„Boję się, ale wrócę do nauki”: odwaga Arify, 17-letniej uczennicy, która przeżyła masakrę w Kabulu

Reklama

śr., 05/12/2021 - 14:40 -- MagdalenaL

Zdjęcie: chillervirus / pixabay

Być może to zbieg okoliczności, być może to przeznaczenie, ale jeśli poszuka się znaczenia imienia „Arifa”, to odkryje się, że oznacza ono nic innego jak „osobę wykształconą, eksperta, erudytę”. Arifa to imię 17-letniej uczennicy, która przeżyła potrójny zamach zorganizowany przed szkołą w Kabulu, podczas którego w zeszłą sobotę (8 maja) zginęło 68 osób, a 165 zostało rannych.

Arifa nosi w sobie ślady tego ataku, znajduje się w szpitalnym łóżku, boi się, ale pozostaje zdeterminowana: mimo wszystko wróci do szkoły. „Strach będzie obecny, ale będę kontynuować naukę” - powiedziała dziennikarzowi NBC, Richardowi Engelowi.

Do eksplozji doszło w osadzie Dasht-e-Barchi, zamieszkałej głównie przez mniejszość szyicką Hazara, znajdującej się na zachód od stolicy Afganistanu, podczas  gdy mieszkańcy robili zakupy na zbliżające się muzułmańskie święto Id al-Fitr, oznaczające koniec postnego miesiąca Ramadanu, które jest  zaplanowane na ten tydzień. Szkołą, w której doszło do zamachu,  było liceum, do którego uczęszczali chłopcy i dziewczęta, uczący się w trzech różnych przedziałach godzinowych, z których drugi przypadał na dziewczęta.

„Może nie chcą, żebyśmy się uczyli, kształcili i rozwijali”, próbuje powiedzieć Arifa, starając się podać przyczynę tego, co się wydarzyło. Wraz z zapowiedzią, że 11 września, po dwudziestu latach, Amerykanie i wojska NATO opuszczą Afganistan, strach kobiet w tym kraju zaczął narastać z dnia na dzień. Najbardziej przerażająca jest ponowna groźba zaprzestania edukacji afgańskich kobiet. Pomimo przemocy wobec ludności cywilnej, w tym wielu kobiet, w ostatnich latach  (zwłaszcza w roku ubiegłym) ich obecność w Afganistanie jest nadal widoczna. W tej chwili w kraju wiele kobiet pełni funkcję żołnierzy, ministrów, gubernatorów, policjantek, sędziów, a także parlamentarzystek. Jednak działaczki na rzecz praw kobiet, często wykluczane z rozmów pokojowych, podczas których obecnie cztery z nich zasiadają w zespole reprezentującym władzę wykonawczą w Kabulu, ostrzegają: „Wraz z wycofaniem się Stanów Zjednoczonych ryzykujemy utratę osiągnięć ostatnich lat, a także pokoju”.

Istnieje obawa, że ​​rząd afgański, aby osiągnąć porozumienie z Talibami (choćby najsłabsze), po raz kolejny poświęci sprawę kobiet na ołtarzu ostatecznego pokoju, krótko mówiąc, pokoju o niepewnym gruncie. Jeśli jednak porozumienie nie zostanie osiągnięte i Talibowie przejmą kontrolę, istnieje pewność, że znikną nawet nieliczne prawa, w tym prawo do edukacji.

„Upadłam na ziemię. Mój przyjaciel pociągnął mnie za rękę”, Arifa wspomina moment wybuchu. W szpitalnym łóżku obok niej znajduje się druga ocalała, Miriam, która doznała poparzeń twarzy, stóp i nóg. „Wyszłam ze szkoły. Byłam w drodze do domu, potem usłyszałam głośny huk, następnie zobaczyłam czerwone płomienie i dym. Biegnąc, dostrzegłam krew na moich nogach, sprawdziłam i zauważyłam, że zraniły mnie odłamki”- mówi.

Rodziny ofiar twierdzą, że wina leży po stronie rządu afgańskiego i ich zachodnich sojuszników, którzy nie powstrzymali przemocy po dziś dzień trawiącej ich kraj. Krewni ofiar zaczęli chować zmarłych na wzgórzu zwanym „cmentarzem męczenników”, gdzie spoczywają ofiary ataków na społeczność Hazara. Hazarowie to szyiccy muzułmanie i ekstremiści sunniccy uważani za heretyków. Muzułmanie sunniccy stanowią większość populacji Afganistanu.

Autor: 
Lara Tomasetta, tłum. Izabella Saniewska
Źródło: 
https://www.tpi.it/esteri/coraggio-arifa-studentessa-sopravvissuta-strage-kabul-20210510782582/
Polub Plportal.pl:

Reklama