Uciekinierzy z Korei Północnej: Co dzieje się, gdy przybędą na Południe?

Reklama

pon., 02/22/2021 - 22:37 -- MagdalenaL

Dla Kim Ji-young, przybycie do Korei Południowej w wieku 31 lat po żmudnej ucieczce z Północy było „jak marzenie”.

Jej szczęście z przybycia na bogate Południe w marcu 2013 z matką i trójką kuzynów nie trwało jednak długo, ustępując miejsca ciężkiemu procesowi dostosowania się.

Każdy dzień oznaczał nowe wyzwania, a rodzina nikogo tam nie znała. „Napotkaliśmy tyle zmian… musieliśmy zacząć całkiem od nowa”, mówi Kim.

Jest ona jedną z tysięcy dezerterów, którzy uciekli z odizolowanej dyktatury Korei Północnej. Dla tych którym się udało, przesiedlenie na Południe jest tylko początkiem.

Wielu musiało nauczyć się podstaw życia w demokratycznym państwie pełnym nowoczesnej technologii, od używania karty bankowej po to jak działa reprezentatywny rząd.

 

Co dzieje się po przybyciu?

Na samym początku dezerterzy przechodzą przez okres rozmów ze służbami wywiadowczymi.

„Później spędzają trzy miesiące w prowadzonym przez południowokoreański rząd ośrodku zwanym Hanawon, gdzie uczą się nowego życia” mówi Sokeel Park, dyrektor krajowy Liberty in North Korea.

„To trzymiesięczna szkoła, gdzie uczą się życia w społeczeństwie Korei Południowej: jak korzystać z bankomatu, jak działa nowoczesna infrastruktura transportowa, jak znaleźć pracę. Uczą się też o obywatelstwie, demokracji i różnicach między krajami.”

Istnieją również ośrodki publiczne, które pomagają przesiedlonym dezerterom. Skupiają się one głównie właśnie na tym okresie, pomagając kupić telefony komórkowe czy otworzyć konto w banku. Zapoznają ich również z lokalną społecznością.

Po Hanawonie, dezerterom przypisuje się wynajęty dom. Kim Ji-young dano pudełko jedzenia – ramen, ryż, olej i przyprawy na pierwsze kilka dni.

Doradca lub ktoś kto uciekł i zdążył się przystosować pomaga posprzątać w domu i służy wszelką dodatkową pomocą.

„Później muszą żyć własnym życiem”, mówi Ji-young.

 

Kto się nimi zajmuje?

Każdemu Koreańczykowi z Północy przypisywany jest policjant, który ma na niego oko. „Można myśleć o tym jak o przypisaniu lokalnego przyjaciela, który od czasu do czasu wpada sprawdzić czy wszystko jest ok.”, mówi Park.

„Czasami naprawdę zostają przyjaciółmi. Ci policjanci są zazwyczaj starsi, mają trochę przyjąć rolę ojca. Ich zadaniem jest od czasu do czasu sprawdzać co i jak – prawie jak służby społeczne.”

Policjanci czasem współpracują ze stowarzyszeniami lub kościołami.

 

Jeśli chodzi o wsparcie psychiczne, Park mówi, że są dostępne serwisy doradcze lecz ta strefa wymaga więcej pracy. Problem nabrał rozgłosu w 2019, gdy dezerterka Han Sung-ok i jej syn zostali znalezieni martwi w ich mieszkaniu w Seulu. Uważa się, że umarli z głodu. Sąsiedzi opisali ją jako roztargnioną i niespokojną.

Wielu uciekinierów jest obciążonych wielką traumą, ale najprawdopodobniej nie będą szukać pomocy lub nie będą wiedzieć, gdzie mogą ją znaleźć. Według badań przeprowadzonych wśród dezerterów, około 15% przyznaje, że mieli myśli samobójcze – 10% więcej niż średnia tych z Południa.

„Zdrowie psychiczne wymaga zmian w społeczeństwie i zwiększenia świadomości, żeby ludzie mogli zidentyfikować problem i wiedzieć, że nie muszą wstydzić się szukać pomocy”, mówi Park.

Fyodor Tertitsky, analityk społeczeństwa Korei Północnej mówi, że życie w Korei Południowej może być samotne dla dezerterów, i to nie tylko dlatego że nagle są częścią kompletnie innego społeczeństwa. Przez wielu widziani są jako ci „inni”.

„Nie możesz wrócić do domu bo jesteś uważany za zdrajcę i odcięty of rodziny, przyjaciół i środowiska”, mówi Tertitsky. „To traumatyczne przeżycie, szczególnie kiedy byłeś zmuszony uciec.”

 

Jakie są ich możliwości pracy?

Przybycie do Korei Południowej i znalezienie pracy może okazać się trudne.

„Systemy edukacji w Północnej i Południowej Korei są bardzo różne, i istnieje mało zawodów, które mogą być wykonywane przez północno-Koreańczyków”, mówi Kim.

„Jest ciężko gdyż dezerterzy nigdy nie słyszeli o pracach na pół etatu i nigdy nie musieli sami szukać zajęcia. Często są ignorowani w rozmowach o pracę.”

Młode kobiety zazwyczaj pracują jako kelnerki w restauracjach, a starsze zajmują się pracą w kuchni. Mężczyźni najczęściej pakują zamówienia online albo pracują na placach budowy.

Dezerterzy są zachęcani do pracy, pozostawania na jednym stanowisku i rozwijania umiejętności. Przedsiębiorstwa również są zachęcane do ich zatrudniania.

Istnieją również dotację dla tych, którzy chcą kontynuować swoją edukację. Dezerterzy nie muszą płacić za licencjaty w uniwersytetach i ci do 35 roku życia mogą też zdobywać kolejne szczeble za darmo. Dostępne jest również wiele stypendiów.

Kim Seong-min, który uciekł z Korei Północnej w 1996, bardzo docenia udostępnione możliwości edukacji. Na początku pracował jako sprzątacz i woźny u swojego wuja, a później uzyskał dyplom w twórczym pisaniu. To umożliwiło mu pracę w publicznej stacji telewizyjnej KBS, gdzie został scenarzystą seriali.

W 2004 roku założył prowadzoną przez dezerterów stację radiową Uwolnić Koreę Północną, która publikuje reportaże o życiu na Północy i krytykuje tamtejszy rząd i liderów.

 

Jak radzą sobie dzieci dezerterów?

Zazwyczaj chodzą albo do lokalnych szkół Południowokoreańskich albo takich stworzonych specjalnie dla dzieci z Północy.

W tych drugich uczniowie „są otoczeni dziećmi z podobnego otoczenia”, mówi Tertisky. „Nie są one najlepsze, bo dają limitowaną wiedzę, nie wystawiają dzieci na społeczność Korei Południowej.”

„Z drugiej strony, dzieci w Południowych szkołach mogą być okrutne. Patrzą na dzieci uciekinierów z góry i nie jest łatwo ich doścignąć. Takie szkoły to nie najmilsze miejsca.”

Kim mówi, że uczniowie pochodzący z Korei Północnej w szkołach podstawowych, liceach i uniwersytetach są słabsze w nauce niż ich rówieśnicy, i czasami rezygnują z nauki przez trudności, z jakimi muszą się zmagać.

Autor: 
Sophie Williams Tłumaczenie: Karolina Schittko
Źródło: 
https://www.bbc.com/news/world-asia-49346262
Polub Plportal.pl:

Reklama