako rasiści, ale robią rzeczy, czasem pewnie nie świadomie, które są rasistowskie.

Na przykład?

Byłem jakiś czas temu w klubie i obcy facet wskazał na mnie palcem i porównał do znanego komika azjatyckiego pochodzenia. Po czym śmiał się z kolegami z tego, jak wyglądam. Moja reakcja była bardzo emocjonalna, pokazałem mu środkowy palec. Mam alergię na takie zachowania. Widać było, że on nie rozumie czemu się tak denerwuję, przecież to niewinny żarcik.

Wiem, że to nie zawsze intencjonalne. Winny jest brak edukacji i możliwości utożsamienia się z problemami innych ludzi.

Obserwujesz więcej takich zachowań w kontekście epidemii koronawirusa?

Ludzie potrafią krzyczeć za moją rodziną: "o, koronawirus idzie!". Sam nie spotkałem się z tak bezpośrednią reakcją. Jednak czuję się niekomfortowo. Jednak czuję się niekomfortowo. Gdy jeszcze można było normalnie wychodzić z domu, a epidemia już szalała na świecie, to zauważałem więcej niemiłych lub podejrzliwych spojrzeń ze strony ludzi na ulicy. W komunikacji miejskiej miejsce obok mnie pozostawało wolne. Niezależnie od tego jaki był tłum

Widzę też, że ludzie w social mediach nie mają problemu z tym, żeby pisać: "żółci roznoszą choroby". Na podstawie swoich doświadczeń obawiam się, że to zacznie się nakręcać. Szczególnie reakcje części społeczeństwa utożsamiającego się z hasłami typu "Polska dla Polaków", mogą być coraz ostrzejsze. Zresztą już możemy zaobserwować pierwsze przypadki agresji spowodowanej koronawirusem.

Twoja percepcja jest bardzo ważna. Dla innych takie rzeczy mogą być niezauważalne, ale oni nie siedzą w twojej skórze.

To co mnie spotyka obecnie można porównać do tego, jak się czują dziewczyny w związku z "cat callingiem". Niby takie zaczepianie na ulicy nie jest niebezpieczne, nic się nie dzieje. Jednak, gdy ktoś obcy krzyczy za tobą, że masz fajną pupę albo gwiżdże, to pewnie nie czujesz się dobrze?

Nie znoszę tego.

Właśnie. I łatwo powiedzieć: to naucz się samoobrony. Jasne, wiem że różne rzeczy mogą się przydarzyć i warto być na nie przygotowanym. Ale nie na tym polega życie w społeczeństwie, żeby się bać i żyć w ciągłym napięciu. Ciągle czekać na najgorsze.

Masz prawo być traktowany, jak każdy inny mieszkaniec Polski.

Dyskryminacja to problem, który zapewne trzeba przepracować po obydwu stronach. Ja się uczę racjonalnie tłumaczyć, czemu rasistowskie odzywki nie są w porządku, że to krzywdzi moje uczucia. Może dana osoba się z tym nie zgodzi, ale będzie miała jakieś refleksje. Jednocześnie nie powinno się nadstawiać drugiego policzka. Wyjaśniać tak, ale tylko jeśli jest otwartość na dyskusję po drugiej stronie.

Wiesz, to jest też tak, że ja żyję w Polsce 23 lata. Jest mnóstwo chwil, kiedy zapominam, że czymś się wyróżniam. Kończyłem tu szkołę, mam polskich przyjaciół, spotykam się z polskimi dziewczynami, piję polską wódę. Lubię tę kulturę i kraj. Tyle tylko, że regularnie znajduje się ktoś, kto mi przypomina, że jestem inny. Często słyszę "nie jesteś u siebie", co ma zamknąć mi usta.

Jasne, bo jak ktoś nie wygląda słowiańsko, to z pewnością nie jest stąd...

Myślę, że to kwestia przejścia pokolenia czy dwóch, żeby pewne rzeczy się zaczęły zmieniać.

Często mylą cię z innymi azjatyckimi narodami?

O! Ile to razy byłem proszony, żeby nauczyć kogoś karate! A przecież nie jestem Japończykiem. Poza tym przecież nie każdy obywatel Japonii uprawia tę sztukę walki.

Tego się nie spodziewałam. Tymczasem, gdy ktoś Polaków myli z Rosjanami czy na odwrót, to pojawia się uraza.

Nikt nie lubi być mylony ze względu na swoją powierzchowność.

Gdybyś miał wskazać jedną rzecz, która powinna się zmienić, to na co by padło?

Praca musi się zacząć u fundamentów. Sytuacja z koronawirusem zaczęła się prawie cztery miesiące temu. Przez ten czas media i internet dopilnowały by wysaturować strach. Jest całe mnóstwo filmów rzekomo mających ukazywać targowisko w Wuhan, na którym ćwiartują nietoperze i węże. To manipulacja, która ma nakręcać strach.

Tuż za lękiem kroczy nienawiść i agresja, bo ludzie chcą bronić swojego terytorium. Odpowiedzialnością każdego z nas jest mówić: to nie tak. Sprawdzać informacje, racjonalnie wyjaśniać, uspokajać. To chyba dobry początek.

**imię bohatera zostało zmienione na jego prośbę. Jak podkreślił, nie chce się narażać na dodatkowy hejt.

Autor: 
Karolina Rogalska
Źródło: 
Onet
Zagłosowałeś na opcję 'w górę'.
Polub Plportal.pl:

Reklama