Ucieczka z Afganistanu: "Kobiety są więzione, podczas gdy przestępcy są wolni”

Reklama

ndz., 12/19/2021 - 14:31 -- MagdalenaL

Dwadzieścia sześć z tych kobiet uciekło teraz do Grecji, a BBC pojechało tam, by się z nimi spotkać. Ze względu na ich bezpieczeństwo ich nazwiska zostały zmienione. 

Sędzia Sana w swoim tymczasowym mieszkaniu w Grecji. Powiedziała, że nigdy nie przestanie walczyć o prawa kobiet w Afganistanie.

Blisko północy zadzwonił telefon. Po potwierdzeniu miejsca odbioru, nadszedł czas wyjazdu.

Ubrana w czarny czador na całej długości, sędzia Sana wyszła na ulicę, a jej dwoje małych dzieci trzymało się za nią. Każde z nich niosło jedną torbę, wypchaną dwoma kompletami ubrań, paszportem, telefonem, gotówką i taką ilością jedzenia, jaką mogli unieść na dalszą drogę.

"Kiedy wyjeżdżaliśmy, nie wiedzieliśmy dokąd idziemy" - wspomina Sana. "Powiedziano nam, że na drodze pojawią się niebezpieczeństwa, ale zaakceptowaliśmy je wszystkie, bo wiedzieliśmy, że to jedyna droga ucieczki”.

Po nią i jej dzieci przyjechał samochód. Wsiadając do niego, Sana spojrzała na miasto, w którym się urodziła, wychowała i założyła własną rodzinę. To, czy przeżyją, było teraz w rękach obcych ludzi koordynujących akcję ewakuacyjną. Nie miała pojęcia dokąd zmierzają, ale wiedziała, że nie mogą tam zostać.

"To był najgorszy moment w moim życiu, kiedy spojrzałam na moje dzieci, kiedy odchodziłam" - powiedziała. " Czułam się tak beznadziejnie. Zastanawiałam się, czy kiedykolwiek wydostanę je z Afganistanu żywe". 

Przez ostatnie trzy miesiące Sana powiedziała, że polują na nią ci sami mężczyźni, których wysłała do więzienia za brutalne zbrodnie przeciwko kobietom. Talibowie otworzyli więzienia w miarę jak posuwali się naprzód w kraju, uwalniając tysiące przestępców, którzy mścili się na tych, którzy ich uwięzili.

"Pracowałam w sądzie, który zajmował się wieloma różnymi przestępstwami, w tym morderstwami, samobójstwami, gwałtami i innymi skomplikowanymi przestępstwami. Kary, które wymierzyłam były poważne" - powiedziała Sana.

"Ale po tym, jak wszyscy zostali wypuszczeni na wolność, każdy z nich powiedział nam: 'Zabijemy cię, jeśli cię znajdziemy'". 

Ostatnie dochodzenie BBC wykazało, że ponad 220 kobiet sędziów żyje w ukryciu, ponieważ obawiają się odwetu za rządy talibów. Wiele z tych kobiet, przemawiając z tajnych miejsc w Afganistanie, powiedziało, że codziennie otrzymują groźby śmierci.

W odpowiedzi na oskarżenia, sekretarz rzecznika talibów Bilal Karimi powiedział BBC: "Kobiety sędziowie powinny żyć jak każda inna rodzina bez strachu. Nikt nie powinien im grozić. Nasze specjalne jednostki wojskowe są zobowiązane do zbadania takich skarg i podjęcia działań, jeśli dojdzie do naruszenia prawa."

Karimi powtórzył również obietnicę talibów o "ogólnej amnestii" dla wszystkich byłych pracowników rządowych w całym Afganistanie.

Sana opisała jednak ostatnie kilka miesięcy jako "żywy koszmar".

"Zmienialiśmy lokalizację co dwa/trzy dni, przenosząc się z ulicy do kryjówek i hoteli" - powiedziała.

"Nie mogliśmy wrócić. Nasz własny dom został już zaatakowany”.

 

Ewakuowana

Po opuszczeniu miejsca odbioru, Sana i jej rodzina kontynuowali kolejny etap podróży lądem. Jak powiedziała, przez ponad 10 godzin podróżowali przez pustynię, nigdy nie śpiąc. Co pół godziny docierali do talibskiego punktu kontrolnego, gdzie uzbrojeni mężczyźni sprawdzali podróżnych.

Sana przez całą drogę trzymała w ramionach swoje najmłodsze dziecko. Nie sądziła, że uda im się ujść z życiem.

"Gdyby wiedzieli, że jestem sędzią, natychmiast by nas zabili" - powiedziała, zalewając się łzami. Sana często orzekała w sprawach, w których kobiety popełniały samobójstwo z powodu znęcania się nad nimi przez męża.

"Zawsze zastanawiałam się, w którym momencie kobieta wybiera śmierć? Ale kiedy zaczęłam tracić nadzieję, dotarłam do tego punktu. Byłam gotowa się zabić".

Po bezpiecznym przedostaniu się przez pustynię, Sana i jej dzieci spędzili ponad tydzień w bezpiecznym domu, aż w końcu zostali zabrani na lotnisko.

Kiedy samolot wystartował, cała kabina zalała się łzami, powiedziała. Byli na wolności. 

 

Schronienie

Po przybyciu do Aten wszyscy 26 sędziowie i członkowie ich rodzin zostali poddani testom na obecność wirusa Covid-19, a następnie rozlokowani w różnych blokach mieszkalnych na terenie miasta. W ramach tymczasowego programu wizowego, greckie władze, we współpracy z różnymi organizacjami charytatywnymi, zagwarantowały sędziom jedzenie i schronienie przez 14 dni.

Nie wiadomo było, co stanie się po upływie tych dwóch tygodni. Sędziom doradzono, aby zaczęli ubiegać się o azyl w innym kraju.

Wśród osób ubiegających się o schronienie w Wielkiej Brytanii była Asma. Mając ponad 25-letnie doświadczenie jako sędzia w Afganistanie, nie po raz pierwszy uciekała przed Talibami.

W 1996 r., kiedy grupa ta przejęła władzę od wycofującej się armii radzieckiej, Asma i jej rodzina uciekli przez granicę z Afganistanu.

"Po raz drugi doświadczyliśmy przejęcia władzy przez talibów. Byłam sędzią, gdy po raz pierwszy doszli do władzy" - powiedziała Asma.

"Już wtedy kobiety-sędziowie były pierwszymi, które zostały odsunięte od społeczeństwa".

Wraz z przybyciem wojsk USA i NATO w 2001 roku, Asma wróciła do domu i wznowiła pracę jako sędzia. Aż do momentu, gdy dwa miesiące temu historia zaczęła się powtarzać. 

Sana również była wcześniej świadkiem powstania Talibów. Dopiero co ukończyła studia prawnicze, gdy w latach dziewięćdziesiątych doszli oni do władzy. Przez pięć lat była zmuszona do pozostania w domu i rezygnacji z pracy, powiedziała.

"Zostanie kobietą sędzią samo w sobie jest ogromną walką," powiedziała. "Najpierw musi przekonać własną rodzinę, by pozwoliła jej studiować. Potem, nawet jeśli pójdzie na uniwersytet i dostanie pracę, wciąż musi udowadniać swoją wartość na każdym kroku.

"Ale kobiety-sędziowie są potrzebne w Afganistanie, aby zrozumieć ból, z jakim borykają się kobiety. Podobnie jak lekarz jest potrzebny, by leczyć chorych, sędzia-kobieta rozumie trudy, z jakimi borykają się kobiety i może pomóc w rozwiązaniu problemu nierówności".

"Dla kobiet wstydem jest nawet zgłoszenie przestępstwa. Ale rodziny są bardziej skłonne do wspierania swoich krewnych kobiet, jeśli obecna jest kobieta sędzia.”

Ci, którzy zostali

Sana, chodząc po ścianach swojego maleńkiego, tymczasowego mieszkania w Grecji, przewijała strony w telefonie. Wskazała na zdjęcie swojego starego domu rodzinnego, posiadłości, która - jak twierdzi z dumą - zgodnie z prawem należała do niej, a nie do jej męża.

Po ich ewakuacji, dom został przejęty przez wysoko postawionego członka Talibów, powiedziała. Mieszka on w jej domu, jeździ jej samochodem, posiada wszystkie jej rzeczy.

Dla sędziów żyjących teraz w diasporze, wiadomości z kraju rzadko są pozytywne. W jednej z ich licznych grup na Whatsapp, udostępniany jest montaż 28 zdjęć profilowych. Każda twarz, jak powiedział jeden z sędziów, to były prokurator, który rzekomo został zamordowany w ciągu ostatnich 48 godzin przez przestępców wypuszczonych z więzienia. 

Spośród wszystkich kobiet sędziów, które dotarły do Grecji, to właśnie te młodsze wydawały się najbardziej załamane, tym, co musiały zostawić za sobą.

Nargis, młodsza sędzia, pracowała w prowincjonalnym sądzie rodzinnym przez mniej niż pięć lat przed przejęciem władzy przez Talibów. Jej cała kariera uniwersytecka i zawodowa miała miejsce za czasów afgańskiego rządu wspieranego przez USA.

"Dopóki talibowie są u władzy, kobiety nie będą mogły się rozwijać i zachować wszystkiego, co osiągnęły w ciągu ostatnich 20 lat" - powiedziała Nargis.

Wśród starszych sędziów, którzy byli świadkami nie tylko powstania, ale i upadku Talibów, było więcej nadziei.

"Kobiety w Afganistanie nie są kobietami sprzed 20 lat", powiedziała Asma. "Spójrzcie na te kobiety, które protestowały w pierwszych dniach, gdy pojawili się talibowie; prosiły o swoje prawa, o edukację.

"Nawet dojście do tego etapu nie było łatwe. Ale dziś każda córka naszego kraju staje na nogi”.

Sana odnalazła też swoją własną nadzieję. Prawa, które ona i inne kobiety-sędziowie pomogły stworzyć, nie można tak po prostu wykreślić ich historii, powiedziała. Mogą być ignorowane przez Talibów, ale nie mogą zostać wymazane. Można je wyszukiwać, można się nimi dzielić - są zapisem tego, co udało się osiągnąć".

Zacytowała fragment konstytucji. Artykuł 22: Wszyscy obywatele Afganistanu, mężczyzna i kobieta, mają równe prawa. Artykuł 43: Edukacja jest prawem wszystkich obywateli Afganistanu. Artykuł 48: Praca jest prawem każdego Afgańczyka.

Sana pomogła w przygotowaniu ustawy o eliminacji przemocy wobec kobiet, która została przyjęta w 2009 roku i uczyniła przestępstwami 22 akty przemocy wobec kobiet, w tym gwałt, pobicie, przymusowe małżeństwo, uniemożliwienie kobietom nabycia własności oraz zakazanie kobiecie lub dziewczynie chodzenia do szkoły lub pracy.

Na razie talibowie zadekretowali, że wszystkie pracujące kobiety i uczennice muszą pozostać w domach i unikać szkoły lub pracy, dopóki wszystkie miejsca pracy i nauki nie zostaną uznane za "bezpieczne". Stwierdzili, że jest to środek tymczasowy, ale nie podali jeszcze terminu, kiedy sytuacja ulegnie zmianie.

Zapytany, czy kobiety będą pełnić ważne funkcje, takie jak sędzia lub minister, w przyszłości, pan Karimi powiedział BBC, że nie może komentować, ponieważ "warunki pracy i możliwości dla kobiet" były "nadal dyskutowane".

Ze swojego nowego, tymczasowego schronienia w Grecji, Sana widzi bolesną niesprawiedliwość w domu.

"W tej chwili kobiety są uwięzione w swoich domach, a przestępcy, których ja zamknęłam, są wolni" - powiedziała.

Przyrzekła, że będzie nadal walczyć z tą niesprawiedliwością, nawet z zagranicy, i "wspierać każdą afgańską kobietę".

"Afganistan nie należy do talibów ani do żadnej konkretnej grupy" - powiedziała. "Należy do każdego Afgańczyka”.

Autor: 
Autor: Claire Press / tłumaczyła: Monika Śledziona
Źródło: 
https://www.bbc.com/news/world-asia-59009470
Polub Plportal.pl:

Reklama