„Czego oni uczą w tych szkołach?” – czyli o kwalifikacjach nauczycieli

Reklama

pt., 04/30/2021 - 08:48 -- MagdalenaL

Zdjęcie: pexels / Pixabay

Czy uczeń szkoły podstawowej rzeczywiście może być bardziej kompetentny w danej dziedzinie od nauczyciela tego przedmiotu? Czy nauczyciele są dobrze przygotowani merytorycznie do swojego zawodu? Co trzeba zrobić, aby zostać nauczycielem?

Zawód nauczyciela przez lata obrósł wieloma stereotypami i mitami. Chyba każdy z nas słyszał zawistne komentarze ludzi na temat dłuższych wakacji belfrów, ich osiemnastogodzinnego tygodnia pracy i wcale nie tak małych zarobków. Pracownicy oświaty bronią się, tłumacząc, że obowiązki nauczyciela to nie tylko prowadzenie lekcji przy tablicy i że zarabiają stanowczo zbyt mało, zważywszy na ogromną odpowiedzialność, jaka na nich spoczywa. Kiedy w kwietniu 2019 roku Związek Nauczycielstwa Polskiego ogłosił największy od czasów transformacji ustrojowej strajk pracowników oświaty, na nauczycieli spadła lawina hejtu ze strony społeczeństwa, dodatkowo podsycana przez polityków partii rządzącej. Często powtarzaną opinią na temat polskiej szkoły jest słabe przygotowanie merytoryczne i pedagogiczne nauczycieli. Czy możliwe jest na przykład, żeby uczeń szkoły podstawowej był lepszy z danego przedmiotu od swojego nauczyciela? Przyjrzyjmy się zatem kwalifikacjom pedagogów.

Zawód nauczyciela w Polsce jest zawodem regulowanym, co oznacza, że można go wykonywać tylko po spełnieniu wymogów określonych przepisami prawnymi. W przypadku nauczyciela przedmiotu ogólnokształcącego konieczne są więc studia kierunkowe (np. filologia polska dla nauczyciela języka polskiego) oraz przygotowanie pedagogiczne, obejmujące wiedzę z pedagogiki i dydaktyki. Konieczne jest odbycie praktyki pedagogicznej w szkole. Może również uczyć przedmiotu osoba, która ukończyła inne studia magisterskie oraz studia podyplomowe w zakresie nauczanego przedmiotu. Przepisy te można znaleźć w  „Rozporządzeniu Ministra Edukacji w sprawie szczegółowych kwalifikacji wymaganych od nauczycieli”.

Tyle teoria. W praktyce nikt nie sprawdza, czy dana osoba nadaje się do zawodu nauczyciela, czy ma do tego odpowiednie predyspozycje. Dlaczego tak jest? Jarosław Pytlak, nauczyciel i dyrektor Zespołu Szkół na warszawskim Bemowie, autor bloga Wokół szkoły, pisze: „Możemy wreszcie snuć wizje idealnego przygotowania kandydatów do pracy w szkole, ale przecież placówka oświatowa nie jest enklawą wyjętą ze społeczeństwa, w którym króluje lęk […], brak zaufania i egoizm…”. No właśnie, bolączki polskiej szkoły są odzwierciedleniem problemów całego społeczeństwa, a nauczyciele są „produktami” tego wadliwego systemu, tak jak my wszyscy. Sami bowiem przeszli przez system oświaty, w którym o przyjęciu na studia decydują kryteria odgórnie ustalone przez państwo. W trakcie studiów wyższych nie sprawdza się z kolei predyspozycji osobowościowych, jakie powinien mieć dobry nauczyciel. Studia magisterskie można ukończyć stosunkowo łatwo, a jeszcze łatwiej nabyć uprawnienia do nauczania kolejnych przedmiotów, kończąc studia podyplomowe, np. w formie e-learningu. Jeżeli jednak do pracy trafi niekompetentny nauczyciel, szkoła nie pozostaje przecież bezradna. Nad przygotowaniem merytorycznym i przebiegiem procesu nauczania w szkole ma obowiązek czuwać dyrektor, który sprawuje nadzór pedagogiczny. Jeśli dyrekcja wypełnia swoje obowiązki prawidłowo, szybko może wychwycić ewentualne braki w wykształceniu pracownika. Innym problemem jest nieposzerzanie i nieaktualizowanie wiedzy przez pedagogów, którzy studia ukończyli np. trzydzieści lat temu. Przynosi to fatalne skutki, zwłaszcza w przypadku nauczania przedmiotów ścisłych i technicznych. Ostatecznie to każdy nauczyciel jest osobiście odpowiedzialny za swoje przygotowanie.

Nie można jednak mieć wątpliwości co do tego, że zdecydowana większość nauczycieli chce uczyć dobrze i rzetelnie. Szczególnie znaczące są w tym kontekście słowa wspomnianego już Jarosława Pytlaka, który napisał: „Co do mnie, to dawno przestałem stawiać sobie za cel nauczenie moich uczniów. Na zdrowy rozum – przecież to musi być ich cel – nauczyć się, a nie mój! Moim celem jest zatem zachęcenie ich, żeby chcieli się uczyć. Pokazanie, że warto, bo świat jest ciekawszy, gdy się o nim więcej wie, a życie z tą wiedzą – pełniejsze. Czy jednak w naszym oświatowym, zbiurokratyzowanym światku ktoś ma chęci i odwagę, żeby uczyć takiego podejścia przyszłych nauczycieli?”.

Autor: 
Maria Zaborowska
Źródło: 
https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20200001289/O/D20201289.pdf https://www.wokolszkoly.edu.pl/blog/o-dobrych-nauczycielach-i-anachronizmie-sposobu-ich-ksztalcenia.html
Polub Plportal.pl:

Reklama