Dlaczego zwycięstwo Eda Sheerana w sądzie jest korzystne dla przemysłu muzycznego

Reklama

sob., 04/30/2022 - 18:19 -- MagdalenaL

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że słyszałeś piosenkę Eda Sheerana o tytule „Shape of You”. Na Spotify została ona odsłuchana ponad 3 miliardy razy, a na YouTube obejrzano ją ponad 5 miliardów razy.

 

Piosenka „Oh Why”, autorstwa Sama Chokri, jest mniej znana. Jednak Chokri twierdził, że Sheeran skopiował ją, komponując swój utwór, który odniósł ogromny sukces.

Ten długotrwały pozew został oddalony po tym, jak sędzia uznał, że choć obie piosenki są do siebie podobne, Sheeran „ani świadomie, ani podświadomie nie skopiował” kompozycji Chokriego. Werdykt bez wątpienia przyniósł ulgę Sheeranowi i powinien być świętowany przez wszystkich, którzy cenią sobie kreatywność.

Była to również dobra okazja dla branży muzycznej, która w ostatnich latach bardzo się zmieniła, aby uzyskać jasny obraz tego, co jest (a co nie jest) chronione przez prawo, które często jest błędnie rozumiane.

Mówiąc prościej, test na naruszenie praw autorskich składa się z dwóch części. Pierwsza z nich (w przypadku muzyki) dotyczy tego, czy domniemany naruszyciel słyszał utwór muzyczny, o którego skopiowanie jest oskarżany. W końcu nie można skopiować czegoś, czego się nie słyszało. Bardzo trudno jest jednak przedstawić dowody na to, że ktoś słyszał wcześniej dany utwór, dlatego standard prawny jest ustalony dość nisko.

W rzeczywistości test ten został obalony w innych sytuacjach, np. w USA, gdzie 3,8 mln wyświetleń na YouTube uznano za wystarczający powód, by założyć, że piosenkarka Katy Perry słyszała piosenkę.

W sprawie Sheerana strona Chokriego argumentowała w sądzie, że Sheeran skopiował utwory innych autorów piosenek. Prawnik Chokriego powiedział: „Pan Sheeran jest niewątpliwie bardzo utalentowany, jest geniuszem. Ale jest też sroką. Zapożycza pomysły i wrzuca je do swoich piosenek, czasem się do tego przyznaje, a czasem nie”.

Twierdzili, że Sheeran mógł usłyszeć ich piosenkę za pośrednictwem mediów społecznościowych, dzięki kontaktom w branży muzycznej lub po prostu dzięki własnemu zainteresowaniu brytyjską sceną muzyczną.

Sheeran powiedział, że o ile mu wiadomo nigdy wcześniej nie słyszał piosenki Chokriego, ale pytany w sądzie nie mógł całkowicie wykluczyć takiej możliwości. „Dlatego właśnie tu jesteśmy”, powiedział.

Zwraca to uwagę na problem związany z tą częścią testu prawnego, ponieważ muzyka jest tak łatwo i szeroko rozpowszechniana dzięki technologii streamingu i mediom społecznościowym. Trudno komukolwiek zaprzeczyć, że słyszał już wcześniej jakąś piosenkę.

Sędzia uznał jednak, że mimo „niewątpliwego” talentu Chokriego i wysiłków jego zespołu zarządzającego, by stworzyć szum wokół wydanej w 2015 roku piosenki „Oh Why”, odniosła ona „ograniczony sukces”. W związku z tym prawdopodobieństwo, że Sheeran ją słyszał, nie było zbyt duże.

 

Druga część testu na naruszenie praw autorskich dotyczy stopnia podobieństwa utworów. Tu sprawa się komplikuje, ponieważ prawo autorskie nie ma chronić pomysłów, lecz jedynie oryginalne ich wyrażenie.

Zasadniczo oznacza to, że wspólne elementy muzyczne są swobodnie dostępne dla wszystkich, którzy mogą je wykorzystywać i czerpać z nich, co pozwala na swobodny przepływ procesu twórczego. Należy jednak starannie wyważyć tę kwestię i zapewnić artystom ochronę praw autorskich do ich oryginalnych dzieł, aby mogli oni chronić swoją pracę, kontrolować ją i otrzymywać za nią wynagrodzenie.

 

Praca w harmonii

W sprawie Sheerana obie strony przedstawiły dowody z opinii biegłych muzykologów na temat podobieństwa – lub braku podobieństwa – piosenek. Strona Chokri zwróciła uwagę na melodię, frazowanie wokalne, harmonie oraz fakt, że słowa „Oh I” (Sheeran) i „Oh why” (Chokri) zostały użyte jako część „serii dwóch odrębnych fraz muzycznych” w obu piosenkach.

Strona Sheerana wskazywała na takie różnice, jak nastrój, różnice w harmoniach i odpowiedzi, zarówno melodyczne, jak i rytmiczne. Argumentowali również, że części, które są podobne, są tak powszechne w muzyce, że był to jedynie zbieg okoliczności.

 

Sędzia zgodził się z Sheeranem, dostrzegając podobieństwa, ale także istotne różnice. Podobieństwa, jak stwierdził, są „powszechne”. Powszechnie występujące elementy nie są (i nie powinny być) chronione prawem autorskim, a więc nie mogą być naruszane.

Trwający 11 dni proces, w wyniku którego Sheeran uzyskał korzystne dla siebie orzeczenie, był kosztownym i stresującym doświadczeniem. Jednak z drugiej strony jako sprawa o tak dużej randze, przyczyniła się do uaktualnienia roli brytyjskiego prawa autorskiego we współczesnym przemyśle muzycznym.

Pierwsza część testu dotyczącego praw autorskich została rozpatrzona w kontekście strumieniowego przesyłania muzyki, co utrudnia udowodnienie, że nigdy wcześniej nie słyszało się danego utworu. Natomiast druga część testu, dotycząca podobieństw między utworami, wyjaśniła, które elementy ekspresji muzycznej są chronione, a z których każdy może korzystać.

 

Prawo musi zachować właściwą równowagę między ochroną a wspieraniem kreatywności. W ostatnich latach coraz częściej pojawiają się oskarżenia o kopiowanie, co stało się poważnym problemem dla twórców piosenek. Sheeran powiedział nawet, że obecnie nagrywa wszystkie swoje utwory na wszelki wypadek, aby móc udowodnić, w jaki sposób wymyślił swoją własną piosenkę.

Prawo autorskie ma zachęcać do podejmowania przedsięwzięć artystycznych, a nie je tłumić. Na szczęście wynik tej sprawy przywraca równowagę na właściwym miejscu, chroniąc jedynie oryginalne przejawy twórczości. Powinno to przynieść ulgę autorom piosenek i fanom muzyki, którzy lubią ich twórczość.

Autor: 
Autor: Beth Daley / Tłumacz: Barbara Błażkiewicz
Źródło: 
https://theconversation.com/why-ed-sheerans-court-victory-sounds-good-for-the-music-industry-180997
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama