Dr Włodzimierz Bodnar: Rządowi nie zależy na leczeniu. Celem jest wywołanie gigantycznej inflacji

Reklama

czw., 01/21/2021 - 12:42 -- zzz

Przemyski lekarz, specjalista chorób płuc Włodzimierz Bodnar napisał gorzki list, w którym wypunktował jak fatalnie nasze rząd walczy z pandemią koronawirusa i dlaczego ta pandemia ma trwać i trwać.

Trwa medialny spór czy amantadyna może być ratunkiem w walce z pandemią koronawirusa. Dr Włodzimierz Bodnar z Przemyśla cały czas wymienia swoje uwagi z osobami publicznymi - dziennikarzami największych stacji telewizyjnych, a ostatnio nawet z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim.

Na pewno przyczyną tej dyskusji jest pojawienie się na na YouTube dokumentu autorstwa posła Konfederacji Grzegorza Brauna zatytułowanego "dr Bodnar. Komu przeszkadza amantadyna".

 

Jaki był tego efekt? Negacja leczenia COVID-19 amantadyną w telewizji publicznej. W głównym wydaniu "Wiadomości" dyskredytuje się leczenie amantadyną powołując się na "apel lekarzy". By pod żadnym pozorem jej nie stosować ze względu na jej toksyczność. Adam Niedzielski również powtarza te słowa i wymijająco odpowiada w wywiadach na temat amantadyny. Dodatkowo twierdzi, że to ogromne nieszczęście, że ludzie leczą się amantadyną i przez takie leczenia trafiają w ciężkim stanie do szpitala.

Oto co ministrowi napisał Włodzimierz Bodnar:

"Panie Ministrze, mam ogromną prośbę. Proszę się pochwalić, jakie Pan leczenie obecnie rekomenduje i czy Polacy mają faktycznie dostęp do lekarza. Jak Pan pomógł Polakom, którzy nie brali żadnych leków (zgodnie z rekomendacjami) i czekali na Pana pomoc, by w końcu umrzeć w szpitalu. Lub po cichu, w samotności i żalu w swoim domu. Nie otrzymując żadnej pomocy. Jedyne co Państwo zrobili to nałożenie na nich kwarantanny, nasyłanie służb sanitarnych i policji w celu ich pilnowania. Wytworzono strach, by nie mogli opuścić domu pod żadnym pozorem, bo grozi im wysoka kara. Tu muszę przyznać, że cel został osiągnięty. Chorzy boją się wyjść do lekarza, który i tak zamknął przed nimi drzwi przychodni, tracą zdrowie i w konsekwencji życie. Czego efektem jest dzienny licznik "zgonów", który tak szczytnie jest publikowany? (...)

Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko powiedzieć publicznie, że w naszym kraju ani na całym świecie mało komu zależy na leczeniu ludzi chorych na COVID-19. Podawanie ciągle statystyk o liczbie zgonów i zachorowań na COVID-19 jest jedynym i najważniejszym argumentem do zamknięcia wszystkiego. W tym całej gospodarki, bo przecież ludzie umierają. A jak wygląda leczenie, dostęp do służby zdrowia – wielu z nas może przekonać samemu.

Miałem jeszcze złudzenia, że uda się pokazać, że choroba jest łatwa do leczenia i mimo wielu świadectw skutecznego wyleczenia amantadyną nic nie mogę zrobić. Spotkałem się z komentarzami, że sam mogę zrobić badania kliniczne i udowodnić skuteczność. Niestety, według prawa, osoba prywatna, ani przychodnia nie może zgodnie z przepisami takich badań prowadzić – tak wynika z procedur Komisji Bioetycznej. Można posunąć się dalej z wnioskami, że tutaj wcale nie chodzi o leczenie.

Zamyka się wszystko dla naszego dobra. Wprowadza się dalsze zakazy i niszczy wszelkie przedsiębiorstwa, tracicie wszystko. Już za chwilę (o ile już nie teraz w części przypadków) nie będzie do czego wracać. Zniknie wszelka przedsiębiorczość. Pozostaną jedynie wielkie korporacje i drobni rzemieślnicy, którzy będą na ich łasce. To w zasadzie już się dzieje. Wystarczy spojrzeć na Europę. Klasa średnia przestała istnieć w zaledwie rok, w Hiszpanii jej poziom spadł do tego z 1990. Czyli 30 lat dobrobytu.

Ja, jako obywatel tego kraju nie zgadzam się z taką polityką. Apeluję jeszcze raz o głos rozsądku. Apeluję w szczególności do mojej grupy zawodowej – do LEKARZY. Obecnie zamknięte przychodnie, to tylko przyczółek do dalszych zmian. To wystarczy, by posunąć się dalej, aby Was można było zamknąć raz na zawsze a średni wiek lekarzy rodzinnych to 60-65 lat. Mogą być wprowadzane coraz to nowe regulacje, których finalnie przychodnie nie będą w stanie spełnić. Na przykład świadczeń kompleksowych, czy obowiązek podlegania pod inne jednostki. Brzmi nieprawdopodobnie? O tym już się mówiło rok temu.

Dziwię się więc grupie zawodowej lekarzy, która jest tak zastraszona. Obudźcie się, bo za chwilę nikt z Was nic nie będzie mieć do powiedzenia. Zaczniecie pracować w korporacjach. Będziecie mieć do wyboru tylko jeden zakład. I aby pracować gdzie indziej, będziecie musieli uzyskać na to zgodę. I nie, nie utrzymacie się z gabinetów prywatnych, bo nie będzie Was stać na konkurencję z korporacją – popatrzcie na inne branże. Jeśli teraz nie pomożecie innym, to w przyszłości nikt Wam nie będzie w stanie pomóc. Otwórzcie się, zacznijcie leczyć pacjentów. To pomoże w pokonaniu tej sztucznie utrzymanej pandemii.

Na taką pandemię czekano wiele lat. Ma ona trwać i trwać. Bo jest to jeden ze sposób na utrzymanie wysokiej inflacji, przez co Państwa sztucznie zaniżają swój dług PKB. Kosztem Waszych oszczędności (w tym ujemne stopy procentowe), które topnieją w oczach i tracą w ten sposób na wartości. Jednocześnie następuje przejmowanie za bezcen wiele gałęzi gospodarki, za dodrukowane wcześniej pieniądze. Zyskują banki i wielkie korporacje, zaś całe majątki tracą średnie i małe firmy oraz jednostki.

Dlatego apeluję do Polskiego Rządu o racjonalne i mądre podejście, nie uleganiu presji międzynarodowej i dyrektywom, które nikomu nie służą a przyczyniają się do zniszczenia naszej gospodarki!

Nie łudźcie się, że cokolwiek zostanie otwarte. Że zaczną ponownie uczyć dzieci w szkołach, czy przestaną ograniczać dostęp, choćby do kościoła. Zresztą za chwilę i tak zostaną puste. Kwestia czasu, kiedy i tak Was zlicytują nie zostawiając Wam niczego, zgodnie z prawem!"

 

Dlaczego Rząd Zjednoczonej Prawicy zakazał stosować  amantadyny u pacjentów zakażonych COVID-19!

Obwieszczeniem z dnia 30 listopada 2020 Ministra Zdrowia o nakazie ordynowania leku chlorowodorku amantadyny tylko w przypadku: choroby i zespołu Parkinsona, dyskinezy późna u osób dorosłych – leczenie, które weszło w życie 1 grudnia. 

Sytuacja zmieniła się w chwili, kiedy brytyjscy naukowcy poinformowali, że polscy lekarze, którzy stosują amantadynę u pacjentów zakażonych koronawirusem mają rację i należy zlecić badania kliniczne w tym zakresie. Niemal w tym samym czasie o tym, że jest to skuteczny sposób walki z COVID-19 przekonywał się na swoim przykładzie wiceminister sprawiedliwości rodem z Podkarpacia - Marcin Warchoł.

 

Głos w tej dyskusji w końcu zabrał minister zdrowia Adam Niedzielski.

- Amantadyna jest lekiem przewidzianym do leczenia choroby i zespołu Parkinsona oraz dyskinezy późnej u osób dorosłych. Sygnały, które do nas napływały o wykorzystowaniu tego specyfiku w leczeniu COVID-19, zmusiły nas do zlecenia oceny działania tego leku. Komisja sprawdzała fakty i badania naukowe na ten temat. Okazało się, że literatura naukowa, która potwierdza możliwość wykorzystania amantadyny do leczenia innych schorzeń, nie jest wystarczająca. Brak dowodów naukowych na skuteczność amantadyny. Dlatego też podjęliśmy decyzję o zleceniu badań klinicznych i przyjrzeniu się temu. Ten proces już trwa.

- powiedział na konferencji prasowej.

Teraz na łamach portalu DoRzeczy.pl ukazała się rozmowa z przemyskim pulmonologiem dr Włodzimierzem Bodnarem.

- Bardzo się cieszę, że naukowcy z Cambridge potwierdzają moje wyniki.

- mówi o osiągnięciach naukowców z Wielkiej Brytanii.

Dr Bodnar nie ma nic przeciwko szczepieniom, jednak nie jest tak, że tylko szczepienia mogą nas uratować.

- Gdyby jednak mnie posłuchano, to w ciągu miesiąca pandemia zostałaby opanowana, a poszczególne przypadki leczone.

- przyznaje.

Lekarz zapowiada także organizację zbiórki pieniędzy na badania nad amantadyną.

 

Autor: 
zzz
Źródło: 
krosno24
Polub Plportal.pl:

Reklama