Iran: Prześladowani chrześcijanie w czasie pandemii niosą pomoc muzułmanom

Reklama

czw., 07/02/2020 - 05:33 -- zzz

Chrześcijanie w zdominowanym przez muzułmanów Iranie ryzykują aresztowaniem, by dostarczać żywność i pomoc humanitarną swoim sąsiadom, którzy w czasie pandemii koronawirusa stracili pracę – informuje zwierzchnik jednej z głównych na świecie organizacji monitorujących prześladowania chrześcijan.

David Curry, dyrektor naczelny Open Doors USA, organizacji monitorującej prześladowania w 60 krajach na świecie, powiedział Christian Post, że w trakcie kryzysu COVID-19, kościoły podziemne w Iranie wyszły z ukrycia, by odpowiedzieć na wezwanie Jezusa do miłości bliźnich.

„Zaczęło się od ludzi, którzy poświęcali własny czas i pieniądze, by zapewniać sąsiadom opiekę i wsparcie, potrzebne z powodu straconych dochodów i ze względu na efekt uboczny pandemii COVID-19” – powiedział Curry. Dodał, że z czasem ich wysiłki stały się bardziej zorganizowane, gdy w pomoc zaangażowała się sieć lokalnych kościołów.

„Kościół [służy] jako punkt zbiórki [i] ośrodek opieki i współczucia dla społeczności muzułmańskich, w jakich żyje” – wyjaśnił Curry.

Ze względów bezpieczeństwa, Curry nie mógł podać szczegółów, ile kościołów jest zaangażowanych w dystrybucję pomocy i jak ta dystrybucja przebiega. Powiedział, że kościoły, które i tak są pod ogromnym naciskiem społecznym, podejmują „dodatkowe ryzyko”, próbując organizować pomoc ludziom w potrzebie.

„Czymś niezwykłym w Kościele irańskim jest jego zdolność mobilizacji sieci online do zaangażowania w realne działania w tym wysoce restrykcyjnym, obarczonym ryzykiem środowisku” – powiedział Curry.

Open Doors USA umieszcza Iran na dziewiątym miejscu na świecie wśród krajów o najwyższym poziomie prześladowania chrześcijan.

Społeczeństwem irańskim rządzi prawo islamskie, a kościołom nie wolno prowadzić nabożeństw w najbardziej powszechnym w kraju języku Farsi. Ludzie złapani na uczestnictwie w spotkaniach podziemnych kościołów domowych są aresztowani; co roku jest wiele takich przypadków.

„Kościół podziemny zawsze był silny we wzajemnym wsparciu” – stwierdził Curry. „Teraz chodzi o coś innego, bo wierzący muszą wychodzić ‚na powierzchnię’. Zaczęli od własnych kieszeni, w swoich społecznościach i wśród sąsiadów, ludzi, których znają, którzy są głodni i potrzebują środków do higieny i innych tego typu rzeczy. Teraz ta pomoc stała się bardziej zorganizowana, co niesie większe ryzyko. Wcześniej kościół nie zajmował się tego typu nadziemną pomocą. To historyczny moment”.

Śmiały wysiłek kościoła pojawia się w czasie trudności, jakie irańska gospodarka przeżywa od kilku lat. Sytuację miało pogorszyć niewłaściwe zarządzanie kryzysem COVID-19 przez irańskich przywódców.

Do tej pory, w Iranie zanotowano 209 tysięcy potwierdzonych przypadków zarażenia wirusem, z czego ponad 9.800 osób zmarło. W ciągu ostatnich tygodni, codziennie przybywa ponad 2 tysiące nowych zachorowań.

„Dodana presja sankcji i kwarantanna z powodu pandemii COVID-19 naprawdę zabolały” – powiedział Curry. „Przywódcy zawsze dopilnują, żeby dostać swoje. Ale klasa robotnicza, starsi, ci ludzie ogromnie w Iranie cierpią”.

 

Według Curry’ego, każdy rodzaj działalności Kościoła podziemnego, by służyć bliźnim w potrzebie, jest uważany w Iranie za nielegalny, ponieważ reżim posiada prawa w celu „interpretacji tego typu spraw”.

„Widzieliby to jako próbę przymuszania ludzi” – stwierdził. „Nie ma w tym żadnej ewangelizacji. Po prostu chrześcijanie okazują miłość w swojej społeczności. A z pewnością byłoby to interpretowane jako powód do rozprawy z chrześcijanami”.

Curry zapewnił, że dystrybucja żywności i zestawów do higieny nie obejmuje ewangelizacji.

„To po prostu ludzie, którzy kochają innych w imieniu Jezusa. Oczywiście, [są] indywidualne historie. Są tacy, którzy rozpoznają, że to chrześcijanie im pomagają” – przyznał. „Ale tu nie chodzi o próbę głoszenia kazań czy ewangelizowania, lecz po prostu o robienie tego, co słuszne, ponieważ wiara do tego wzywa”.

Mimo ryzyka, Curry mówi, że Open Doors czuło się przynaglone, by opowiedzieć o wysiłkach irańskiego Kościoła w zakresie niesienia pomocy, ponieważ „jest teraz wielu ludzi, którzy potrzebują dobrych wiadomości”.

„Potrzebują przykładu Kościoła, który jest Kościołem w bardzo nieznośnej sytuacji” – powiedział. „Myślę, że to dla nas dobry przykład, by wstać, być odważnym. Są ludzie w gorszych sytuacjach, którzy robią takie rzeczy, i to ma ogromny wpływ i jest czymś słusznym”.

Mimo prześladowań, podziemny ruch kościelny w Iranie wciąż rośnie. Open Doors szacuje, że w całym kraju jest obecnie ponad 800 tysięcy chrześcijan, co wskazuje na znaczący wzrost wobec 450 tysięcy wierzących według szacunków organizacji z 2016 roku. Podczas spisu ludności w Iranie w 2011 roku, 117.704 osoby zgłosiły wiarę chrześcijańską.

Curry uważa, że Kościół w Iranie jest w stanie się rozwijać, ponieważ wierzący dzielą się swoimi doświadczeniami z muzułmańskimi braćmi i siostrami, którzy potrzebują nadziei, mówiąc im o tym, co Jezus zrobił dla nich w wymiarze osobistym.

„Iran to wspaniały kraj, prześladowany przez obecny reżim, i ma bardzo sprytnie powiązaną społeczność. To społeczność bardzo organiczna” – mówi Curry.

Podobne działania pomocowe Kościół prowadzi też w innych krajach, w których chrześcijanie są prześladowani. Przykładem są Indie, skąd dochodzą raporty o odmawianiu chrześcijanom pomocy przez radykalnych hindusów.

„Mamy zorganizowane, duże ruchy, by pomagać chrześcijańskim społecznościom, a chrześcijanie są solą i światłem dla ludzi wokół siebie” – mówi Curry. „[W Indiach] sytuacja jest inna. Są tam poważne potrzeby. W społecznościach radykalnie hinduistycznych przeważnie odsuwa się chrześcijan od pomocy. Kościoły muszą pomagać sobie nawzajem, by przetrwać. Dlatego to trochę inny przejaw działania, jednak w różnych krajach jest wiele problemów wzmagających prześladowania”.

 

Autor: 
ZZZ
Źródło: 
chrzescijanin.pl
Polub Plportal.pl:

Reklama