Internetowy rynek niewolników. Umożliwiają go największe korporacje

Reklama

pon., 11/04/2019 - 19:50 -- koscielniakk

Można je filtrować według rasy i ceny, a "właściciele" doradzają, by zabrać im paszporty i telefony. Bogaci Kuwejtczycy wykorzystują aplikacje na smartfona do handlu kobietami sprowadzonymi do prac domowych z najuboższych części świata. Aplikacje te można znaleźć w sklepach Google'a i Apple'a - ujawniło śledztwo BBC Arabic.

"Afrykańska pracownica, czysta i uśmiechnięta", "Nepalka, której zdarza się prosić o dzień wolny" - takie ogłoszenia można znaleźć w działającej w Kuwejcie aplikacji 4Sale. Razem ze zdjęciami i danymi kobiet w ogłoszeniach zamieszczone są ceny, za które dotychczasowy pracodawca jest gotów odstąpić je innemu.

Od określenia "pracodawca" często lepsze byłoby po prostu "właściciel", bo Kuwejtczycy doradzają, by swoim pracownicom zabierać paszporty i telefony oraz nie dawać im czasu wolnego.

Sponsor jak właściciel

Współczesny rynek niewolników możliwy jest dzięki tzw. kafali To system sprowadzania imigrantów funkcjonujący w wielu arabskich krajach - szczególnie tych płynących ropą i gazem. Kafala działa w niezwykle bogatych i wiecznie głodnych taniej siły roboczej Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze, czy właśnie Kuwejcie. W systemie tym pracodawca obcokrajowca staje się jego "sponsorem" - odpowiada za jego wizę i pozwolenie na pobyt. Bez zgody sponsora pracownik nie może rzucić pracy ani wrócić do swojej ojczyzny. Całkowicie uzależnia go to od pracodawcy i w praktyce czyni z niego niewolnika.

Łamanie praw człowieka przez wykorzystywanie kafali od pewnego czasu jest szeroko opisywane, m.in. przy okazji wielkich projektów budowlanych związanych z planowanym na 2022 r. mundialem w Katarze. BBC Arabic pokazało, w jaki sposób technologiczni giganci z Doliny Krzemowej ułatwiają ten proceder.

 

"Nie będzie narzekać nawet o piątej rano"

Dwoje dziennikarzy udawało parę, która świeżo przybyła do Kuwejtu i szukała pomocy domowej. W tym celu zainstalowali dostępną w sklepach Google'a i Apple'a aplikację 4Sale. Oprócz mebli czy samochodów można tam również kupić pracownika, czyli w zamian za odstępne stać się jego nowym "sponsorem".

Aplikacja proponuje tysiące ofert zawierających zdjęcia, dane osobowe i opisy kobiet pracujących w domach Kuwejtczyków. "Niemal wszyscy sprzedawcy doradzali zabranie im paszportów, niewypuszczanie ich z domów, pozbawianie ich jakiegokolwiek czasu wolnego i odmawianie dostępu do telefonu" - pisze BBC.

Jednym ze sprzedawców był lokalny policjant. - Wierz mi, jest bardzo miła, śmieje się i uśmiecha. Możesz ją obudzić o piątej rano i nie będzie narzekać - zachwalał oferowaną przez siebie kobietę.

BBC Arabic dotarło do sytuacji, w której proponowaną pomocą domową była 16-latka pochodząca z Gwinei w Afryce Zachodniej. Mimo że prawo w Kuwejcie pozwala na zatrudnianie od 21. roku życia, dziewczyna pracowała już od sześciu miesięcy. W opisie oferty "sprzedawca" informował, że zabrał jej paszport i telefon i nie dawał jej żadnego czasu wolnego - również łamiąc w ten sposób kuwejckie prawo.

16-latka została odnaleziona przez władze i deportowana do Gwinei. Dziewczyna w rozmowie z BBC określa swój pobyt w Kuwejcie jako "niewolnictwo".

 

Google, Apple i Facebook komentują

W odpowiedzi na rewelacje BBC Google i Apple oświadczyły, że pracują ze swoimi programistami, by zapobiec nielegalnym działaniom za pomocą udostępnianych przez nie aplikacji.

Według BBC w ich serwisach wciąż dostępne są jednak liczne aplikacje oferujące sprzedaż pracowników. Dotyczy to również innych krajów regionu, m.in. Arabii Saudyjskiej.

Głos zabrali też przedstawiciele Facebooka. Według BBC do handlu pomocami domowymi dochodziło również na należącym do tej firmy Instagramie, przy pomocy wpieranych przez firmowe algorytmy hasztagów. Facebook przekazał, że zablokował jeden z nich i oświadczył, że "nie akceptuje treści lub zachowań, które mogą prowadzić do wyzyskiwania ludzi".

Aplikacja 4Sale usunęła sekcję dotyczącą pomocy domowych.

- To, co robią te firmy, to promowanie internetowego rynku niewolników - mówi BBC Urmila Bhoola, specjalny sprawozdawca ONZ ds. współczesnego niewolnictwa. - Jeśli Google, Apple, Facebook i inne firmy udostępniają takie aplikacje, to powinny być pociągnięte do odpowiedzialności - zaznacza Bhoola.

Autor: 
------------
Źródło: 
Onet
video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama