Niewidzialne podróże między Meksykiem a USA

Reklama

śr., 09/25/2019 - 21:07 -- magdalenazych

Ciasnota. Gorące i rozrzedzone powietrze. Nieprzenikniona ciemność. Dźwięk silnika ciężarówki, oddech inych, tak samo zdenerwowanych kobiet i mężczyzn zakłócają ciszę typową dla nielegalych działań. Granica jest tylko sprawdzianem, chociaż przekroczenie jej nie gwarantuje sukcesu. Dopóki nie uwolnią się z niewielkiej przestrzeni, w której się znajdują będą musieli zmierzyć się z wysoką temperaturą i brakiem tlenu, co czasami niszczy wszystko. Zapłacili tysiące dolarów za podróż, za perspektywę życia wolnego od ubóstwa. Tysiące dolarów za sen, który może skończyć się, zanim się zacznie.

 

Probują przedostać się przez granicę Meksyku i wedrzeć się w głąb Stanów Zjednoczonych. Robią to nielegalnie, ponieważ wiedzą, że są tam persona non grata. Robią to, pomimo świadomości, że czeka na ich nielegalna praca i ksenofobia, które są jedynie niewielką częścią gorzkiej prawdy, będącej rzeczywistością kraju rządzonego przez Donalda Trumpa.

Nie jest to nowe zjawisko. Noelle Mason, która całe życie mieszkała blisko granicy z Meksykiem pamięta czasy, kiedy meksykańscy robotnicy przechodzili przez granicę USA w ramach programów pracy, które wymagały codziennej migracji. ‘’Rano przechodzili przez granicę, szli pracować i na koniec zmiany z powrotem wracali do Meksyku’’ – wspomina w wywiadzie dla P3 Mason. Granica nie była wtedy zamknięta, chociaż istniała kontrola graniczna. Noelle miała przyjaciół po obu jej stronach. Jednak już dwie dekady temu zauważyła zmiany w zachowaniu strażników granicznych. ‘’Moja skóra jest bardzo jasna, ponieważ mam irlandzkie korzenie, nigdy nie robili mi problemów z wejściem do Stanów. Ale moi znajmi z ciemną karnacją mieli wiele razy sprawdzany paszport. Ta nietolerancja zaskoczyła mnie już kiedy byłam dzieckiem’’.

Już w tamtych czasach Meksykańczycy wykonywali prace, których Amerykanie nie chcieli. ‘’Bez pracy meksykańskich robotników, ekonomia Stanów Zjednoczonych nie byłaby dzisiaj taka sama’’, uzasadnia ‘’W Kaliforni tylko oni zajmowali się rolnictwem. Starali się wprowadzić projekt, w którym studenci staliby się częścią tej gałęzi przemysłu, ale ponieśli porażkę. To praca w ciężkich warunkach.’’ Zamknięcie granic miało miejsce w pierwszej dekadzie lat 2000. ‘’Kartele narkotykowe mające swoją bazę w Tijuanie korzystały z ‘’wolnej’’ migracji i właśnie wtedy pojawiła się potrzeba zamknięcia granic. Ekonomia Tijuany podupadła, bieda zaczęła pojawiać się w momencie gdy meksykanie z amerykanie przestali przekraczać ganicę.’’ Właśnie wtedy rozpoczą sie nielegalna migracja z Meksyku do Stanów Zjednoczonych.

Ojciec Noelle Mason pracował w kontroli granicznej. Zdjęcia będące częścią projektu X-Ray Vision vs. Invisibility, które artystka zaczeła kolekcjonować w 2005 roku, były obrazami towarzyszącymi mu każdego dnia. ‘’Moje zainteresowanie systemami inwigilacyjnymi stosowanymi jako monitoring pojawiło się już wielera lat temu. Obrazy uchwycone na granicy poprzez promienie rentgenowskie zawsze mnie fascynowały. ‘’Ta sama technologia, która jest używana dla dobra obywateli, tutaj została użyta w misji anty-humanitarnej, podsumowuje, zaznaczając ironię losu. ‘’Rozpraszanie wsteczne, promienie rentgenowskie, systemy radarowe.’’

Grupy migrantów wewnątrz cystern, ciężarówek. Ludzie pomiędzy lub za fałszywymi ściankami lub sufitami. Dziedzi w walizkach. ‘’Jak ludzie są w stanie podróżować w takich warunkach?’’, pyta amerykańska artystka. Oglądając uważnie te obrazy jesteśmy w stanie odczytać niewerbalne przesłanie migrantów. ‘’Niektórzy są zamknięci w sobie. Inni wydają komunikować się między sobą. Ale o czym mogliby rozmawiać? Co mogliby robić, żeby zmienić swoją sytuację w mniej nieznośną i klaustrofobiczną? Czy jest możliwe stworzyć przykładową rozmowę na podstawie tych obrazów, która uczyni je bardziej interesującymi i bardziej ludzkimi?’’

 

W czasach, kiedy technologia ‘’odczłowieczyła’’ ludzkie relacje, Noelle niechętnie publikuje obrazy ze swojego projektu w formie elektronicznej. ‘’Codziennie stykamy się z setkami obrazów, aż w końcu przestają one mieć dla nas znaczenie. Dlatego wolę pokazywać moje prace w galeriach sztuki. Drukuję te zdjęcia,  zmieniam je w cyjanotypy, hafty lub dywany.  Te techniki wprowadzają ludzki wymiar do obrazów, uwalniają je od cyfrowego brzemienia, które jest nieodłączną częścią jego stworzenia. Dzięki ukazaniu ich w większym formacie, ludzie na nich przedstawieni stają się nam bliżsi, bardziej fizyczni.’’ To właśnie cel jej starań: uczłowieczyć mężczyzn, kobiety i dzieci.

Według Noelle, społeczeństwo zamyka się na to zjawisko. ‘’Walczymy z kryzysem humanitarnym, który dotyczy 6,5 miliona ludzi. Jest tak przytłaczający, że może być paraliżujący.’’ Artystka uważa, że jako aktywna część tego zjawiska, jesteśmy statyczni. ‘’Trzeba zmobilizować ludzi. Chociażby tylko przez oddawanie głosu. To ważne, żeby społeczeństwo zaangażowało się w tą sprawę. Ja przyczyniam się w ten sposób. Nie nazwałabym tego aktywizmem, ale stanowczym słowem. Ostrzeżeniem.’’

To konserwatywne podejście jej rodziców do migracji popchnęło ją do stworzenia projektu. ‘’Zrobiłam to, żeby się z nimi skomunikować. Chciałam zaszokować i wzruszyć ich tymi obrazami, sprawić aby poczuli empatię do ludzi zamkniętych w tych obrazach.’’ Obrazy te pokazują rzeczywistość migrantów z Meksyku. Ale problem jest dużo większy. ‘’W dzisiejszych czasach świat jest co raz bardziej niesprawiedliwy. Stany Zjednoczone odgrywają tu kluczową rolę. Przeniknęły na sceny polityczne innych krajów i teraz czują konsekwencje tego działania. My, Amerykanie pozwalamy na to wszystko, jesteśmy za to odpowiedzialni. Istnieją miejsca, które tęniły kiedyś życiem, poźniej pojawili się tam Amerykanie, a teraz ludzie umierają tam z głodu.’’

 

 

Autor: 
Ana Marques Maia/tłum. Lidia Mazurek
Źródło: 
publico.pt
Więcej zdjęć: 
Polub Plportal.pl:

Reklama