Listy do redakcji. Resocjalizacja więźniów to mit? Czytelnicy Onetu komentują

Reklama

pt., 09/06/2019 - 16:51 -- koscielniakk

"Resocjalizacja w naszym kraju to mit. Widać to po niestety dość szerokim występowaniu zjawiska recydywy. Ktoś kto wymyślił ostrzejsze kary za recydywę, sprawia wrażenie, jakoby kompletnie nie wiedział, na czym to polega" - pisze jeden z czytelników Onetu, który postanowił odnieść się do sprawy resocjalizacji więźniów.

  • Jeden z czytelników zwraca uwagę, że znalezienie pracy związanej z resocjalizacją jest utrudniona jeśli nie ma się znajomości
  • "Ktoś kto wymyślił ostrzejsze kary za recydywę, sprawia wrażenie, jakoby kompletnie nie wiedział, na czym to polega" - pisze inny z czytelników
  • Kolejna osoba, która zareagowała na tekst o problemie resocjalizacji opisuje problem wynagrodzenia dla więźniów

Wiele naszych tekstów powstaje dzięki Waszym listom. Zwracacie w nich uwagę na problemy, którymi warto się zająć i przedstawić je opinii publicznej. Gorąco zachęcamy do nadsyłania listów pod adres listydoredakcji@redakcjaonet.pl.

Niedawno opublikowaliśmy artykuł "Resocjalizacja więźniów w Polsce to mit. Jeden z nich opowiada nam, jak naprawdę wygląda". Mężczyzna, który odbył karę więzienia, zdecydował się opowiedzieć nam, jak wygląda pobyt w takim zakładzie i życie po wyjściu.

Tekst wywołał odzew wśród naszych czytelników. Poniżej publikujemy listy, który otrzymaliśmy.

"Jestem absolwentem studiów pedagogika - resocjalizacja z profilaktyką uzależnień. Nie ma w Polsce czegoś takiego jak resocjalizacja. Osoby, które pracują w Zakładach Karnych, często są z polecenia wujka, cioci itd. Nie mają pojęcia po co tam są, ani jak pracować z osadzonymi. Moim marzeniem zawsze była praca w zawodzie jednak nie mając wsparcia kogoś "na górze" mogę sobie jedynie pomarzyć. Mam nadzieję, że Państwa artykuł da do zrozumienia pewnym organom, że osoby, które od zawsze marzyły o pracy w w/w zawodzie są albo bezrobotne, albo zarabiają takie pieniądze, które nie pozwalają na godne życie (jak wiele innych osób). Mimo starań jakich dokonywałem po skończeniu studiów, do tej pory nie mogę znaleźć pracy w zawodzie, a jestem 7 lat po studiach, które ukończyłem z dobrym wynikiem, ale niestety nie miałem pchnięcia z góry" - pisze do nas jeden z czytelników.

 

"Resocjalizacja w naszym kraju to mit"

Inny z naszych czytelników także negatywnie wypowiada się na temat resocjalizacji w polskich więzieniach. Poniżej treść jego listu.

"Należałoby to skomentować w ten oto sposób. Resocjalizacja w naszym kraju to mit. Widać to po niestety dość szerokim występowaniu zjawiska recydywy. Ktoś kto wymyślił ostrzejsze kary za recydywę, sprawia wrażenie, jakoby kompletnie nie wiedział, na czym to polega. Niestety, ale przestępca trafiający do więzienia, trafia tam na innych kryminalistów. Dobrze będzie, jak wyciągnie wniosek z tego taki, jaki powinien.

Tymczasem niestety odnoszę jakieś głupie wrażenie, że dla niektórych odsiadka to kwestia honoru. Trochę to śmieszne. Fakt, lepiej czasami odsiedzieć swoje, współpracować z pedagogami czy psychologami więziennymi, niż dostać przysłowiową kulkę od kolegi, którego się wsypało, ale po coś te więzienia są.

Według naszego czytelnika ludzie pracujący z więźniami zatrudniani są za szybko, bez odpowiedniej rekrutacji: Zatrudniają ludzi, którzy np. przeszli studia pedagogiki resocjalizacyjnej, choć de facto do tego zawodu kompletnie się nie nadają. Poszli za kasą, a nie za powołaniem do pracy z ludźmi, którzy mają naprawdę trudne charaktery, trudne przejścia za sobą.

Przecież wiadome jest to, że w więzieniach siedzą nie tylko gangsterzy, niebezpieczni mordercy czy pedofile. Wielki odsetek skazanych na karę więzienia stanowią ludzie skazani za zwykłe kradzieże, wypadki ze skutkiem śmiertelnym, łapówki, błędy w sztuce lekarskiej czy za przemoc domową. Dla takich ludzi najważniejszymi aspektami pobytu w więzieniu nie są: zemsta na „klawiszu”, dopadnięcie kogoś, kto wsypał. Liczą na to, aby z pomocą fachowców zrobić wszystko, aby wyjść z więzienia na otwarty świat i pójść do sklepu, do kościoła, czy lekarza. Więźniowie nie chcą być wytykani palcem: „to ta baba, co męża pijaka zarżnęła”, albo „idzie lekarz-morderca”.

Takie pokazywanie palcem, wskazywanie na to, co się zrobiło, w pewnych sytuacjach szkodzi. Fakt. Czasu nie cofniemy. Z drugiej strony trzeba wiedzieć, że resocjalizacja nie kończy się w chwili opuszczenia zakładu karnego. Ona się kończy w momencie, kiedy społeczeństwo zacznie ciebie traktować tak, jakby nigdy nic się nie stało. Oczywiście, niektóre rany goją się bardzo długo, czasami w ogóle nie da się tego czegoś wymazać, ale zawsze cierpliwość popłaca.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ano dlatego, że ten kryzys, włączając w dodatku naszą angielską emigrację za chlebem, sprawił, że po prostu jest mało rąk do pracy, brak pracy w kraju, a wtedy wiadomo, szuka się wszystkiego, niekoniecznie legalnego, a co za tym idzie, bezpiecznego, w tym także dla rodziny, a wtedy bardzo łatwo o wplątanie się w konflikt z prawem, który niekoniecznie polega na zwykłej kradzieży roweru, tylko wchodzi w rachubę udział w zorganizowanej grupie przestępczej, a ta zajmuje się narkotykami, bójkami stadionowymi, sutenerstwem, stręczycielstwem, czy nawet pośredniczeniem w międzynarodowym handlu bronią, która trafia nawet w ręce takich organizacji jak Al.-Kaida.

 

Wynagrodzenie za pracę

Kolejny z naszych czytelników zwraca uwagę na problem wynagrodzenia dla więźniów.

"Podczas ostatnich zmian legislacyjnych, gdzie władza zmieniła przepisy, że my więźniowie (tak jestem dalej osadzonym) możemy pracować na rzecz firm prywatnych, dzięki czemu zarabiamy najniższą krajową. Ówczesny wiceminister P. Jaki chwalił się na konferencjach jak to zatrudnienie rośnie, a więźniowie zarabiają, dzięki czemu spłacają zadłużenie m.in. alimenty.

Jest to jedno zwykłe kłamstwo, ponieważ owszem zarabiamy najniższą krajową, ale z tej kwoty 72 proc. zabiera nam Zakład Karny i odprowadza na różnego rodzaju fundusze. Np. Fundusz sprawiedliwości, a jak dobrze wiemy z tego funduszu nasz szeryf (Z. Ziobro) sponsoruje biednego ojca (T.Rydzyka). Biedny Tata Tadeusz organizuje różnego rodzaju koncerty, z których i tak nic nie wynika.

Więźniowi po odtrąceniu tzw. Kasy żelaznej i komornika zostaje około 230 zł... i z czego ma spłacać bieżące alimenty bądź inne zadłużenia? Nie mówiąc o normalnym funkcjonowaniu. Tak szanowni Państwo my osadzeni też chcemy normalnie żyć. Państwo płacicie z podatków nasze wyżywienie itp. a ono się nie nadaje do jedzenia. Rozumiem wszystkie głosy oburzenia, że jak to nie mamy dobrze w hotelu, ale czy wyobrażacie sobie pracować osiem godzin fizycznie i zjeść pół serka topionego albo dużą łyżkę dżemu? Podejrzewam, że nie.

Praca ma być dla nas nagrodą, a w niektórych przypadkach jest karą. Nie możemy chorować, bo lekarz i tak nie da nam leków, bo symulujemy. Opuścimy dzień pracy np. ze względu na chorobę już się chodzimy i tłumaczymy. W niektórych przypadkach, aby więcej nie chorować ponosimy konsekwencje np. jesteśmy przerzucani z celi na celę. Oczywiście w ramach resocjalizacji, która jest mitem.

Praca ma nas przygotować do wyjścia na wolność i pomoc w otrzymaniu warunkowego zwolnienia, ale tego nie daje. Wręcz przeciwnie. Po co puszczać taką osobę wcześniej, jak jest maszynką do robienia pieniędzy? Pracuje. Wraca. Nic się nie odzywa, czyli jest mi dobrze".

 

"Żeby kogoś móc zresocjalizować, to ta osoba musi chcieć poddać się temu procesowi"

Inny z naszych czytelników postanowił w swoim liście skupić się na zachowaniu samych osadzonych.

"Jestem właśnie po lekturze artykułu na temat resocjalizacji, a właściwie jej braku w zakładach karnych w Polsce - z relacji byłego więźnia. Po pierwsze. § 1. Wykonywanie kary pozbawienia wolności ma na celu wzbudzanie w skazanym woli współdziałania w kształtowaniu jego społecznie pożądanych postaw, w szczególności poczucia odpowiedzialności oraz potrzeby przestrzegania porządku prawnego i tym samym powstrzymania się od powrotu do przestępstwa. 

Żeby kogoś móc zresocjalizować, to ta osoba musi chcieć poddać się temu procesowi. To tak jak z alkoholikiem. Nikt za niego nie przestanie pić (podobnie jest z palaczem itp.), to on sam musi podjąć wyzwanie.

Po drugie. Gdzie był Pan Skazany w momencie popełniania przestępstwa? Czy podczas czynienia zła też był taki rozżalony i pokorny? Otóż nie, bo mało który bandyta dopuszcza myśl, że zostanie złapany. I to ich na szczęście gubi.

Po trzecie. Ten przestępca poniósł karę ale, tylko za swój czyn. Czy osoby pokrzywdzone wskutek jego przestępstwa otrzymały rekompensatę? Wątpię.

Po czwarte. Więzienia w Polsce i system penitencjarny leży od lat. Służba Więzienna latami była zaniedbywana. Na czele resortu zwykle stali niekompetentni dyletanci, teoretycy nieznający realiów panujących w polskich jednostkach penitencjarnych (dodam tylko, że niektórzy nie zdawali sobie sprawy z tego, że do tej pory nie we wszystkich zakładach karnych zainstalowane są kamery - monitoring). Większość z nich nie było nawet w więzieniu, żeby zobaczyć, sprawdzić jakim resortem kierują.

Obecna władza jest tylko spadkobiercą długoletnich zaniedbań. Oczywiście nie tłumaczy to władzy, ale niestety każda kolejna postępuje podobnie.

 

"Dzisiaj jest bardziej modne »zamykajmy bandytów  jak wyjdą to już nie nasza sprawa«"

Głos w sprawie resocjalizacji postanowił również zabrać były funkcjonariusz Służby Więziennej.

"Jestem byłym funkcjonariuszem SW i w pełni zgadzam się, że systemu resocjalizacji nie ma. Ale problem ten wymaga długiej dyskusji. Oczywiście i pomocy postpenitencjarnej, warunkowych zwolnień, ale również warunków odbywania kary. Tylko problem warunkowych zwolnień, których dzisiaj praktycznie się nie udziela (dowodem list do redakcji), przecież ten pan był pierwszy raz karany, ma duże szanse na to, iż do przestępstwa nie wróci, jest wykształcony czemu nie dostał warunkowego zwolnienia tylko odbył całą karę?

Wychodząc na warunkowe wisiałby nad nim bat, że jak coś to wróci do zakładu. Teraz tego bata nie ma - temat można ciągnąć rozwijając różne aspekty, ale dzisiaj jest bardziej modne »zamykajmy bandytów jak wyjdą to już nie nasza sprawa« - chyba że po wyjściu wywieziemy ich na nowy kontynent, księżyc itp.".

Autor: 
Dominik Pinkowski
Źródło: 
Onet
Zagłosowałeś na opcję 'down'.
Polub Plportal.pl:

Reklama