​Wody Polskie: obserwujemy intensywną suszę w Polsce, a mimo to spuszczamy do morza 94% wody

Reklama

śr., 01/22/2020 - 06:46 -- zzz

Najnowsze badania wskazują na niską wilgotność gleby i bardzo intensywną suszę atmosferyczną i rolniczą - wskazują Wody Polskie. Jak podkreślono, jeżeli nie zacznie padać, wiosną będzie tak samo. Wody Polskie na swojej stronie internetowej przedstawiły najnowsze dane nt. zagrożenia suszą w Polsce.

 

Zostały one opracowane na podstawie danych pomiarowych i satelitarnych, które zostały przygotowane na potrzeby opracowywanego pierwszego w kraju planu przeciwdziałania skutkom suszy (konsultacje mają zakończyć się 15 lutego br.). Resort gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej (MGMiŻŚ) informował w połowie ub.r., że taki plan ma być gotowy do końca 2020 roku.

Przedsiębiorstwo wyjaśniło, że występuje kilka typów susz: atmosferyczna, rolnicza, hydrologiczna (dotyczy wód powierzchniowych) oraz hydrogeologiczna (dotyczy wód podziemnych). W 2019 roku najbardziej dotkliwym rodzajem suszy, jaki był obserwowany w Polsce, była susza rolnicza. Jak zauważono na początku nowego roku nie jest lepiej. "Najnowsze dane wskaźnika wilgotności gleby dla stycznia 2020 roku wskazują na niską wilgotność gleby - poniżej 40 proc., a miejscami nawet poniżej 35 proc.

Przyczyną przede wszystkim jest brak opadów - bezśnieżna i sucha, a przy tym ciepła zima - uniemożliwia odbudowę wilgoci w glebie. Obecnie na obszarze Kujaw, województwa zachodniopomorskiego poprzez województwo pomorskie, wielkopolskie oraz na połowie obszaru regionu łódzkiego, jak również warmińsko-mazurskiego, dane wskazują na bardzo intensywną suszę atmosferyczną i rolniczą" - poinformowano. Na taką sytuację wpływ ma brak opadów, bezśnieżna, sucha i ciepła zima.

Wody Polskie zauważyły, że jeżeli sytuacja się nie poprawi, tzn. nie zacznie intensywnie padać, to susza występować będzie również na wiosnę. Wody Polskie zwracają uwagę, że takim zjawiskom jak susza i powódź towarzyszy cykliczność. "Od setek lat obserwowane i odnotowywane są okresy z intensywnymi opadami oraz okresy suszy.

Istnieje przypuszczenie, że zjawiska te mogą być powiązane z aktywnością słoneczną, która ma wpływ na tworzenie się chmur w atmosferze. Natomiast intensywność skutków suszy - to efekt zarówno deficytów opadu, jak również istniejących warunków do retencji wody, w tym użytkowania terenu, stosowanych praktyk rolniczych, korzystania z zasobów wodnych, itp." - dodano.

W Polsce obecnie gromadzimy i przetrzymujemy przez dłuższy czas ok. 4 mld m sześc. wody, co stanowi ok. 6,5 proc. objętości średniorocznego odpływu rzecznego. Na całkowity odpływ rzeczny składa się woda dostarczana do koryta rzeki, m.in. w wyniku opadów czy topnienia śniegu. Zgodnie z planem podniesienia retencji ten współczynnik ma być dwukrotnie wyższy i wynieść ok. 15 proc. Inwestycje m.in. w duże i małe zbiorniki retencyjne mają kosztować w ciągu kilku lat 14 mld zł.

Zbiorniki te mają być też wielofunkcyjne, czyli aby mogły przyjmować nadmiar wody w czasie powodzi i spuszczać ją w razie suszy.

POLSKA BEZTROSKO SPUSZCZA DO MORZA 94% WODY. HISZPANIA MAGAZYNUJE 45% WODY

W Polsce łączna objętość wody zmagazynowanej w zbiornikach retencyjnych stanowi niespełna 6 proc. objętości średniego rocznego odpływu rzek. Resztę spuszczamy beztrosko do morza. Jest to jedynie połowa średniej wartości europejskiej oraz połowa wartości tego, co uważane jest za konieczne do zapewnienia strategicznego zasobu na wypadek katastrofy.​ Wiele wskazuje na to, że sytuacja hydrologiczna w najbliższym czasie będzie się pogarszać. Winne temu są temu przede wszystkim zmiany klimatyczne, ale wpływ ma także prowadzona przez dziesięciolecia niewłaściwa gospodarka wodna.

Dla porównania Hiszpanie, którzy magazynują 45 proc. wody, wciąż mają ogłoszony kryzys wodny. Wniosek? Niedobory wody w Polsce i postępujący kryzys wodny powinien być jednym z najważniejszych priorytetów dla rządzących.

W Hiszpanii zbudowano tam 1969 zbiorników retencyjnych, które magazynują 45 proc. wody. Są to tak zwane zbiorniki retencyjne mokre, które w okresie intensywnych opadów gromadzą wodę, by w okresie suszy ją stopniowo oddawać. Przy okazji stają się jeziorami, wokół których powstaje infrastruktura turystyczna, rozwija się ekosystem.

Tymczasem w Polsce mamy cud natury w postaci jezior mazurskich i zaledwie 69 zbiorników retencyjnych. Paląca jest potrzeba wdrożenia w Polsce modelu hiszpańskiego. Oznacza to pilne zbudowanie od 1000 do 1900 (w zależności od wielkości i lokalizacji) zbiorników retencyjnych mokrych. Przy mądrym zaplanowaniu tego procesu nie tylko zyska polskie bezpieczeństwo wodne, ale także ograniczymy ryzyka powodziowe, ryzyka związane z suszą rolniczą, poprawimy atrakcyjność turystyczną Polski i wzmocnimy kondycję lasów. Zbiornik retencyjny to sztuczne jezioro, które wcale nie musi być brzydkie i obetonowane. Może być znakomicie zaprojektowane i mądrze wkomponowane w otoczenie. W tym miejscu warto przypomnieć, że udział sektora turystycznego w polskim PKB to ok 6 proc.

Jeszcze kilkanaście lat temu średni roczne temperatury były nieco niższe. Przekładało się to na zimy z opadami śniegu i długo utrzymującą się pokrywą śnieżną. Dzięki temu opady, które miały miejsce w półroczu zimowym, gromadziły się i były uwalniane wraz z nadejściem wyższych wiosennych temperatur, czyli akurat w momencie, gdy wodę zaczynają pobierać rośliny. Obecnie zimą coraz częściej mamy opady deszczu – niezagospodarowana przez rośliny woda po prostu odpływa. Latem również temperatury były niższe, co skutkowało m.in. mniejszą liczbą zjawisk ekstremalnych takich jak np. bardzo intensywne opady.

Tak zwane opady nawalne są bardzo niekorzystne – nadmiar wody nie nadąża wsiąkać w grunt i w większości odpływa, nierzadko powodując przy tym powodzie. Intensywne deszcze nie powodują więc zwiększenia się zasobów wodnych. Żeby zapobiegać i powodziom, i suszom potrzebne jest odpowiednie magazynowanie wody. Jest to tym bardziej istotne, że modele klimatyczne przewidują utrzymanie bieżącego trendu” – tłumaczy dr hab. Zbigniew Popek, prof. SGGW.

 

Nadzieja w lasach

Przede wszystkim trzeba gromadzić wodę w sezonie zimowym, kiedy nie jest ona wykorzystywana przez rośliny i jest jej nadmiar. W sytuacji, gdy coraz rzadziej możemy liczyć na zatrzymanie zasobów wodnych w postaci pokrywy śnieżnej, musimy radzić sobie w inny sposób, na przykład budując zbiorniki retencyjne. „W Polsce nie ma możliwości topograficznych na budowanie dużych zbiorników retencyjnych, pozostaje tzw. mała retencja. Możemy tworzyć małe zbiorniki , renaturyzować mokradła i bagna. Doskonałym obiektem retencyjnym jest las – ściółka leśna bardzo dobrze zatrzymuje wilgoć. Lasy Państwowe od wielu lat prowadzą skuteczną gospodarkę wodną, budując i rekultywując na swoim terenie tysiące małych obiektów retencyjnych” – mówi Z. Popek.

stotną rolę w gromadzeniu zasobów wodnych odgrywają rzeki. Im bardziej są one naturalne, tym lepiej. W XIX i XX wieku dążono do regulacji rzek największych rzek – m. in. prostowano ich koryta w celu ułatwienia żeglugi, budowano także wały przeciwpowodziowe. Dziś wiemy, jakie skutki niesie taka ingerencja człowieka w naturę. Przywrócenie stanu naturalnego ma istotny wpływ na gromadzenie zasobów wodnych. Nurt rzeki płynącej meandrami jest wolniejszy – tym samym woda dłużej jest zatrzymywana na danym obszarze. Z kolei otaczające ją tereny zalewowe także pełnią funkcję zbiorników retencyjnych. „Dziś już wiemy, że człowiek z naturą nie wygra.

Nawet najwyższe wały przeciwpowodziowe nie dają 100% pewności. Doskonale zdają sobie z tego sprawę m.in. Holendrzy, których uważa się za prekursorów hydrotechnicznej zabudowy rzek i gospodarczego wykorzystania terenów depresyjnych. Dziś Holendrzy renaturyzują rzeki i odtwarzają tereny zalewowe. My musimy robić to samo. Oczywiście nikt nie będzie rozbierał wałów na warszawskim odcinku Wisły, ale w wielu miejscach jest to możliwe – a wręcz wskazane. Dobrym pomysłem jest przywracanie rzek do stanu jak najbardziej naturalnego” – twierdzi Z. Popek.

Naturalnie ekologicznie

W Polsce jeszcze do niedawna przede wszystkim dbano o jak najlepsze warunki dla gospodarczego wykorzystania rzek oraz o bezpieczeństwo przeciwpowodziowe, a w zasadzie nie zwracano uwagi na wymagania ekologiczne. Budowaliśmy oczyszczalnie ścieków, ale trzeba mieć świadomość, że czysta woda płynąca w uregulowanym korycie z betonowymi umocnieniami skarp nie spowoduje, że rzeka będzie miała dobry stan ekologiczny. Rzeka to nie tylko woda, którą możemy wykorzystywać gospodarczo, ale przede wszystkim siedlisko życia wielu gatunków zwierząt i roślin” – mówi Z. Popek. Stąd potrzeba renaturyzacji rzek, której celem jest poprawa warunków funkcjonowania siedlisk rzecznych i związanych z wodami (np. mokradeł), ale także polepszenie jakości użytkowej wód.

Obecność różnych gatunków roślin i zwierząt ma wpływ na jakość wód. Rośliny absorbują znaczne ilości spływającego z pól fosforu i azotu. To, co dla nas jest zanieczyszczeniem, dla roślin jest pokarmem. Oczywiście, gdy wodnej roślinności jest za dużo pojawiają się innego typu zanieczyszczenia. Nadmiar martwej materii w rzekach, a zwłaszcza w zbiornikach wodnych, powoduje pogarszanie się jakości wód w wyniku jej rozkładu beztlenowego. Jeśli chodzi o tworzenie zbiorników małej retencji naszymi wielkimi sprzymierzeńcami są bobry, które takie właśnie konstrukcje tworzą.

Dzięki odpowiedniej gospodarce wodnej możemy poradzić sobie z malejącymi zasobami wodnymi nawet w obliczu nieuchronnych zmian klimatycznych. Musimy jednak postępować rozważnie i pamiętać, że natura ma swoje prawa, których łamanie niekoniecznie wychodzi nam na dobre.

Przykładowe potrzeby wodne:

wyprodukowanie 1 m3 drewna – 1600 m3 wody,
wyprodukowanie 1 tony zboża – 900 m3 wody,
wyprodukowanie 100 litrów biopaliwa – 20 000 m3 wody,
produkcja żywności dla jednego człowieka w roku, przy diecie 3000 kcal – 1300 m3 wody,
zużycie na potrzeby komunalne w roku dla jednego człowieka – 70 m3 wody.

 

W Polsce istnieje 140 sztucznych zbiorników wodnych (stan na 1994) o pojemności powyżej 1 hm³. Spośród nich blisko połowę uruchomiono przed II wojną światową, w tym najstarszy zbiornik wodny na obszarze Polski – Jezioro Zygmunta Augusta (utworzone w połowie XVI w.) na Nereśli.

Zbiorniki retencyjne 

to sztucznie utworzone pojemniki z wodą powstające w wyniku oddzielenia, a więc zatamowania wód rzecznych. Ich budowanie dzieli społeczeństwo na ich zwolenników i przeciwników. Dlaczego?

Akweny te pełnią wiele ważnych funkcji. Główną ich rolą jest gromadzenie wody niezbędnej do utrzymania prawidłowej działalności przemysłu oraz do zaspokojenia potrzeb ludzi. Dodatkowo są one niezbędne do budowania elektrowni wodnych. Dzięki ich budowaniu zmniejsza się ryzyko powodzi, gdyż człowiek zwiększa w ten sposób swój wpływ na poziom wód. Zasoby zbiorników można wykorzystać do podlewania gleb, np. w czasie suszy, co zmniejszy jej skutki. Takie pojemniki umożliwiają także żeglugę śródlądową, gdyż za ich pomocą można podnieść poziom wody do takiego, aby łodzie mogły bezpiecznie przepłynąć rzeką, zmniejszają także nieregularność przepływów wody w rzece. Uboczną ich funkcją jest odpoczynek – generalnie nad większością takich akwenów odpoczynek nie jest zabroniony. Wpływa to na rozwój turystyki, rekreacji i sportu.

Zbiornik Świnna, kórego budowę rozpoczęto w 1986 r., w środę został oficjalnie otwarty. Obiekt znalazł się na liście 10 polskich sztucznych zbiorników o największej maksymalnej pojemności. Zobaczcie całe zestawienie.


Zbiornik retencyjny. Fot.Pixabay

Zbiornik retencyjny. Fot.Pixabay

Solina. Umiejscowienie zbiornika retencyjnego: San, rok uruchomienia: 1968, maksymalna pojemność: 472 mln m³, powierzchnia: 21 km².

Największy sztuczny zbiornik wodny w Polsce

Największy sztuczny zbiornik wodny w Polsce

 

Włocławek. Umiejscowienie: Wisła, rok uruchomienia: 1970, maksymalna pojemność: 370 mln m³, powierzchnia: 75 km².

Sztuczny zbiornik wodny

Sztuczny zbiornik wodny

 

Czorsztyn-Niedzica. Umiejscowienie sztucznego jeziora: Dunajec, rok uruchomienia: 1997, maksymalna pojemność: 231,9 mln m³, powierzchnia: 12,3 km2.

Największe jeziora w Polsce

Największe jeziora w Polsce

 

Jeziorsko. Umiejscowienie: Warta, rok uruchomienia: 1986, maksymalna pojemność: 202,8 mln m³, powierzchnia: 42,3 km².

Sztuczne jeziora w Polsce

Sztuczne jeziora w Polsce

Goczałkowice. Umiejscowienie: Mała Wisła, rok uruchomienia: 1956, maksymalna pojemność: 165,6 mln m³, powierzchnia: 32 km².

Jeziora sztuczne

Jeziora sztuczne

 

Świnna Poręba. Umiejscowienie: Skawa, rok uruchomienia: 2017, maksymalna pojemność: 161 mln m³, powierzchnia: 10,35 km².

Jeziora sztuczne w Polsce

Jeziora sztuczne w Polsce

 

Rożnów. Umiejscowienie: Dunajec, rok uruchomienia: 1942, maksymalna pojemność: 159,29 mln m³, powierzchnia: 16 km².

Jeziora Polski

Jeziora Polski

 

Dobczyce. Umiejscowienie: Raba, rok uruchomienia: 1986, maksymalna pojemność: 137,95 mln m³, powierzchnia: 10,11 km².

 

Nysa. Umiejscowienie: Nysa Kłodzka, rok uruchomienia: 1971, maksymalna pojemność: 124 m³, powierzchnia: 20 km².

Zalewy w Polsce

Zalewy w Polsce

 

Otmuchów. Umiejscowienie: Nysa Kłodzka, rok uruchomienia: 1933, maksymalna pojemność: 105,5 mln m³, powierzchnia: 20,6 km².

 

Autor: 

Autor: 
zzz
Źródło: 
pap/interia/plportal.pl
video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama