Iran: Trudne wybory niezamężnych kobiet w ciąży

Reklama

śr., 12/08/2021 - 17:49 -- MagdalenaL

"Musiałam pozbyć się naszego nienarodzonego dziecka. To była najtrudniejsza decyzja w całym moim życiu" - mówi Mitra, 27-letnia projektantka wnętrz mieszkająca w Teheranie ze swoim partnerem.

Mitra i Mohsen, 32-letni lekarz, zamieszkali razem na mocy porozumienia znanego jako "białe małżeństwo" - forma współżycia między mężczyzną a kobietą, która, podobnie jak seks przed ślubem, jest nielegalna w świetle surowych irańskich praw islamskich.

"Mohsen i ja zdawaliśmy sobie sprawę z problemów, ale nie planowaliśmy wtedy poczęcia dziecka" - dodaje Mitra.

W końcu zmienili zdanie i mieli nadzieję, że będą w stanie przebrnąć przez labirynt prawny, aby uzyskać akt urodzenia dla swojego nienarodzonego dziecka. Pomimo ich najlepszych starań, zostali popchnięci w kierunku aborcji.

Artykuł 1167 irańskiego kodeksu cywilnego, który mówi, że "dziecko zrodzone z cudzołóstwa nie należy do cudzołożnika", oznacza, że niezamężni rodzice nie mają prawa do opieki nad dzieckiem jako para i tylko matka może wnioskować o wpisanie jej nazwiska do aktu urodzenia dziecka. 

Jeśli chodzi o dziecko, władze prowadzą poufny rejestr osób urodzonych w takich okolicznościach - informacje, które mogą uniemożliwić im w przyszłości zdobycie pewnych zawodów.

Chociaż nie ma oficjalnych danych na temat białych małżeństw, są one coraz częstsze i stały się cierniem w boku twardego establishmentu.

Po tym, jak niemożliwe było ich ograniczenie, zaniepokojeni urzędnicy muszą się teraz zmagać z dylematem, co zrobić z dziećmi par żyjących w konkubinacie.

"W końcu te dzieci będą musiały otrzymać swoje akty urodzenia, zanim zostaną zapisane do szkół" - powiedział agencji informacyjnej Ilna wiceminister ds. młodzieży Mohammad Mehdi Tondgouyan, ostrzegając, że konsekwencje nierozwiązania tego problemu mogą być katastrofalne. 

"Nie poddajemy się"

Mimo że są świadomi problemu dzieci poczętych w białych małżeństwach, niewielu spośród irańskich elit mówiło o tym publicznie.

We wrześniu ubiegłego roku była reformatorka Parvaneh Salahshouri wszczęła alarm, ostrzegając, że aborcja jest jedynym wyjściem dla kobiet żyjących w konkubinacie, które zaszły w ciążę.

Ale pani Salahshouri została poddana ostrej krytyce przez ultrakonserwatywną agencję prasową Fars za jej "bezpodstawne twierdzenia".

Irański establishment argumentuje, że trudności ekonomiczne i skomplikowane rytuały przedmałżeńskie odsuwają samotnych Irańczyków od konwencjonalnych, religijnie aprobowanych małżeństw.

Aby zachęcić młode pokolenie do zawierania takich związków, Iran podjął dodatkowe kroki, oferując kredyty bez odsetek, aby pomóc w pokryciu początkowych kosztów.

"To tylko środek przeciwbólowy" - mówi 31-letnia Shina z zachodniego miasta Hamedan.

"A co z karkołomnymi czynszami?" zauważa, odnosząc się do rynku mieszkaniowego, na którym w ostatnich kilku latach ceny poszybowały w górę.

Shina jest ze swoim partnerem Sadegh od dekady i postrzega kohabitację jako modną formę buntu przeciwko władzom Republiki Islamskiej.

"Nie poddajemy się takiemu przymusowemu układowi [małżeństwa]" - mówi. "Jak to jest, że odmowa wymiany kilku przysiąg nagle czyni nasz związek nielegalnym?".

Dowody na popularność kohabitacji są wyraźnie widoczne na tętniących życiem irańskich portalach społecznościowych - to także znak, że społeczne piętno zanika.

Mnóstwo serwisów w aplikacji Telegram służy jako miejsca dla samotnych Irańczyków do poszukiwania partnera. Jeden z takich serwisów ma ponad 45 000 subskrybentów, którzy dzielą się swoimi prywatnymi danymi w nadziei na znalezienie partnera.

Mimo to los takich wirtualnych społeczności wisi na włosku z powodu sprzeciwu irańskich konserwatystów.

Na początku tego roku, po wyborze na prezydenta ultrakonserwatywnego duchownego Ebrahima Raisiego, ich władza została wzmocniona.

Zaledwie dwa tygodnie temu nakazał on najwyższemu irańskiemu organowi nadzorującemu Internet,  nadać priorytetowe znaczenie "zdrowiu i bezpieczeństwu" cyberprzestrzeni - co wskazuje na to, że w najbliższym czasie może dojść do zaostrzenia kontroli. 

"Nasze marzenia zostały zniszczone".

Dla Shiny i Sadegha obecne ograniczenia wiązały się z wysokimi kosztami.

Para złożyła wniosek o niemiecką wizę, gdy Shina zaszła w ciążę w 2016 roku, wiedząc o problemach prawnych, z jakimi będą musieli zmierzyć się oni i ich dziecko. Zostali jednak odrzuceni.

"Nasze marzenia zostały zniszczone, a aborcja była [jedynym] wyborem" - wspomina Shina.

Aborcja jest nielegalna w Iranie, chyba że ciąża stanowi zagrożenie dla życia kobiety lub płód ma poważne deformacje fizyczne. Z powodu tych ograniczeń pigułka aborcyjna nie jest dostępna na rynku i wiele kobiet jest zmuszonych do nielegalnych zabiegów przerwania ciąży, które mogą być niebezpieczne.

Jedna z 36-letnich położnych, która pragnie zachować anonimowość ze względów bezpieczeństwa, twierdzi, że w swojej prywatnej klinice na zachód od Teheranu przeprowadziła trzy nielegalne aborcje na parach żyjących w konkubinacie.

Dla tych par, które dysponują wystarczającymi możliwościami, opuszczenie Iranu jest dobrą opcją.

Pari i jej partner Yassin, oboje mają po 35 lat, wydali wszystkie swoje oszczędności na zakup mieszkania w Turcji, w Stambule, który stał się popularnym celem podróży dla wielu Irańczyków zawiedzionych załamaniem gospodarczym kraju oraz dławiącym środowiskiem społecznym i politycznym.

"Kiedy miałam pierwsze poranne mdłości, zdecydowałam, że tym razem zatrzymam dziecko, bez względu na cenę" - mówi Pari, która poddała się aborcji przy poprzedniej ciąży.

"Opuszczenie naszej ojczyzny nigdy nie było łatwe. Ale będziemy wychowywać dziecko zrodzone z naszej miłości i to jest najważniejsze" - deklaruje z dumą.

"Mimo to nie mogę przestać myśleć o moich koleżankach w konkubinacie, które z utęsknieniem czekają na dziecko, a są pozbawione tej szansy”.

Autor: 
Autor: Sarbas Nazari / tłumaczyła: Monika Śledziona
Źródło: 
https://www.bbc.com/news/world-middle-east-58957045
Polub Plportal.pl:

Reklama