ZEGARMISTRZOWIE MIERZĄ SWÓJ CZAS. DLACZEGO ZNIKA COŚ WIĘCEJ NIŻ ZAWÓD?

Reklama

pon., 06/22/2020 - 19:34 -- admintv

Nie chciałabym studzić waszego zapału, ale czas mechanicznych czasomierzy chyba powoli dobiega końca – doświadczona Pani zegarmistrz z Warszawy do przyszłych zegarmistrzów.

 

​​

Co takiego mogliśmy zrobić ze światem, że odchodzą tak niekiedy potrzebne, niewątpliwie czarujące zawody? Wchodząc do warsztatu zegarmistrzowskiego, natychmiast zaczynasz czuć, że na pewno panuje tu niesamowita magia.

Ludzie lubią spędzać czas w otoczeniu dziesiątek kawałków historii, których można dotknąć, w które można się zaangażować lub po prostu obserwować z zapartym tchem” – tymi słowami zaprasza mnie Pani do rozmowy o fascynującym świecie swego zawodu.

Znajdujemy się na ulicy Nowowejskiej w Warszawie, w małym, ale przytulnym warsztacie, w którym Pani zegarmistrz spędza czas, dając drugą szansę na życie małym i dużym urządzeniom. Robiła to razem ze swoim mężem przez około 20 lat. Niestety, mistrz odszedł niedługo temu.

Był bardzo ceniony jako zawodowiec, zdobył zaufanie i szacunek wielu ludzi, angażując się w rzemiosło, które przyniosło mu sławę i uznanie. Ta praca zapełniała całe jego życie, więc kiedy odszedł, wielu ludzi przyjechało tutaj, było dużo kwiatów, świec i łez, co dla mnie oznacza, że ​​ludzie stracili nie tylko mistrza, ale także ich przyjaciela od wielu lat” – wspomina Pani zegarmistrz.

Dlaczego mówię o zawodu zegarmistrza, jak o fascynującym? Rzadziej i rzadziej zdarza się coś takiego, że człowiek na tyle jest inspirowany swoją pracą, że nie potrafi siebie od niej oddzielić, że jest całkiem poświęcony działaniu. Teraz często rezygnujemy z naszych prawdziwych zainteresowań, dokonując wyboru na rzecz dobrze płatnego zawodu. Praca ręczna nie jest już aktualna i coraz mniej opłacalna.

Bardzo inspiruje mnie ogromna satysfakcja po udałym wykonaniu pracy. Kiedy raz poczujesz się zachwycony zdolnością naprawienia rzeczy zniekształconej przez człowieka, nigdy nie będziesz w stanie zrezygnować z wewnętrznej chęci przewrócenia tych bezbronnych rzeczy do życia – przyznaje się szczerze mistrzyni – Jeżeli chodzi o czasie, którego poświęcam swojej pracy, to zajmuje mi to 7 godzin w pracowni, i około czterech godzin w domu. Co do mojego męża, to prawie nigdy nie przestawał naprawiać. Nie zastanawiałam się dokładnie o tym, ile czasu mógł spędzać z zegarkami, ale pamiętam, że chętnie robił to do późnej nocy, jak właśnie i do głębokiej starości”.

Czy każdy mógłby zostać zegarmistrzem? Wcale nie. I to nie z tego powodu, że naprawdę już nie mamy zakładów na kształt szkoły rzemiosł artystycznych, żeby je ukończyć i zostać dyplomowanym specjalistą, lecz dlatego, że świat zalał się tanizną. Jej dostępność powoduje, że ludzie chętniej zmieniają stare zniszczone zegarki na nowe, zamiast tego, żeby o nich dbać. Ale nawet jeśli zdecydują przyjść do zegarmistrza, nie gwarantuje to skuteczności.

Już rzadziej mamy do czynienia z naprawdę wartościowymi rzeczami. Często zdarza się, że ludzi przychodzą z urządzeniami, które są podróbkami bardzo niskiej jakości. Wtedy ciężko porozumieć się, ponieważ nie jest to do naprawiania i ludzi po prostu sami nie wiedzą czego chcą od zegarmistrza” – podkreścia mistrzyni.             

Bardzo zmniejsza aktualność takiego zawodu też napływająca cyfrowość. To z kolei powoduje, że bardziej potrzebne są elektrycy do naprawiania współczesnych gadżetów, pokazujących na ręce czas, jednak nie jest to już zegarmistrz.

Wcześniej, po ukończeniu szkoły podstawowej, żeby zostać zegarmistrzem wystarczało pójść do trzyletniej szkoły Rzemiosł Artystycznych w Warszawie, która znajdowała się na ulicy Sandomierskiej. Miałam dopiero 14 lat, kiedy zaczęłam szkolenie, a po trzech latach już zostałam zatrudniona przez zakład pracy na etaty. Teraz młodzi zegarmistrze są zwykle samoukami. Kiedy początkujący pytają mnie, czy warto się w tym kierunku rozwijać zawodowo, przyznaje się, że nie chciałabym studzić ich zapału, ale czas mechanicznych czasomierzy chyba powoli dobiega końca. Najpiękniejsze, czego doświadczyłam za lata swojej starannej pracy – było poznanie wielu bliskich mnie ludzi, praca z zegarkami, które mają 200 i więcej lat, uwaga i szacunek społeczeństwa, zaproszenie mnie i mojego męża na różne antyczne wystawy, uznanie i poczucie, że jestem znaczącą osobą, bo uruchamiam te małe magiczne sprzęty”.

Teraz rozumiem, że aby zostać zegarmistrzem, nie wystarczy zostać zawodowcem. Prawdziwy zegarmistrz musi uzbroić się w uczciwość. To osoba, której chcemy zaufać, której nie boimy się dawać najcenniejszych rzeczy i mieć pewność, że ją odzyskamy je z powrotem, czego bardzo brakuje we współczesnym świecie. Głównym problemem zniknięcia takich zawodów jest to, że wraz z nimi odchodzą między innymi umiejętność doceniania rzeczy, relacji międzyludzkich, potrzebność zaufania, pilności w pracy i podziwiania się tego, na jakie magiczne rzeczy nadają się ludzkie ręce.

Autor: 
Nadiia Honcharenko
Źródło: 
Photo: Kayla Kandzorra CC
Polub Plportal.pl:

Reklama