Parada Równości 2017 w Warszawie. "Zobaczcie, jesteśmy tacy sami jak wy"

Reklama

sob., 06/03/2017 - 17:25 -- koscielniakk

Mamy nieco ponad 20 lat, a odpowiadamy za imprezę, na której spodziewamy się 35 tys. ludzi - mówi Maciek. Wraz z grupą wolontariuszy przygotowuje Paradę Równości, która w sobotę przejdzie przez Warszawę. - To niesamowite uczucie.

Film ma niecałe dwie minuty. Widać na nim młodych ludzi, trwa burza mózgów. Z boku wisi tęczowa flaga. Słyszymy, że 3 czerwca ulicami Warszawy przejdzie kolejna Parada Równości, że w zeszłym roku brało w niej udział 35 tys. osób. Blondynka z równo przyciętą grzywką: „Założeniem i podstawą naszej parady jest wolność, równość, tolerancja i wspólnota”. Chłopak w szarym swetrze: „W tym roku planujemy największą Paradę Równości w historii”. Na koniec taki głos: „Pokażmy Polsce i światu, na co nas stać”.

To promocyjny film Parady Równości. Przygotowali go wolontariusze. Cel: zebrać 90 tys. zł. Na koncie mają prawie 70 tys. zł. Zbiórka trwa do soboty. – Jak na zbiórki crowdfundingowe w Polsce to i tak ogromna kwota. Średnio jedna osoba wpłaciła ponad 65 zł. Polacy zazwyczaj nie są tak hojni. Ludzie piszą nam: „Nie mam odwagi przyjść. Wpłacam, bo robicie świetną robotę, zmieniacie ten kraj” – mówi Julia Maciocha, nowa prezeska fundacji Wolontariat Równości.

Ma 23 lata, studiuje i jest główną organizatorką marszu. Pierwszy raz w 17-letniej historii na czele Parady Równości stoi kobieta.

 

Młodzi mają głos

Tegoroczną Paradę Równości robi nowa ekipa. Poprzedni organizatorzy tłumaczyli, że nie mogą już dłużej przez kilka miesięcy w roku pracować za darmo. Schedę po nich przejęli wolontariusze, którzy pomagali przy poprzednich paradach. To kilkadziesiąt osób. Spotykam się z piątką z nich. Mają od 20 do 24 lat, studiują. Paradę przygotowują od miesięcy. To rozmowy w ratuszu i z policją, szukanie sponsorów, prowadzenie kont na portalach społecznościowych, organizacja benefisów, publicznych zbiórek, imprezy na pl. Defilad już po przemarszu.

Julia zastanawiała się trzy miesiące, zanim zdecydowała się stanąć na czele fundacji. – Myślę, że my, młodzi, jesteśmy już na to gotowi. Mamy w sobie energię i siłę. Nam jest łatwiej, bo częściowo utrzymują nas rodzice, więc możemy sobie pozwolić na całoroczną darmową pracę – dodaje.

Od lat działała jako wolontariuszka. Jest związana z Kongresem Kobiet, z fundacją Feminoteka. Zanim przyjechała na studia do Warszawy, w rodzinnym Koszalinie kierowała młodzieżową radą miasta, koordynowała Szlachetną Paczkę. Wspomina: – Miałam nauczycielkę polskiego, którą bardzo lubiłam. Dopóki nie dowiedziała się, że jestem lesbijką, też darzyła mnie ogromną sympatią. Potem przestała mi odpowiadać „dzień dobry”.

W Warszawie Julia została działaczką LGBT. – Parada wydawała mi się naturalnym następstwem tego, co do tej pory robiłam. Chciałam też coś w niej zmienić, żeby bardziej słyszalny był głos młodych – mówi.

 

Tacy wolni i swobodni

20-latka Julia Pałejko do wolontariatu Parady Równości dołączyła trzy lata temu, jeszcze w liceum. Dziś sama odpowiada za rekrutację wolontariuszy. – Parada jest mi bliska światopoglądowo, bo walczy nie tylko o prawa osób nieheteronormatywnych. Mamy trzynaście postulatów: obok równości małżeńskiej dostępność miast dla osób z niepełnosprawnościami, otwartość na uchodźców, zaostrzenie kar za znęcanie się nad zwierzętami – wylicza.

Kelly Gaillard ma 24 lata, pochodzi z kilkutysięcznego miasteczka niedaleko Paryża. Do Warszawy przyjechał na studia cztery lata temu. I został wolontariuszem parady. – Chciałem dołożyć moją małą cegiełkę na drodze Polski w stronę Zachodu – mówi.

I opowiada dobrą polszczyzną: – W moim miasteczku ludzie głosują głównie na francuską prawicę, ale nawet tam wszyscy mają gdzieś to, że ktoś jest gejem. W Polsce homofobiczna atmosfera i konserwatyzm mnie zszokowały. Nie mogę zmienić całego świata, ale mogę poświęcić trochę swojego czasu, żeby spróbować przekonać kogoś, że geje i lesbijki to nie dewianci.

 

Kelly odpowiada na paradzie za platformy i imprezę na pl. Defilad.

21-latka przedstawiająca się „Czarnowskie”: – Pochodzę z małej miejscowości pod Warszawą. Kiedy poszłam tu do liceum, postanowiłam: dość siedzenia w szafie – mówi. – Bardzo chciałam iść na Paradę Równości, ale nie znałam nikogo, z kim mogłabym pójść. Dlatego zgłosiłam się do wolontariatu i już tu zostałam. Poznałam ludzi, dzięki którym zaakceptowałam siebie.

20-latek Maciek Foremski do Warszawy przeprowadził się w październiku na studia. Pierwszy raz pomaga przy organizacji parady. Odpowiada za zbiórkę publiczną, zdobywa w MSWiA pozwolenia. – Pochodzę z Torunia. Na moją pierwszą Paradę Równości przed rokiem pojechałem spontanicznie, chciałem ją zobaczyć. Wcześniej docierały do mnie opinie, że to obraz dewiacji. „Nie mam nic przeciwko temu, że jesteś gejem, ale mam nadzieję, że na te parady to nie będziesz chodził” – słyszałem – opowiada. – Kiedy jednak przyjechałem, byłem oszołomiony. To niesamowite uczucie: idę ulicami wielkiego miasta, ludzie się śmieją, trzymają za ręce. Nie boją się. Tacy swobodni i wolni. To było wspaniałe. Parada buduje społeczeństwo obywatelskie

 

Warszawa dla wszystkich

Wolontariusze przyznają, że ostatnie tygodnie przed paradą są bardzo intensywne, czasem kosztem zajęć na uczelniach. Julia Maciocha obliczyła, że gdyby za poświęcony na jej organizację czas dostawała minimalną stawkę godzinową, 13 zł, mogłaby utrzymać się za to przez dwa lata. – Często jest to działalność PR-owa, spotkania z ambasadorami, czyli niezwiązana z samą organizacją parady, ale pochłania mnóstwo czasu – wyjaśnia.

W tym roku rekordowa liczba 40 ambasadorów i pięciu przedstawicieli instytucji międzynarodowych podpisała się pod listem poparcia dla Parady Równości. Wśród sygnatariuszy są reprezentanci państw, w których wprowadzono małżeństwa jedno- płciowe (Nowej Zelandii, USA, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Francji, Urugwaju, Danii czy Hiszpanii), ale też ambasadorzy krajów, w których droga do równości jest jeszcze daleka (Albanii, Wietnamu, Czarnogóry, Ukrainy). „Prawa osób LGBT są uniwersalnymi prawami człowieka i każdy powinien ich bronić” – napisali ambasadorzy.

Tradycyjnie organizatorzy Parady Równości poprosili też prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz o patronat. Odmowę dostali tego samego dnia, w którym odbierali z rąk ambasadora Austrii Thomasa M. Buchsbauma list poparcia. Na tę okazję założył tęczowy krawat. Zaś w dwuzdaniowym piśmie z ratusza czytamy: „W imieniu prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz dziękuję państwu za zaproszenie do objęcia honorowym patronatem Parady Równości 2017. Informujemy, że patronat nie został udzielony”.

W ostatnią sobotę na czele Trójmiejskiego Marszu Równości szedł prezydent Gdańska Paweł Adamowicz (PO). Wcześniej w Marszu Równości w Poznaniu brał udział prezydent Jacek Jaśkowiak (też z rekomendacji PO). – Byłam na Marszu Równości w Poznaniu. To było niesamowite, że przyszedł prezydent Jaśkowiak. Powiedział, że w Poznaniu jest miejsce dla każdego. Czy Hanna Gronkiewicz-Waltz zdaje sobie sprawę, że tu nie chodzi o popieranie wszystkich 13 postulatów Parady Równości, ale o bardzo ważną deklarację, że Warszawa jest dla wszystkich? –pyta Julia Maciocha.

Dodaje, że do udziału w Paradzie Równości zgłosiły się np. Koalicja Ateistyczna i chrześcijańska grupa LGBT Wiara i Tęcza: – Idziemy razem, ramię w ramię. Nawet jeśli nie podzielamy wiary czy innych przekonań, mamy w sobie przestrzeń na empatię.

 

Równość na placu Defilad

Ambasada Norwegii dała na paradę 16 tys. zł. – Co roku się usprawiedliwiają: „Przepraszamy, nie mamy więcej”. Ale dla nas to ogromne wsparcie – podkreśla Julia Maciocha.

– Gorzej jest z firmami – dodaje Kelly. I tłumaczy, że we Francji wielkie światowe korporacje same zabiegają o widoczne miejsce na paradach. – W Polsce milczą. Nawet te, które na Zachodzie otwarcie wspierają środowisko LGBT. Hipokryzja – irytuje się.

Z dużych korporacji Paradę Równości wsparł jedynie Google. Swoje platformy będą mieli: Nowoczesna, Partia Razem, Zieloni, Sojusz Lewicy Demokratycznej, Amnesty International, Royal Bank of Scotland. I Zieloni z europarlamentu.

Kiedy kilka dni przed Paradą Równości zapytałem, czy wszystko jest już przygotowane, usłyszałem chóralne: „Nie!”. Ostatnie dwa tygodnie to permanentny był kryzys. Urzędnicy miejscynakłaniali ich do zmiany trasy, mówili: „Zablokujecie całe miasto”. Maciek sprawdzał w MSWiA, czy puszki na zbiórkę publiczną mogą być plastikowymi wiaderkami z przykrywkami, bo wtedy łatwiej wrzucić pieniądze. Codziennie sprawdzają rejestr zgromadzeń, czy nikt nie zarejestrował kontrmanifestacji.

Tegoroczna Parada Równości ma być inna. – Inkluzywna – podkreślają. – Trasa jest krótsza, idziemy wolniej. Uczestnicy z małymi dziećmi czy osoby o kulach bez problemu będą mogli nadążyć. Skróciliśmy też przemówienia.

Zacznie się o godz. 16 w Al. Jerozolimskich na wysokości PKiN. Tu też po jej zakończeniu – mimo braku dofinansowania ratusza – odbędzie się Miasteczko Równości. Zaprezentują się organizacje zajmujące się prawami człowieka i różnorodnością. Potem afterparty.

 

Pewnie się popłaczemy

W poprzednich latach Parada Równości kończyła się w klubie nad Wisłą po praskiej stronie. W tym roku organizatorzy chcieli, żeby to był pl. Defilad. – Nie chcemy się chować. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jaka jest nasza sytuacja. Nie chodzi tylko o związki partnerskie. Nie jesteśmy chronieni przez prawo, jeżeli chodzi o ataki motywowane nienawiścią. Może ludzie zajrzą do nas z ciekawości i czegoś się dowiedzą – mówi Julia Pałejko.

Maciek: – Jeżeli przyjdą warszawiacy spoza środowiska LGBT, zobaczą, że jesteśmy tacy sami.

Julia Pałejko: – Parada już bardzo wiele zmieniła. W ostatnich dwóch, trzech latach na każdą przychodzi o kilka tysięcy więcej uczestników. Może wpływ ma na to sytuacja polityczna. Ludzie wyszli z domów, protestują. Wielu dołącza do Parady Równości. Idą w niej ludzie z różnych środowisk.

Julia Maciocha: – Z Polski wyjechało już dużo młodych lesbijek i gejów. Ja też czasem o tym myślę, bo życie w Polsce to wciąż strach. Rozmawiałam o tym dużo z mamą, która pierwszy raz w tym roku przyjedzie na Paradę Równości. Trudno być rodzicem dzieci LGBT, to są nieprzespane noce. Optymistyczne jest to, że do pomocy przy paradzie zgłasza się coraz więcej młodych osób, licealistów, gimnazjalistów. Nie boją się, nie wstydzą. Chcą działać. Rozumieją, że zaraz będą dorośli. Chcą się zaangażować, żeby zmienić ten kraj.

I dodaje: – Na Paradzie Równości na pewno się popłaczemy. Bo to jest bardzo wzruszające, panuje niezwykła energia. Moja rada dla tych, którzy boją się przyjść albo nie mają z kim: po prostu przyjdźcie. Zakochajcie się w Paradzie Równości.

Parada Równości wyruszy w sobotę o godz. 16 z Al. Jerozolimskich na wysokości PKiN. Ok. godz. 18.30 na pl. Defilad rozpocznie się afterparty

Autor: 
---------------
Źródło: 
Wyborcza.pl
video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama