Zdobywcy, wyzwoliciele i… zboczeńcy. Gwałty amerykańskich żołnierzy we Francji i Niemczech

Reklama

sob., 01/18/2020 - 15:09 -- zzz

Prawo do gwałtów na pokornym narodzie jest tak stare, jak świat, tyle że wcześniej nikt tego dokumentował. Warto przytoczyć słowa piosenki napisanej przez Jacka Kaczmarskiego " Lekcja historii klasycznej".

Pozwól, Cezarze – gdy zdobędziemy cały świat –
Gwałcić, rabować, sycić wszelkie pożądania.
Proste prośby żołnierzy te same są od lat,
A Juliusz Cezar – milcząc – zabaw nie zabrania.

Szacuje się, że Amerykanie zgwałcili co najmniej czternaście tysięcy Francuzek i sto dziewięćdziesiąt tysięcy Niemek podczas II wojny światowej. „Najwspanialsze pokolenie”, jak nazywano wówczas walczących w Europie jankeskich chłopców, nie było dużo lepsze, niż Armia Czerwona!

Dla wielu amerykańskich chłopców walki we Francji były rodzajem erotycznej przygody. Wielki wpływ na to miały frontowe gazety, publikujące frywolne zdjęcia roznegliżowanych Francuzek. Te same czasopisma zamieszczały również rozmówki, które z założenia miały ułatwić kontakty z miejscowymi przedstawicielkami płci pięknej. Dominowały w nich zwroty typu „masz piękne oczy” bądź „czy jesteś mężatką?”.

O co walczymy?

Nawet oficjalny informator wojsk alianckich, znany jako „Podręcznik Strefy Francuskiej nr 16 część III”, w którym miały znajdować się dane na temat lokalnych instytucji i miejscowej administracji, był w rzeczywistości przewodnikiem po paryskich domach publicznych. Nic więc dziwnego, że nafaszerowani taką dawką propagandy Jankesi spodziewali się, iż Francuzki z wdzięczności za wyzwolenie będą ich oczekiwać z otwartymi ramionami.

Amerykańscy żołnierze dopuścili się tysięcy gwałtów nad Sekwaną (źródło: domena publiczna).

Amerykańscy żołnierze dopuścili się tysięcy gwałtów nad Sekwaną (źródło: domena publiczna).

Pierwsze niepokojące informacje o zachowaniu amerykańskich żołnierzy zaczęły docierać z Normandii. W samym tylko departamencie Manche w sierpniu i wrześniu 1944 roku doszło do ponad dwustu gwałtów. Mieszkańcy Le Havre alarmowali władze o atakach na kobiety.

Napastowane były panie w każdym wieku, nawet te spacerujące z mężami i dziećmi. Jeden z mieszkańców Le Havre wspominał: jesteśmy atakowani, gwałceni, okradani. Sytuacja stała się nieznośna do tego stopnia, że mieszkańcy przedłożyli merowi oficjalną petycję z żądaniem, aby bronił ich przed Amerykanami!

Mer Pierre Voisin zaapelował wówczas do dowódcy stacjonujących w okolicy jednostek US Army, pułkownika Thomasa Weeda, by ten zapanował nad swoimi podwładnymi.

Paryżanki biegną powitać amerykańskich żołnierzy. Prawdziwa sielanka. Często jednak rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej (źródło: fragment okładki książki Antony'ego Beevora "Paryż wyzwolony").

Paryżanki biegną powitać amerykańskich żołnierzy. Prawdziwa sielanka. Często jednak rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej (źródło: fragment okładki książki Antony’ego Beevora „Paryż wyzwolony”).

W końcu mieszkańcy Le Havre zorganizowali uzbrojoną samoobronę, chroniącą kobiety przed zakusami Jankesów. Wielu Francuzów odniosło wówczas wrażenie, że bardziej niż niemiecka okupacja dotknęło ich amerykańskie wyzwolenie.

Na zielonych polach Francji

Podobnie było w innych miastach i miasteczkach Francji. Pary kopulujące w miejscach publicznych przestały już kogokolwiek dziwić. Jeśli nie znaleźli chętnej kobiety, pijani amerykańscy żołnierze urządzali prawdziwe obławy, napadali na prywatne domy i mieszkania. Dochodziło również do morderstw na tle seksualnym.

Jedna z kobiet została brutalnie zasztyletowana za odmowę stosunku, inna zastrzelona po tym, jak nie zgodziła się na seks analny. Zdarzały się również gwałty zbiorowe. Jedną z mieszkanek Cherbourga zgwałciło czterech amerykańskich żołnierzy, inną trzech. Pewien mieszkaniec tego miasta stwierdził wówczas gorzko: Gdy byli tu Niemcy, musieli się chować mężczyźni. Kiedy przyszli Amerykanie, musieliśmy ukrywać kobiety.

Aby jakoś opanować sytuację, władze francuskie zwróciły się nawet do amerykańskiego dowództwa, by zezwolono na otwarcie domów publicznych dla żołnierzy. Amerykanie nie przystali na to, obawiając się o wizerunek swojej armii. W zamian Eisenhower rozkazał nie bagatelizować problemu i przykładnie karać sprawców.

Żołnierzom rozdawano też prezerwatywy, aby uchronić ich przed chorobami wenerycznymi. W miejscach stacjonowania wojsk pojawiły się plakaty ostrzegawcze. Jeden z nich głosił: Rzeżączka. Czy chcesz mieć rodzinę? 12 % mężczyzn zarażonych rzeżączką traci płodność. Wróć do domu w dobrym stanie.

Nikt natomiast nie zajmował się samymi ofiarami. Ba, często były piętnowane przez miejscowych jako te, które „uległy” Amerykanom.

Naczelny Dowódca Alianckich Ekspedycyjnych Sił Zbrojnych generał Eisenhower (na zdjęciu jeszcze jako generał major), obawiając się o wizerunek US Army, nie zgodził się na otwarcie specjalnych burdeli dla żołnierzy. Zgwałcone Francuzki na pewno nie były mu wdzięczne (źródło: domena publiczna).

Naczelny Dowódca Alianckich Ekspedycyjnych Sił Zbrojnych generał Eisenhower (na zdjęciu jeszcze jako generał major), obawiając się o wizerunek US Army, nie zgodził się na otwarcie specjalnych burdeli dla żołnierzy. Zgwałcone Francuzki na pewno nie były mu wdzięczne (źródło: domena publiczna).

Amerykanin w Paryżu

Paryż w tamtym okresie przypominał Chicago z czasów prohibicji. Po mieście krążyły gangi złożone z dezerterów z armii alianckich, napadające na restauracje i sklepy. Często dochodziło do gwałtownych strzelanin między nimi a francuską policją i amerykańską żandarmerią. Kwitł czarny rynek, rozwinęła się na szeroką skalę prostytucja.

To zazwyczaj tutaj, na urlop bądź krótką przepustkę, przyjeżdżali amerykańscy chłopcy prosto z frontu. I bynajmniej nie po to, aby podziwiać zabytki. Podobno w samej tylko dzielnicy Pigalle prostytutki obsługiwały wówczas 10 tys. klientów dziennie.

Ciekawy jest raport amerykańskiego Wojskowego Kryminalnego Oddziału Śledczego, który zajmował się zwalczaniem przestępczości w mieście:

W ciągu jedenastu miesięcy od czerwca 1944 r. do kwietnia 1945 r. agenci oddziału zajmowali się łącznie 7912 sprawami, z których 3098, czyli prawie 40 procent, dotyczyło nielegalnego przywłaszczenia amerykańskich dostaw zaopatrzenia. Jeszcze większy był odsetek przestępstw z użyciem przemocy (gwałt, zabójstwo, rozbój) na które przypadało 44 procent spraw rozpatrywanych przez oddział…  

Po wyzwoleniu w sierpniu 1944 roku paryskie prostytutki obsługiwały dziesiątki tysięcy alianckich żołnierzy dziennie (źródło: domena publiczna).

Po wyzwoleniu w sierpniu 1944 roku paryskie prostytutki obsługiwały dziesiątki tysięcy alianckich żołnierzy dziennie (źródło: domena publiczna).

Amerykańscy śledczy nie określają co prawda jaki udział w tych przestępstwach mieli ich żołnierze, niemniej paryska prasa z reguły tego typu wykroczenia przypisywała „jankeskim gangsterom”.

Jak zdobywano III Rzeszę

Kiedy amerykańska armia wkroczyła na teren Niemiec, zachowanie niektórych jej żołnierzy w stosunku do kobiet nie odbiegało od postępowanie Armii Czerwonej na podbitych terenach. W końcowym etapie walk amerykańscy prokuratorzy wojskowi rozpatrywali nawet pięćset spraw o gwałt tygodniowo. Trafnie ocenił to oficer amerykańskiego wywiadu, który tak wówczas pisał:

Zachowanie naszych oddziałów nie przysparza nam powodów do dumy (…). Naiwni czy złośliwi są skłonni myśleć, że to tylko Sowieci plądrują i gwałcą. Tymczasem bojownicy demokracji wcale nie byli bardziej cnotliwi niż bojownicy komunizmu. 

W jednej z niemieckich wsi na przykład, już po zakończeniu działań wojennych w lipcu 1945 roku, żołnierze zgwałcili 8 kobiet i młodych dziewczyn, niektóre z nich na oczach rodziców. Kilka dni później w innej wsi ich „łupem” padły kolejne trzy kobiety. W pewnej miejscowości amerykańskie władze okupacyjne posunęły się do tego, że nakazały wywiesić na drzwiach domów kartki z listą mieszkańców, uwzględniającą ich płeć i wiek.Brakuje oficjalnych informacji na temat gwałtów dokonywanych przez Jankesów na Niemkach i próżno ich szukać w urzędowych dokumentach. Niemiecka historyczka Miriam Gebhardt opublikowała relacje pokrzywdzonych kobiet, zebrane w lecie 1945 roku przez bawarskich duchownych. Wyłania się z nich obraz ohydnych występków, które swoją brutalnością przypominają te dokonywane przez Czerwonoarmistów w Prusach Wschodnich czy Berlinie.

Na okupowanych terenach Niemiec amerykańscy żołnierze zachowywali się często niewiele lepiej niż czerwonoarmiści w Prusach czy Berlinie. Na zdjęciu Niemki zgwałcone, a następnie zamordowane wraz z dziećmi przez krasnoarmiejców (źródło: domena publiczna)

fot.domena publicznaNa okupowanych terenach Niemiec amerykańscy żołnierze zachowywali się często niewiele lepiej niż czerwonoarmiści w Prusach czy Berlinie. Na zdjęciu Niemki zgwałcone, a następnie zamordowane wraz z dziećmi przez krasnoarmiejców (źródło: domena publiczna)

Dzięki temu oprawcy mieli wgląd w to, gdzie mieszkały potencjalne ofiary. Efekt był taki, że siedemnaście kobiet w wyniku seksualnego znęcania się trafiło do szpitala. Według danych niemieckich księży, najmłodsza pokrzywdzona miała siedem lat, najstarsza – sześćdziesiąt dziewięć.

Najlepsza fucha w wojsku… kucharz

Bieda i trudne warunki bytowe sprawiły, że część Niemek zmuszona była prostytuować się w zamian za żywność. Zdobywcy zza oceanu umiejętnie potrafili to wykorzystać. To wówczas ukuło się powiedzenie: Amerykanie potrzebowali sześć lat, aby pokonać niemieckich żołnierzy, a do tego aby posiąść niemiecką kobietę, potrzebują jednego dnia i tabliczkę czekolady.

Tego typu sytuacje wspomina David Kenyon Webster, żołnierz kompani E 101 Dywizji Powietrznodesantowej, słynnej „Kompanii braci”. Według jego relacji najlepiej wychodzili na tym żołnierze jednostek tyłowych, głównie kucharze, mający większe możliwości zdobycia atrakcyjnych towarów.

 

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Normana Daviesa pod tytułem „Europa Walczy 1939-1945” (Wydawnictwo Znak 2008).

W innym miejscu Webster opisuje humorystyczny z założenia epizod, gdzie dwóch pijanych Jankesów, którzy nie byli w stanie odbyć stosunku z zaciągniętymi do stodoły kobietami, po kryjomu w ciemnościach podmienili dwaj inni żołnierze:

Mały rozpiął pas, spuścił spodnie i slipy, a dziewczyna westchnęła gorzko, uniosła sukienkę i położyła się na sianie. Jej przyjaciółka zrobiła to samo, obie przywykły do usługiwania żołnierzom. Niebawem stodołę wypełnił charakterystyczny, podwójny odgłos.   

 

Wojenne pamiątki

Pogłoski na temat erotycznych wyczynów amerykańskich chłopców w Niemczech zaczęły docierać za ocean. Tam nie było wątpliwości co do ich charakteru. Z jednego z nowojorskich czasopism można było się dowiedzieć, że: Amerykanie patrzą na niemieckie kobiety jak na wojenny łup, jak na aparaty fotograficzne czy lugry.

Siedemdziesiąt lat po zakończeniu wojny należy wreszcie jasno powiedzieć, że nie tylko Sowieci masowo wykorzystywali seksualnie kobiety na zajmowanych przez siebie terenach (źródło: domena publiczna).

 

Siedemdziesiąt lat po zakończeniu wojny należy wreszcie jasno powiedzieć, że nie tylko Sowieci masowo wykorzystywali seksualnie kobiety na zajmowanych przez siebie terenach (źródło: domena publiczna).

Przez siedemdziesiąt lat wokół kwestii wykorzystywania seksualnego kobiet na wyzwolonych bądź zdobytych przez armię amerykańską terenach panowała swoista zmowa milczenia. Głośno mówiło się o zbrodniach Czerwonoarmistów, natomiast chłopców zza oceanu przedstawiano w samych superlatywach.

Warto jednak pamiętać, że wojna to nie upudrowane hollywoodzkie superprodukcje. Podobnie jak w innych armiach, wśród trzech milionów amerykańskich żołnierzy przebywających na kontynencie w tamtym czasie znaleźli się i tacy, którzy chluby swojemu krajowi nie przynieśli.

Autor: 
Dariusz Kaliński
Źródło: 
ciekawostkihistoryczne
Polub Plportal.pl:

Reklama