Co knują Żydzi? Ustawa 447. Sytuacja jest tragiczna. A będzie gorzej

Reklama

ndz., 11/24/2019 - 14:00 -- zzz

Polska została uznana przez liczne media na całym świecie za najbardziej antysemickim krajem świata. 

Jak to wyjaśnić?

To efekt procesu, który ma na celu wyłudzić od Polski zadośćuczynienie za mienie bezspadkowe.

Główną przyczyną wzrostu postaw niechęci wobec Żydów jest w Polsce ustawa 447, a – precyzyjniej – jej aspekt dotyczący „mienia bezspadkowego”.

 

Z tym „mieniem bezspadkowym” jest od zawsze skomplikowana sytuacja pod względem moralnym. W najprostszych słowach: Niemcy wymordowali polskich Żydów. Na mocy prawa ich własność przeszła na Skarb Państwa. Jednak poza aspektem prawnym jest też moralny: państwo polskie, czyli wszyscy obywatele, odnieśli niechcianą (podkreślam!) korzyść ze śmierci zamordowanych właścicieli, po których nie ocalał żaden spadkobierca. To niezaprzeczalny fakt. Niektóre domy już się rozsypały, drzewa w lasach dawno wycięto, biznesy nie działają od 85 lat. Ale ziemia została.

I teraz przychodzi ustawa 447, a w niej KLUCZOWY fragment, który dotyczy restytucji mienia bez spadkobierców. Czytamy, że ta restytucja ma być uzyskiwana „w celu pomocy potrzebującym ofiarom Holokaustu, w celu wspierania edukacji o Holokauście oraz w innych celach”.

Czyli przyjdą amerykańscy, żydowscy prawnicy – powiedzmy to wprost: rekiny! – i będą domagać się „mienia bezspadkowego”, mimo że nie są spadkobiercami zamordowanych, że nic ich nigdy z nimi nie łączyło. I w dodatku uzyskane pieniądze mogą wydawać w zasadzie dowolnie, bo przecież każdy cel jest „innym celem„.

O ile ogromne moralne dylematy wywołuje sytuacja, w której państwo polskie odnosi korzyść ze śmierci ofiar Holokaustu, o tyle skandalem pod każdym względem jest, aby jakieś organizacje, które z pomordowanymi nie miały nic wspólnego, uzyskiwały odszkodowania za ich majątki tylko dlatego, że sami się ustanowili ich „spadkobiercami”.

Z jednej strony – bezczelne żądania wspomagane przez amerykański Senat, a z drugiej strony fakt, któremu nikt nie może z czystym sumieniem zaprzeczyć: bezspadkowy majątek po polskich Żydach (którego niemieccy mordercy i złodzieje nie zdołali lub nie mogli wywieźć do Rzeszy), przejęło polskie państwo.

W tym momencie podkreślić trzeba jednak zasadniczą różnicę pomiędzy państwem polskim a wspomnianymi organizacjami: państwo polskie uzyskało tę korzyść nieintencjonalnie. Wbrew sobie. Zaatakowane i zniewolone. Organizacje te zaś chcą „krwawe” pieniądze przejąć całkiem świadomie. Taką mają intencję. Pod względem moralnym to wielka różnica.

Jakie jest rozwiązanie tej sytuacji?

Pisałem o tym kilkakrotnie. Istnieje wyjście sensowne i proste: fundusze uzyskane z przejęcia „mienia bezspadkowego” powinny być sukcesywnie, przez długie dziesięciolecia, przeznaczane na cel zgodny z wymienionym w ustawie 447 („wspieranie edukacji o Holokauście”), ale nie przez żadne organizacje, tylko przez Polskę, oraz wyłącznie według trybu i na zasadach ustalonych przez Polskę. Zamordowani byli polskimi obywatelami.

Oczywiście, nikt tego nie podchwycił.

Powstała sytuacja w gruncie rzeczy tragiczna. I pogłębia się. A końca nie widać.

Sytuacja jest tragiczna, bo konflikt będzie narastał. Po jednej stronie są ludzie bezwzględni, międzynarodowi gracze, lobbyści, z propagandowym aparatem medialnym. Po drugiej – ludzie, którzy widzą bezczelność tych żądań, ale – niestety – nie dostrzegają moralnego dylematu, o którym piszę, a który ich pośrednio dotyczy.

Rezultatem będzie wzrost emocji antyżydowskich, wzrost emocji antypolskich, nienawiść i wszystkie konsekwencje takiego zjawiska. Bardzo ponure, złe, agresywne jak złośliwy rak, nieusuwalne przez czas niedający się przewidzieć. Pośmiertny triumf Hitlera.

Domagający się odszkodowań za „mienie bezspadkowe” wykorzystają to propagandowo. Hasło będzie proste: „żydowska własność nie może pozostać w rękach antysemitów„.

Martwi mnie i przeraża to, co nachodzi, bo gigantyczna kłótnia o pieniądze ostatecznie i trwale pogorszy trudne relacje polsko-żydowskie. A dla ludzi, który dziś mają po 15 czy 20 lat, Holokaust będzie się na resztę życia kojarzył przede wszystkim z wielką, obrzydliwą awanturą o pieniądze po wymordowanych.

Organizacje domagające się „własności bezspadkowej” otworzyły – z chciwości, cynicznie – „puszkę Pandory”. Senat Stanów Zjednoczonych to bezrozumnie podstemplował pieczęcią z amerykańskim orłem.

 

POLSKA SPŁACIŁA JUŻ WSZYSTKIE ZOBOWIĄZANIA, JEDNAK ŻYDZI CHCĄ WIĘCEJ

 

W dobie wezwań o uregulowanie sprawy mienia “pożydowskiego” należy wskazywać nie tylko umowę między Polską a USA z 1960 roku (na mocy której roszczenia obywateli USA przejął rząd w Waszyngtonie), ale przede wszystkim umowę zawartą między RFN i Izraelem z 1952 roku. Zgodnie z jej treścią Niemcy zobowiązali się do wypłaty odszkodowań za mienie (również bezspadkowe) z terenów, które podczas II wojny znajdowały się “pod niemiecką władzą”. Tak się złożyło, że współczesna Polska zajmuje obszar, który albo do Niemców należał, albo był przez nich okupowany.

Strona tytułowa umowy między RFN a Izraelem

 

Światowy Kongres Żydów co jakiś czas wypomina Polsce, że do dziś nie zapłaciła za mienie bezspadkowe, które pozostało na terytorium Polski, po tym jak Niemcy przeprowadzili Holocaust. Wydaje się, że w ostatnich miesiącach temat ten przywoływany był znacznie częściej niż zwykle i zyskał poparcie sporej części amerykańskich elit politycznych (np. ustawa 447 – “Justice for Uncompensated Survivors Today”). Powyższe nie powinno nas dziwić. Wszak wycena wspomnianego mienia może być kosmiczna i liczona w miliardach dolarów.

Jakich argumentów prawnych strona polska powinna używać, aby rozbijać roszczenia żydowskich organizacji w pył? Po pierwsze: należy każdorazowo wskazywać, iż kwestia odpowiedzialności za roszczenia ofiar Holocaustu (oraz ich spadkobierców), które po wojnie uzyskały obywatelstwo USA, została uregulowana umową międzynarodową między PRL a USA z 1960 r. Zgodnie z jej treścią USA otrzymały od PRL kwotę 40 milionów ówczesnych dolarów (dziś równowartość ok. 1 mld dolarów). W zamian władze USA przejęły na siebie wszelkie zobowiązania z roszczeń odszkodowawczych ofiar Holocaustu, które pozostawiły majątek w Polsce, a po wojnie otrzymały obywatelstwo USA i zobowiązały się, że nie będą wysuwały, ani popierały żadnych nowych roszczeń.

Po drugie: w zakresie pozostałych (nieamerykańskich) ofiar Holocaustu (i ich spadkobierców) należy wskazywać na możliwość wszczęcia postępowania reprywatyzacyjnego przed polskimi sądami. O ile mi wiadomo w ciągu ostatnich 30 lat polskie sądy zdecydowały o reprywatyzacji mienia o wartości wielu miliardów złotych. Czasem ten proces przebiegał patologicznie (vide: afera reprywatyzacyjna w Warszawie, gdzie na podstawie lewych dokumentów i oświadczeń odszkodowania za mienie przejęte przez Skarb Państwa były wyłudzane w przestępczym procederze), ale co do zasady, jeśli jakiś spadkobierca ofiar Holocaustu chciałby odzyskać majątek, który należał przed wojną do jego rodziny, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby zawnioskował o to przed polskim sądem.

Po trzecie: w zakresie pozostawionego w Polsce tzw. mienia bezspadkowego należy podkreślić, że zgodnie z prawem przeszło ono na własność Skarbu Państwa i ani Izraelowi, ani organizacjom żydowskim, ani nikomu innemu nie przysługuje w tym przypadku jakakolwiek rekompensata czy odszkodowanie. Istotny w tym przypadku jest również fakt, iż kwestia odszkodowań za mienie pozostawione przez Żydów (w tym także za mienie bezspadkowe) na terytoriach, które znajdowały się pod jurysdykcją III Rzeszy, została regulowana umową z 10 września 1952 roku podpisaną między państwem Izrael a Republiką Federalną Niemiec. Zgodnie z treścią tej umowy Izrael (oraz szereg organizacji żydowskich) otrzymał od RFN kwotę o równowartości 822 mln dolarów (dziś to ok. 22 – 24 mld dolarów) w ramach rekompensat za mienie utracone przez Żydów w wyniku Holocaustu. Istotne w tym porozumieniu było to, że regulowało ono kwestie rekompensat za mienie pozostawione na obszarach, na których w czasie II wojny światowej rozciągała się jurysdykcja III Rzeszy. Nie trzeba być wyjątkowym bystrzakiem, aby stwierdzić, że terytorium dzisiejszej Polski stanowi obszar, który albo do Niemców należał (Dolny Śląsk, Pomorze Zachodnie, Prusy Wschodnie), albo był przez nich okupowany (Kraj Warty, Generalne Gubernatorstwo).

Nawet gdyby czysto hipotetycznie uznać, że żydowskie roszczenia o mienie bezspadkowe są legalne, to dlaczego Polska miałaby płacić za coś, co już raz zostało uregulowane przez głównego sprawcę Holocaustu, czyli Niemcy?

PRZYPOMNIJMY NA CZYM POLEGA 'PRZEDSIĘBIORSTWO HOLOKAUST" I KIEDY SIĘ ZACZĘŁO

Zadziwiające artykuły amerykańskich gazet z lat 1915 do 1938 na temat przyszłego Holokaustu Żydów na Europie. The New York Times przez dwie dekady publikował tajemnicze artykuły o 6 milionach Żydów, których czeka Holokaust. 

Jeżeli przyjrzymy się żydowskim proroctwom, to dochodzimy do wniosku, że USA wiedziało o przyszłej zagładzie Żydów w Europie, a kiedy Holokaust ruszył pełną parą, celowo nie udzielili im pomocy, tylko po to, aby wypełniło się żydowskie proroctwo.

Ale czy na pewno tak było? Może to jedna wielka mistyfikacja?

Żydowskie proroctwa w świętej księdze żydowskiej Torze, mówią wprost o magicznej liczbie 6 milionów Żydów, które trzeba poświęcić, aby powstało państwo Izrael.

Tom Segev, izraelski historyk, oświadczył, że "święte 6 milionów" jest obecnie próbą przekształcenia historii holocaustu w religię państwową ... Te sześć milionów, zgodnie z proroctwem, musiało zginać w piecach krematoryjnych, aby uwiarygodnić sens Holokaustu ... 

 

Znalezione obrazy dla zapytania 10 MENTIONS OF 6 MILLION JEWS AND THE HOLOCAUST IN NEWSPAPERS 1915...

"Bez Holokaustu nie byłoby państwa żydowskiego"

Przypomnijmy jeszcze o bliskiej współpracy amerykańskich firm z Hitlerem. Współpraca układała się znakomicie, nawet wtedy, kiedy rzekomo miliony Żydów było zagazowywanych. Znaczący udział w Holokauście miała amerykańska firma IBM, która stworzyła dla Niemców specjalny program do rejestrowania więźniów w obozach koncentracyjnych. Dziś byśmy go nazwali programem dla księgowych. System zarządzał stanem magazynowym. Tyle że w obozach koncentracyjnych nie było towaru, a żywi ludzie.

Tak czy inaczej, artykuły publikowane przez The New York Times w latach 1915 - 1938 rzuciły nowe światło na Holokaust. 

 

Rodzą się pytania: czy poświęcono kilkaset tysięcy Żydów, aby stworzyć wrażenie Holokaustu i w rezultacie utworzyć państwo Izrael? 

Odpowiedź znajdziemy w raporcie Czerwonego Krzyża, który mówi, że ofiar było około 300 tysięcy.

 

Znalezione obrazy dla zapytania 10 MENTIONS OF 6 MILLION JEWS AND THE HOLOCAUST IN NEWSPAPERS 1915...

 

 

 

PRZEDSIĘBIORSTWO HOLOKAUST WYPRODUKOWAŁO 6 MILIONÓW OFIAR?

 

WIELKA ŻYDOWSKA MISTYFIKACJA

 

Ostatnio udostępnione dokumenty, zamknięte przez lata, pokazują, że całkowita liczba zgonów w „obozach koncentracyjnych” wynosi tylko 271.301.

Nie zginęło 6 mln Żydów: to twierdzenie jest zwykłym zmyśleniem *.

Przez wiele lat Żydzi mówili całemu światu, że 6 mln z nich było systematycznie mordowanych w niemieckich „obozach koncentracyjnych” podczas II wojny światowej. Każdy kwestionujący to twierdzenie jest zjadliwie oczerniany jako nienawistny antysemita. Kraje z całego świata skazywały na więzienie osoby kwestionujące roszczenie o wymordowanych 6 mln.

Teraz cały świat może obejrzeć zeskanowany obraz oficjalnego dokumentu Międzynarodowego Czerwonego Krzyża jako dowód na to, że tzw. „holokaust” nigdy nie miał miejsca. Żydzi na całym świecie umyślnie kłamali w celu zdobycia emocjonalnych i finansowych korzyści dla siebie. Popełnili oni popełnione z pełną premedytacją oszustwo na milionach mieszkańców świata!

 

„Holokaust” to największe kłamstwo kiedykolwiek powiedziane.

 

 Miliony dolarów wypłacano dla „ocalałych z holokaustu” i ich potomków za coś co nie miało miejsca. Jest to umyślne, przestępcze oszustwo na skalę tak masową, że jest prawie niewytłumaczalne.

Poniżej zeskanowany obraz raportu Oficjalnej Całkowitej Liczby Zgonów od Międzynarodowego Czerwonego Krzyża.

Kliknij, aby powiększyć

Apeluję o ściganie osób i grup, które założyły fałszywe procesy sądowe w celu uzyskania odszkodowań za holokaust i nagrody finansowe za szkody, za popełnienie celowego oszustwa w sądach. Apeluję do usunięcia wzmianek o holokauście w podręcznikach historii i materiałach edukacyjnych. Apeluję o usunięcie Memoriałów Holokaustu na całym świecie.

Już dawno to umyślne oszustwo powinno być zatrzymane, a ci którzy go dokonali postawieni przed sąd za 60 lat zjadliwych kłamstw i oszustwa finansowego.

 

Faktyczna ocena „holokaustu” przez Czerwony Krzyż – Nie ma dowodów na ludobójstwo

Istnieje jedno badanie nt. kwestii żydowskiej w Europie podczas II wojny światowej, oraz warunków w niemieckich obozach koncentracyjnych, prawie unikalne pod względem uczciwości i obiektywności, 3-tomowy Raport Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża [MKCK] o jego działalności w ciągu II wojny światowej, Genewa 1948 rok.

Ten kompleksowy materiał z całkowicie neutralnego źródła, uwzględnił i poszerzył wyniki dwóch wcześniejszych prac: Documents sur l’activité du CICR en faveur des civils détenus dans les camps de concentration en Allemagne1939-1945 [Dokumenty o działalności Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża na rzecz ludności cywilnej w obozach koncentracyjnych w Niemczech 1939-1945] (Genewa, 1946), oraz Inter Arma Caritas: the Work of the ICRC during the Second World War [Działalność MKCK w czasie II wojny światowej] (Genewa, 1947).

Zespół autorów z Frédéric Siordet na czele wyjaśnił na początkowych stronach raportu, że ich obiekt, w tradycji Czerwonego Krzyża, zachował ścisłą neutralność polityczną, i na tym polega jego wielka wartość.

MKCK z powodzeniem zastosował Wojskową Konwencję Genewską z 1929 roku w celu uzyskania dostępu do internowanych osób cywilnych przetrzymywanych w Europie środkowej i zachodniej przez władze niemieckie. Ale MKCK nie mógł uzyskać żadnego dostępu do Związku Radzieckiego, który nie ratyfikował Konwencji. Miliony internowanych wojskowych i cywilnych przetrzymywanych w ZSRR, którego warunki były znane do tej pory jako dużo gorsze, byli całkowicie odcięci od wszelkiego międzynarodowym kontaktu lub nadzoru.

Raport Czerwonego Krzyża ma dużą wartość, gdyż jako pierwszy wyjaśnia uzasadnione okoliczności, w których przetrzymywani byli Żydzi w obozach koncentracyjnych, tj. jako wrodzy cudzoziemcy. W opisie dwóch kategorii internowanych osób cywilnych, Raport rozróżnia drugi ich rodzaj jako „cywilów wywiezionych na działki administracyjne (niem.: „Schutzhäftlinge”), których aresztowano z motywów politycznych lub rasowych, ponieważ ich obecność uznawano za zagrożenie dla państwa lub sił okupacyjnych” (t. 111, s. 73). Osoby te, mówi, „zostały umieszczone na tych samych zasadach jako osoby aresztowane lub uwięzione na mocy prawa powszechnego, ze względów bezpieczeństwa.” (s. 74).

Raport przyznaje, że Niemcy były początkowo niechętne kontroli przez Czerwony Krzyż w zakresie osób przetrzymywanych z powodów związanych z bezpieczeństwem, ale w drugiej połowie 1942 roku, MKCK uzyskał z Niemiec ważne koncesje. Dopuszczono go do dystrybucji paczek żywnościowych do głównych obozów koncentracyjnych w Niemczech od sierpnia 1942 roku, a „od lutego 1943 r. koncesję tę rozszerzono na wszystkie inne obozy i więzienia” (t.111, s. 78). MKCK szybko nawiązał kontakt z komendantami obozu i rozpoczął program pomocy żywnościowej, który funkcjonował aż do ostatnich miesięcy 1945 roku, za co napływały listy z podziękowaniami od żydowskich internowanych.

Obdarowywanymi przez Czerwony Krzyż byli Żydzi

Raport mówi, że „Pakowano aż 9.000 paczek na dobę. Od jesieni 1943 do maja 1945 r., do obozów koncentracyjnych wysłano około 1.112.000 paczek o łącznej wadze 4.500 ton.” (t. III, s. 80). Oprócz żywności, w paczkach była odzież i środki farmaceutyczne.”

Paczki wysyłano do Dachau, Buchenwald, Sangerhausen, Sachsenhausen, Oranienburg, Flossenburg, Landsberg-am-Lech, Flöha, Ravensbrück, Hamburg-Neuengamme, Mauthausen, Theresienstadt, Auschwitz, Bergen-Belsen, do obozów w pobliżu Wiednia w Europie środkowej i południowych Niemczech. Głównymi ich odbiorcami byli Belgowie, Holendrzy, Francuzi, Grecy, Włosi, Norwegowie, Polacy i Żydzi bezpaństwowi.” (t. III, s. 83).

W trakcie wojny, „Komitet był w stanie przesłać i rozpowszechnić w formie pomocy humanitarnej, ponad 20 mln franków szwajcarskich, zebranych przez żydowskie organizacje społeczne na całym świecie, w szczególności przez American Joint Distribution Committee z Nowego Jorku.” (t. I, s. 644). Tej ostatniej organizacji rząd niemiecki pozwolił utrzymywać biuro w Berlinie, aż do chwili wejścia Ameryki do wojny. MKCK skarżył się, że utrudnianie ich ogromnej operacji pomocy dla internowanych Żydów nie pochodziło od Niemiec, ale od mocnej blokady Europy przez aliantów. Większość zakupów pomocowych w zakresie żywności dokonywano w Rumunii, na Węgrzech i Słowacji.

MKCK szczególnie chwalił za liberalne warunki, jakie panowały w Theresienstadt do czasu ich ostatniej wizyty w kwietniu 1945 roku. Ten obóz, „gdzie było około 40.000 Żydów deportowanych z różnych krajów, był stosunkowo uprzywilejowanym gettem.” (t. III, s. 75). Według Raportu, „delegaci Komitetu mieli możliwość zwiedzenia obozu w Theresienstadt (Terezin), który był przeznaczony wyłącznie dla Żydów i był prowadzony na specjalnych warunkach. Z informacji zebranych przez Komitet, ten obóz został uruchomiony przez pewnych przywódców Rzeszy jako eksperyment… Ci ludzie chcieli dać Żydom możliwość utworzenia życia wspólnotowego w mieście, pod ich własną administracją i z niemal pełną autonomią… dwóch delegatów mogło odwiedzić obóz 6.04.1945 roku. Potwierdzili oni korzystne wrażenie nabyte podczas pierwszej wizyty.” (t. I, s. 642).

MKCK również pochwalił reżim Iona Antonescu faszystowskiej Rumunii, gdzie Komitet mógł objąć szczególną pomocą 183.000 rumuńskich Żydów, do czasu okupacji sowieckiej. Wtedy pomoc zakończono, i MKCK skarżył się, że nigdy nie udało mu się „wysłać czegokolwiek do Rosji” (t. II, s. 62).

To samo odnosiło się do wielu niemieckich obozów po „wyzwoleniu” przez Rosjan. MKCK otrzymał obszerną pocztę z Auschwitz do okresu okupacji sowieckiej, kiedy wielu internowanych zostało ewakuowanych na zachód. Ale wysiłki Czerwonego Krzyża, aby wysyłać pomoc internowanym pozostałym w Auschwitz pod kontrolą sowiecką, były daremne. Jednak paczki żywnościowe były nadal wysyłane do byłych więźniów KL Auschwitz, przeniesionych na zachód do takich obozów jak Buchenwald i Oranienburg.

 

Brak dowodów na ludobójstwo

Jednym z najważniejszych aspektów Raportu Czerwonego Krzyża jest to, że wyjaśnia prawdziwą przyczynę tych zgonów, które miały miejsce niewątpliwie w obozach pod koniec wojny. Czytamy w Raporcie: „W chaotycznym stanie Niemiec, po inwazji w ostatnich miesiącach wojny, obozy nie otrzymywały żadnych dostaw żywności, i głód powodował coraz więcej ofiar. Sam zaniepokojony tą sytuacją, rząd niemiecki w końcu. poinformował MKCK 1 lutego 1945 … W marcu 1945 roku, dyskusje między przewodniczącym MKCK i gen. SS Kaltenbrunnerem dały nawet bardziej zdecydowane wyniki. Odtąd MKCK mógł rozprowadzać pomoc, a jeden delegat miał pozwolenie na pobyt w każdym obozie … „(t. III, s. 83).

Najwyraźniej władze niemieckie miały na celu łagodzenie tragicznej sytuacji na tyle ile mogły. Czerwony Krzyż dość wyraźnie twierdzi, że dostawy żywności ustały w tym czasie, z uwagi na alianckie bombardowania niemieckiego transportu, a w interesie internowanych Żydów protestowali 15.03.1944 roku przeciwko „barbarzyńskiej wojnie powietrznej sojuszników” (Inter Arma Caritas, s. 78). 2.10.1944 roku, MKCK ostrzegał niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych o zbliżającym się upadku niemieckiego systemu transportu, oświadczając, że warunki głodowe dla ludzi w Niemczech są nie do uniknienia.

Mając do czynienia z obszernym, 3-tomowym Raportem, ważne jest, aby podkreślić, że delegaci MKCK nie znaleźli dowodów na to, by w obozach w okupowanej Europie, była celowa polityka eksterminacji Żydów. Na żadnej z 1600 stron, Raport nie wspomina nawet o czymś takim jak komora gazowa.

Przyznaje on, że Żydzi, podobnie jak wiele innych narodów w czasie wojny, znosili trudy życia i niedostatki, ale jest zupełna cisza na temat planowanej zagłady, jest obszerne obalenie legendy o Sześciu Milionach. Podobnie jak przedstawiciele Watykanu, z którymi pracowali, Czerwony Krzyż nie mógł cierpliwie znosić nieodpowiedzialnych oskarżeń o ludobójstwo, które były na porządku dziennym.

Jeśli chodzi o prawdziwy wskaźnik śmiertelności, Raport wskazuje, że większość żydowskich lekarzy z obozów wykorzystywano w celu zwalczania tyfusu na froncie wschodnim, tak że byli oni niedostępni gdy w obozach wybuchła epidemia tyfusu w 1945 roku (t. I, s. 204 ff) – nawiasem mówiąc, często się twierdzi, że przeprowadzano masowe egzekucje w komorach gazowych sprytnie przebranych za prysznice. Znowu Raport zawiera bezsens tego twierdzenia. „Nie tylko miejsca do mycia, ale instalacje do wanien, pryszniców i pralni są kontrolowane przez delegatów. Musieli często podejmować działania, w celu otrzymania lepszego sprzętu, naprawy lub powiększenia” (t. III, s. 594 ).

Nie wszystkich internowano

Tom III Raportu Czerwonego Krzyża, rozdział 3 (I. Żydowska ludność cywilna) traktuje o „pomocy udzielanej żydowskiej części wolnego społeczeństwa,” i ten rozdział wyjaśnia dość jasno, że w żaden sposób nie wszystkich europejskich Żydów umieszczono w obozach internowania, lecz pozostali oni, z zastrzeżeniem pewnych ograniczeń, częścią wolnej ludności cywilnej. Jest to w bezpośredniej sprzeczności z „dokładnością” rzekomego „programu eksterminacji,” oraz z twierdzeniem w fałszywych pamiętnikach Hössa, że Eichmann miał obsesję na punkcie aresztowania „każdego Żyda, którego mógł złapać.”

Raport stwierdza, że w Słowacji, na przykład, gdzie nadzorował asystent Eichmanna – Dieter Wisliceny, „znaczna część mniejszości żydowskiej miała pozwolenie na pozostanie w kraju, a w pewnych okresach Słowacja była traktowana jako względna oaza schronienia dla Żydów, zwłaszcza dla pochodzących z Polski. Ci, którzy pozostali na Słowacji wydawali się względnie bezpieczni do końca sierpnia 1944 roku, kiedy miał miejsce bunt wobec sił niemieckich. Choć prawdą jest, że prawo z 15.05.1942 roku przyniosło internowanie kilku tysiącom Żydów, ci ludzie byli trzymani w obozach, gdzie warunki zakwaterowania i wyżywienia były do zniesienia, i gdzie internowani mogli wykonywać płatną pracę na warunkach niemal takich samych jak na wolnym rynku.” (t. I, s. 646).

Nie tylko duża liczba 3 mln europejskich Żydów w ogóle uniknęła internowania, ale emigracja Żydów podczas wojny trwała nadal, na ogół przez Węgry, Rumunię i Turcję. Jak na ironię, powojenna emigracja Żydów z terytoriów okupowanych przez Niemców, była także ułatwiana przez Rzeszę, jak w przypadku polskich Żydów, którzy uciekli do Francji przed okupacją.

„Żydzi z Polski, którzy podczas pobytu we Francji, uzyskali zezwolenie na przyjazd do Stanów Zjednoczonych, byli uznawani za obywateli amerykańskich przez niemieckie władze okupacyjne, które zgodziły się ponadto uznać ważność około 3.000 paszportów, wydanych Żydom przez konsulaty państw Ameryki Południowej” (t. I, s. 645).

Jako przyszli obywatele USA, ci Żydzi znajdowali się w obozie w Vittel w południowej Francji, dla amerykańskich cudzoziemców. Emigracja europejskich Żydów z Węgier, w szczególności w czasie wojny, przebiegała bez przeszkód ze strony władz niemieckich. „Do marca 1944 roku,” mówi Raport Czerwonego Krzyża, „Żydzi, którzy mieli przywilej wiz do Palestyny, mogli opuścić Węgry” (t. I, s. 648). Nawet po wymianie rządu Horthy w 1944 roku (po jego próbach zawieszenia broni z ZSRR) rządem bardziej zależnym od władz niemieckich, emigracja Żydów była kontynuowana.

Komitet otrzymał gwarancje zarówno W. Brytanii jak i Stanów Zjednoczonych,” że udzielą wszelkiego możliwego wsparcia emigracji Żydów z Węgier,” i od rządu USA MKCK otrzymał wiadomość mówiącą, że „Rząd Stanów Zjednoczonych … teraz specjalnie powtarza swoje zapewnienia, że dokona ustaleń w kwestii troski o wszystkich Żydów, którzy w obecnej sytuacji mogą wyjechać” (t. I, s. 649).

Biedermann zapewnił, że w 19 przypadkach, które przytoczył w „Did Six Milion Really Die?” [Czy naprawde zginęło 6 mln?] z Raportu MKCK na temat jego działalności w czasie II wojny światowej, oraz Inter Arma Caritas (łącznie z wyżej wymienionym materiałem), zrobił to dokładnie.

Cytat z Charlesa Biedermanna (delegat MKCK i dyrektor Międzynarodowego Biura Poszukiwań Czerwonego Krzyża) przedstawiony pod przysięgą w procesie Zundela (9-10-11-12.02.1988).
Powyższy tekst pochodzi z rozdz. IX książki „Did Six Million Really Die?”

* był to pomysł rabina Wise. Przebąkiwali o tej liczbie od dawna. Około 1917 roku wyprodukowali broszury na temat tej liczby.
„Już w latach 1900, rabin Stephen Wise powiedział grupie syjonistów „jest 6 mln żywych, krwawiących, cierpiących argumentów korzystnych dla syjonizmu” (New York Times, 11.06.1900).”

Autor: 
Z.B.
Źródło: 
forumżydówwpolsce/plportal.pl
video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama