Młodzi Tajlandczycy protestują przeciw monarchii

Reklama

ndz., 10/25/2020 - 21:05 -- MagdalenaL

W Tajlandii trwa właśnie rewolucja, na której czele stoją młodzi ludzie. Do zderzenia pokoleniowo-ideologicznego dochodzi zarówno w Internecie, jak i na ulicach Bangkoku oraz poza nim.

W ciągu ostatnich miesięcy niemal co tydzień miały miejsce protesty dotyczące reformy monarchii. Rozwiązanie partii Future Forward, ogromnie popularnej wśród młodych wyborców, do którego doszło w lutym, zraziło do siebie wielu młodych Tajlandczyków, zmuszając ich do próby wdrążenia zmian poza systemem parlamentarnym. Setki osób zgromadziło się pod Pomnikiem Demokracji w Bangkoku po tym, jak Arnon Nampa, prawnik zajmujący się prawami człowieka i działacz polityczny, w sierpniu publicznie wezwał do przeprowadzenia reformy monarchii. Od tego czasu liczba i determinacja protestujących nieustannie wzrastają. 16 października, po tym jak większość przywódców została aresztowana dwa dni wcześniej, doszło do starcia nieuzbrojonych demonstrantów z policją wyposażoną w wysokociśnieniowe armatki wodne oraz środki chemiczne i niebieski barwnik, za pomocą którego identyfikowano protestujących. Aresztowano co najmniej kilkanaście osób, a w następnych protestach kolejne 60.

Do głównych żądań protestujących nie należy natychmiastowa dymisja premiera, generała Prayuta Chan-ocha, byłego przywódcy junty, który zorganizował zamach stanu w 2014 roku czy też opracowanie nowej demokratycznej konstytucji, lecz zreformowanie tajlandzkiej monarchii.

W odróżnieniu do Wielkiej Brytanii czy Japonii tajlandzkie społeczeństwo i prasa systematycznie mierzą się z cenzurą nawet drobnych opinii krytycznych wobec monarchii. Negatywne wiadomości lub informacje o królu są rzadko przekazywane dalej, co uniemożliwia jakąkolwiek sensowną, krytyczną dyskusję na temat monarchii. Jednakże, wraz ze wzrostem popularności mediów społecznościowych, skuteczność cenzury słabnie. Media głównego nurtu w Tajlandii są omijane a wiele użytkowników Twittera i grup na Facebooku rozpowszechniają informacje niesprzyjające monarchii. Dzieje się tak pomimo atmosfery strachu kreowanej przez drakońskie i anachroniczne prawo o obrazie majestatu, za którą grozi do 15 lat więzienia.

Wiele starszych Tajlandczyków, zwłaszcza rojalistów i ultrarojalistów, uświadomiło sobie w dość bolesny i nieprzyjemny sposób, że dziesiątki tysięcy młodych protestujących nie podziela ich szacunku dla korony. Niektórzy protestujący otwarcie, nie tylko w mediach społecznościowych, ale też podczas samych demonstracji domagali się, żeby Królestwo Tajlandii przekształciło się w Republikę Tajlandii.

To nowe pokolenie, ludzie w wieku od 15 do 25 lat, pragnie zmian. Nie chcą odziedziczyć starej Tajlandii, gdzie w imię szacunku dla króla łamane są podstawowe prawa człowieka takie jak wolność słowa. Chcą nowej, wolnej Tajlandii, w której publiczne krytykowanie króla lub królowej nie jest przestępstwem, ale fundamentalnym prawem obywateli. Młodzi tajlandzcy demonstranci chcą mieć pewność, że jeśli dojdzie do kolejnej próby zamachu stanu, król Vajiralongkorn, który wstąpił na tron po śmierci swojego popularnego wśród obywateli ojca, króla Bhumibola, w październiku 2016 roku, nie poprze go - co wielokrotnie robił jego zmarły ojciec, składając swój podpis pod rozkazami uprawomocniającymi zamach. Od zakończenia monarchii absolutnej w 1932 roku, średnio co siedem lat w Tajlandii dochodzi do wojskowego zamachu stanu.

Do innych postulatów należy również zwiększenie kontroli ilości pieniędzy podatników finansujących uprzywilejowany styl życia rodziny królewskiej. Król Tajlandii, którego majątek w tym miesiącu Financial Times oszacował na około 40 miliardów dolarów, jest jednym z najbogatszych monarchów na świecie. Jednocześnie minimalna dniówka tajlandzkiego pracownika wynosi zaledwie 5 dolarów.

Wielu młodych protestujących, z którymi rozmawiałem w ostatnich tygodniach, ma silne poczucie, że reformy dotyczące samego szczytu tajlandzkiego społeczeństwa są absolutnie konieczne. Wśród aresztowanych w ubiegłym tygodniu protestujących trzech zostało oskarżonych o zamiar zablokowania królewskiej eskorty i zaatakowania królowej. Jednym z nich jest 20-letni przywódca studencki Bunkueanun Paothong. Obecnie na mocy art. 110 kodeksu karnego grozi mu kara dożywotniego więzienia. Pokazuje to, jak nierówne jest tajlandzkie, jeśli chodzi o ochronę zwykłych obywateli w porównaniu do członków rodziny królewskiej.

Zniesienie tygodniowego stanu wyjątkowego w Bangkoku w dniu 22 października może doprowadzić do powtórzenia się tej sytuacji. Brutalne rozproszenie nieuzbrojonej protestującej młodzieży oraz aresztowania jej przywódców, nie zdołały jednak złamać woli demonstrantów. Co więcej, doprowadziło to wręcz do zwiększenia ich liczby. Jednoczy ich potrzeba zniesienia brutalnej taktyki siłowej rządu. Pozbawieni swoich przywódców, demonstranci nie pogrążyli się w chaosie, ale wykształcili taktykę partyzanckiego flash mobu, podobną do tej stosowanej w Hong Kongu. Tajlandzcy demonstranci twierdzą, że wiele nauczyli się od swoich rówieśników w Hongkongu - na przykład tego, by nosić czarne ubrania, co sprawia, że jednostki są nie do odróżnienia w tłumie; unikania wyznaczania jednego rozpoznawalnego przywódcy; oraz tego by używać szyfrowanych aplikacji społecznościowych, takich jak Telegram, aby obejść cenzurę państwową. Demokratyczni działacze z Tajlandii, Tajwanu i Hong Kongu utworzyli internetowy sojusz pod nazwą #MilkTeaAlliance.

Rojaliści i ultrarojaliści, w większości nie w wieku kilkunastu czy dwudziestu lat, ale znacznie starsi, stają się coraz bardziej dotknięci faktem, że porządek świata jaki stworzyli rozpada się na ich oczach. Dla nich szacunek dla monarchii jest jak religia: jak oddawanie czci bogu, a przynajmniej na wpół boskiej postaci w społeczeństwie, w którym dominująca religia – buddyzm - nie posiada żadnego własnego bóstwa. Dla rojalistów monarchia jest także symbolem jedności narodowej i tradycji.

Wiele osób ze starszego pokoleniu już dawno temu wybrało szacunek wobec monarchii kosztem prawa do wolności słowa. Ta potrzeba oddawania czci monarchom obecnie koliduje z żądaniami młodych protestujących. Choć jest jeszcze zbyt wcześnie, by nazwać rewoltę sukcesem, w Tajlandii ma obecnie miejsce potężna ideologiczna zmiana, która jest już nieodwracalna. Być może nadszedł czas, aby starsze pokolenie ustąpiło i pozwoliło młodzieży kształtować Tajlandię jutra.

Autor: 
Pravit Rojanphruk Tłum. Natalia Chrypliwy
Źródło: 
https://www.theguardian.com/commentisfree/2020/oct/23/young-protesters-monarchy-thailand-freedom-of-speech
Polub Plportal.pl:

Reklama