Psychologiczne doświadczenia na ludziach, czyli jak manipulować danymi

Reklama

pon., 08/19/2019 - 12:01 -- izabela.szkatula

            W XXI wieku duże znaczenie mają doświadczenia naukowe. Jak wiadomo aby robić takie doświadczenia musi być zgoda samego zainteresowanego, nawet gdyby był ubezwłasnowolniony. Oprócz tego musi być zgoda komisji bioetyki. Jak każde badanie konkretne doświadczenie musi mieć też zarys, plan pracy, cel  do którego się dąży, hipotezy , oraz pewne problemy badawcze. Jednak w rzeczywistości jest chyba inaczej.

Nie do końca wiadomo czy były i są to badania naukowe, ( którym de facto daleko do nauki) ale pewna osoba powiedziała mi, iż pracując w jednym z ośrodków ojciec pacjentki nagle do niej, lekarki pracującej tam na ¼ etatu zaczął przychodzić o ustalonych przez placówkę porach i  pytać ją jak się czuje córka. To samo robił dzwoniąc : zadawał pytania co robi córka, jak się czuje itp. Nic  w tym nie byłoby dziwnego gdyby nie fakt, iż  za córkę można było uważać albo lekarkę albo faktycznie chorą pacjentkę.  Jak się ma córka  to zwrot wymawiany w formie do córki albo w zapytaniu o nią samą.

            Tak więc lekarka zaczęła robić za jego córkę zwłaszcza, że rozmawiał przez dwie godziny o tym samym. Poza tym, co wzbudzało pewne zdziwienie ojciec ten zadawał pytania o to samo tylko w innej formie, co przybrało obraz rozmowy” psychologa”, który testuje jakie odpowiedzi da po raz kolejny na zadane pytanie badana osoba.

            Gdy dyrekcja ośrodka nakazała lekarce rozmawiać z jednym tylko ojcem pacjentki przez co najmniej godzinę dziennie przy  jej ¼ etatu , lekarka zrezygnowała z pracy. Nie miała jak wykonywać powierzonych jej obowiązków przez  resztę czasu pracy czyli 1 godzinę ( w zakres ten wchodził obchód 50 chorych, pisanie około 80 recept dziennie i  przyjmowanie na indywidualne rozmowy około 10 pacjentów).

            Można tu zadać pytanie za jaką cenę ten ojciec wkupił się w łaski dyrekcji aby poprosić o ten czas na rozmowy które prowadziły do nikąd  a odbywanie ich było bzdurą- zwyczajną startą czasu . Pojawia się więc pytanie czy nie było to jakieś badanie, psychologiczne testowanie lekarki, które ciężko tam pracowała. On sama nic o badaniu nie wiedziała ani się na nie, nie godziła.  Cała sprawa rozegrała się poza jej plecami.

            Po paru latach lekarka była w swoich rodzinnych sprawach u kilku psychologów i  żaden z nich nie zadawał jej różnych pytań o to samo , nie testował jej odpowiedzi tylko szukał rozwiązania. Rozmowy były zwarte, trzymały się tematu i były na temat. Każdy z psychologów dawał jej jakieś wskazówki, które w większości pomogły jej w jej trudnym, pełnym napięć życiu.

            Dlatego zadaje sobie pytanie czym były te rozmowy i dlaczego postawiono ją w sytuacji gdy musiała zrezygnować z pracy wobec alternatywy długich bezsensownych rozmów z ojcem pacjentki, a rezygnacją z wykonywania obowiązków w ośrodku z powodu braku czasu. Czy był to ojciec czy jakiś maniak głupich rozmów .

            Ta sama lekarka dowiedziała się też o pewnych świadczeniach wystawianych na jej nazwisko, a także przypisanie jej danych upośledzonego chłopca.  Jej chłopak powiedział iż po stażach w jednej z klinik wyszła jako ktoś inny gdyż w systemach ochrony zdrowia wpisano jej jakieś okropności. Fakt ten został potwierdzony gdy podjęła pracę w jednej z placówek NZOZ. Poza tym w tymże NZOZ pielęgniarka zwróciła się z prośbą do niej aby wyjaśniła fakt o którym doniesiono jej telefonicznie z NFZ, iż została wykasowana z bazy danych. Oczywiście wyjaśniała to  przez kancelarię prawną , jak wynika z informacji NFZ była ujęta w systemy, ale jak podejrzewa identyfikowano ją jako albo NN albo głupka. Zdaje się iż wykasowanie z baz jest możliwe przy ubezwłasnowolnieniu, ale ona ani nie miała o to procesu, ani nie była o tym fakcie poinformowana ani nie podano jej kto jest jej opiekunem prawnym. Prawnik kazał jej pójść do sądu i się o to zapytać, ale przy jej danych nie było ubezwłasnowolnienia w systemach sądowych.

            Po dalszym wyjaśnianiu jedna z kancelarii sugerowała, iż zlały się dane upośledzonego, częściowo ubezwłasnowolnionego chłopca z jej danymi i jest identyfikowana na jego dane.

            Pisząc do uczelni, w której ukończyła wydział lekarski  o potwierdzenie indeksu do nostryfikacji dyplomu lekarskiego dostała dokumenty opatrzone okrojonym nazwiskiem i imieniem , niezgodnym z indeksem w wersji papierowej oraz z inną choć zbliżoną datą urodzenia. ( zamiast 31.05. 1966 było 30.05.1966). Oczywiście uczelnia po wyjaśnieniach dosłała poprawione dokumenty, ale bez pisma kasującego poprzednie zaświadczenie.  

Zdarzyło już jej się to iż znajomy „napdł „na nią, iż „spaprała mu zęba”, ale nie wiedziała co na to odpowiedzieć bo od dłuższego czasu w ogóle nie praktykuje, a na pewno nigdy nie pracowała jako lekarz stomatolog.

            Gdy zrezygnowała z pracy jako lektorka angielskiego, dyrektorka w jej firmie zaproponowała jej aby poszukała sobie pracy przy sprzątaniu klatek schodowych. Jak na jej dyplom lekarski i szereg kursów było to wielce dyskwalifikujące ją ale też się z tym spotkała że identyfikuje się ją ze sprzątaczką o takim samym imieniu i nazwisku tylko z innej dzielnicy. Znajoma z bloku proponowała jej, prowadzącej w tym czasie firmę i czynnej zawodowo, aby zatrudniła się przy sortowaniu śmieci.

            Kończąc ten  przydługi wywód  można stwierdzić, iż są błędy w systemach, a wykorzystując te omyłki podciąga się lekarkę pod coraz to nowe „ badania” za zgodą innych osób, których to akurat faktycznie dotyczy i tak kręci się kółko bez jej wiedzy i zgody, a ona jest tym bezpośrednim „ królikiem doświadczalnym”. Kto inny godzi się na jakieś procedury i badania, a na kim innym  się je  realizuje. Są to oczywiście tylko przypuszczenia, ale oparte na faktach. Kto inny też zbiera za to kasę. Ile można na swoje dane badać się , być sprawdzanym a zostać wykazanym jako ktoś inny? „ Murzyn zrobi swoje, a Pan to wykorzysta dla siebie. ”Można też podejrzewać, iż ktoś inny używa tych danych, czyli znane sprawy kradzieży tożsamości.

            Pozostaje w tej sprawie kolejny raz napisać do RODO, do instytucji, które sprawdzą systemy i wyjaśnią błędy . W tym kraju tak jak w innych każdy ma prawo do własnych danych, do swojego wyglądu i swojej płci a nie do identyfikowania z ułomnym chłopcem, czy ze sprzątaczką, na pośmiewisko innych. 

Autor: 
Agnieszka Szczepanik
Polub Plportal.pl:

Reklama