„Pogwałcono moje prawa przez nakaz rozebrania się”. Muzułmanki o wrogości do hidżabu we Francji

Reklama

pt., 07/30/2021 - 00:30 -- MagdalenaL

„Często słyszymy, że we Francji panuje problem integracji międzyludzkiej – ale tak naprawdę chodzi o rasizm”. Fot. Mirsad Sarajlic/Getty Images/iStockphoto

Nowe prawo we Francji może poważnie ograniczyć prawa kobiet do noszenia hidżabu w przestrzeni publicznej. Istnieją obawy, że może doprowadzić to do umocnienia się islamofobii w kraju.

Prezydent Francji, Emmanuel Macron, przedstawił ideę kryjącą się za nowym, niezwykle kontrowersyjnym prawem. Według rządu, muzułmańska mniejszość we Francji, licząca 6 milionów obywateli, była zagrożona poprzez utworzenie się „kontr-społeczeństwa”, a projekt ustawy powstał w celu rozwiązania problemu tego „islamskiego separatyzmu”.

Jej zadaniem jest ochrona wartości republikańskich, ale krytycy, włącznie z organizacją Amnesty International, ostrzegają, że może to ograniczać prawo do zrzeszania się i wolność wyrazu oraz przyczynić się do nasilenia dyskryminacji. Według krytyków, nowa ustawa poważnie naruszy działalność meczetów, oraz udzieli większą swobodę lokalnym władzom w zamykaniu małych stowarzyszeń z powodu istnienia w konflikcie z „republikańskimi zasadami”, zarzutem często stawianym zwłaszcza przeciwko Muzułmanom. Natomiast, jednym z najbardziej kontrowersyjnych zapisów ustawy jest przedłużenie zakazu zakrywania głowy przez kobiety działające w sektorze publicznym, oraz te w prywatnych organizacjach zapewniających pomoc społeczną. Kolejne zapisy zakazują: noszenia muzułmańskich strojów kąpielowych, tzw. burkini; noszenia hidżabu w przestrzeni publicznej przez kobiety poniżej 18. roku życia; oraz noszenia hidżabu przez matki uczestniczące w wycieczkach szkolnych swoich dzieci. Powyższe zapisy zostały w większości odrzucone, ale piętno jakie próbowano sankcjonować prawnie pozostawiło niesmak.

W tym miesiącu, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że europejskie firmy, w pewnych okolicznościach, mają prawo zakazać swoim pracownikom noszenia hidżabu. Pomimo zapewnień rządzących, że ustawa nie jest wymierzona w żadną konkretną religię, Muzułmanie nie wierzą w te oświadczenia.

„Jest to nic innego, jak usprawiedliwianie naruszeń wolności oraz podstawowych praw w imię ochrony – wykorzystanie idei sekularyzmu jako broni”, powiedział Rim-Sarah Alouane, francuski uczony w dziedzinie prawa. „To deformacja prawa, która nie tylko ma za zadanie kontrolować Muzułmanów, ale pozbyć się ich z przestrzeni publicznej”.

Ustawa została uchwalona przez Zgromadzenie Narodowe, niższą izbę francuskiego Parlamentu. Osaczona mniejszość zdążyła odczuć na własnej skórze skutki nowych zapisów francuskiego prawa. Społeczność obawia się, że zostanie okrzyknięta zagrożeniem dla Republiki, podczas gdy skrajna prawica przygotowuje drugą turę wyborów prezydenckich.

Poniżej znajdują się wypowiedzi trzech francuskich kobiet mówiących o swoich doświadczeniach z instytucjonalną islamofobią oraz o obawach dotyczących przyszłości.

Aisha

Matka piątki dzieci, wychowana w robotniczej dzielnicy Mantes-la-Jolie, poza granicami Paryża, która obecnie szuka pracy. W 1994 roku, kiedy Aisha miała 14 lat, władze w jednym z zarządzeń doradzały palcówkom szkolnym ustanowienie zakazu noszenia „ostentacyjnych symboli religijnych”, 10 lat później uchwalono taką ustawę.

„Byłam wzorową uczennicą dopóki nie odmówiłam zdjęcia hidżabu, nie opuściłam ani jednej godziny, zawsze byłam punktualna, mimo to zostałam postawiona przed komisją dyscyplinarną. Pamiętam, że chcieli nas zastraszyć, mówili, że nie jesteśmy w Iranie. Wtedy, nie wiedziałam, co to miało znaczyć. Oskarżono nas o udział w FIS, algierskim ruchu oporu, ale przecież jestem Marokanką.

Zmuszano nas do przyjścia do szkoły, ale nie wolno nam było uczestniczyć w lekcjach, przetrzymywano nas, nie mogliśmy wyjść na boisko szkolne, by spędzać czas z innymi uczniami. Nasza przerwa trwała 5 minut. To się ciągnęło miesiącami.


Protest Muzułmanek w Paryżu, w październiku 2019 roku, w sprawie zachowania prawa do zakrywania głowy. Fot. Dominique Faget/AFP via Getty Images

Zostałam odesłana do rady dyscyplinarnej, ponieważ we Francji obowiązkiem nauki objęte są osoby do 16 roku życia. Zostałam wydalona ze szkoły. Lokalne grupy Muzułmanów oraz meczet, do którego należę doradzili mi zdjęcie chusty, ale odmówiłam. Było to dla mnie równoznaczne z obnażeniem się. Pogwałcono moje prawa poprzez nakaz rozebrania się. Jestem osobą o bardzo skrytej i skromnej naturze. Miałam 14 lat i musiałam uczyć się sama w systemie nauczania domowego. Przez to stałam się bardzo odizolowana. Moi rodzicie nie mogli mi pomóc, ledwo wiązali koniec z końcem. Nie miałam żadnego wsparcia, trafiłam na złe towarzystwo, które przekonało mnie, że nie ma sensu się dalej kształcić skoro i tak nikt mnie nie zatrudni, jeśli nie zdejmę hidżabu – jest w tym trochę prawdy.

Byłam odcięta od świata, na łasce niewykształconych ludzi, którzy przekonywali mnie, że małżeństwo to jedyna słuszna droga. Rząd ostrzega przed zagrożeniami jakie stwarza odseparowana tożsamość (repli identitaire), ale właśnie to na mnie wymusili. Moi znajomi ze szkoły byli w szoku, byłam ostatnią osobą, która mogła zostać aż tak odizolowana. Byłam wysportowana i ambitna, chciałam podróżować po świecie.

Wtedy to nawet jeszcze nie było prawo, tylko zalecenia rządowe, a i tak złamało to wiele z nas. Zrujnowało to moją edukację. Musiałam wycofać się do jedynego aspektu mojej osoby, mojej wiary, a przecież zawsze interesowało mnie tak wiele innych rzeczy. Straciłam pewność siebie oraz poczucie przynależności. Pogubiłam się i młodo wyszłam za mąż, ponieważ zostanie żoną i matką wydawało się być moją jedyną, osiągalną ścieżką. Mój mąż nalegał żebym zakrywała twarz, ale nie zgodziłam się. Rozwiedliśmy się kiedy miałam 20 lat.

Projekt nowej ustawy zawiera zapis zakazujący dziewczynom poniżej 18 roku życia noszenia hidżabu, ale wierzcie mi, że to jedynie sprawi, że jeszcze bardziej będą chciały go nosić. Boję się o wszystkie te dziewczęta, które mogą doświadczyć tego co ja i stać się bezbronne. To prawo ma za zadanie chronić ideę sekularyzmu, ale jest to poważne naruszenie. Boję się najgorszego. To, co mi się przydarzyło nie było poparte żadnym prawem. Ta ustawa usprawiedliwia jeszcze gorsze naruszenia, ponieważ utwierdza w przekonaniu, że to my jesteśmy problemem”.

Noura

Pracownik naukowy na uniwersytecie, matka trójki dzieci, pochodząca z dzielnicy zamieszkiwanej przez klasę średnią w Paryżu.

„W 2019 roku, kiedy mój syn miał 8 lat, często zgłaszałam się do pomocy w jego szkole, raz wyraziłam chęć dołączenia do jednej ze szkolnych wycieczek. Nauczycielka zgodziła się, a ja naprawdę nie mogłam się doczekać. Kiedy dotarłam na miejsce w dniu wycieczki, zauważyłam, że dyrektorka szkoły rozmawia o mnie z nauczycielką. Nauczycielka podeszła do mnie i wyraźnie zakłopotana poprosiła żebym wyszła, mówiąc, że w autobusie nie ma już miejsca. Poprosiłam o wyjaśnienie, dlaczego to właśnie ja muszę wyjść, czyżbym po prostu miała pecha?

Dyrektorka podeszła do nas i powiedziała: „Musi pani zrozumieć, że jesteśmy w przestrzeni publicznej, obowiązuje tutaj strefa sekularna, a jeśli się to pani nie podoba, to musi pani wyjść”. Podziękowałam za poinformowanie, że Francja jest republiką. Jako, że jestem pracownikiem naukowym na jednym z najlepszych francuskich uniwersytetów, fakt ten był mi dawno znany.

Wiedziałam, że prawo nie zakazywało mi przebywania na terenie szkoły, poprosiłam o wystosowanie formalnego pisma uzasadniającego to, że poproszono mnie o wyjście. Wtedy dyrektorka zadzwoniła na policję. Najprawdopodobniej powiedziała, że jej grożę, ponieważ natychmiast przyjechali. Stałam tam, przed autobusem pełnym rodziców, uczniów, z moim synem, pouczana przez dwóch funkcjonariuszy: „To świeckie państwo, musi pani wyjść”.

Byłam tak upokorzona, że zaczęłam płakać, przed wszystkimi, mój syn widział całe zajście. Powiedziałam im, że to czego się dopuszczają to instytucjonalny rasizm oraz, że nie rozumieją zapisów prawa. Funkcjonariusze byli zdezorientowani.

Jedna z matek wyszła z autobusu i powiedziała żebym nie robiła scen, podając mi kapelusz, żebym założyła go zamiast hidżabu. Poprosiła mnie żebym skończyła i przestała traumatyzować dzieci. Założyłam kapelusz w celu złagodzenia sytuacji.

Po wydarzeniach z tamtego dnia, mój syn nie chciał chodzić do szkoły. Nie mogłam go za to winić. Napisałam oficjalne skargi do rzecznika ds. edukacji oraz do kilku grup zajmujących się ochroną praw człowieka, które odmówiły mi pomocy. Dyrektorka nie przeprosiła mnie. Zdecydowałam, że nie wniosę pozwu sądowego, ponieważ byłoby to zbyt obciążające emocjonalnie dla mnie i mojego syna. Całe twoje życie to walka.

Przez projekt nowej ustawy ciężko jest mi planować swoją przyszłość w tym kraju. Jesteśmy niechciani, niepożądani, odnosimy poważne uszczerbki na zdrowiu psychicznym z powodu tej przemocy. Często słyszymy, że we Francji panuje problem integracji międzyludzkiej – ale tak naprawdę chodzi o rasizm”.

Hiba Latreche

22-letnia Sekretarz Generalna oraz wiceprezes Femyso, Europejskiego Forum Młodzieży Muzułmańskiej i Organizacji Studenckich, oraz studentka prawa ze Strasburga.

Wraz z kilkoma innymi kobietami założyła kampanię Don’t touch my hijab (tłum. Nie dotykaj mojego hidżabu), która zyskała wielką popularność oraz otrzymała wsparcie od znanych Muzułmanek, takich jak olimpijka Ibtihaj Muhammad oraz urodzonej na Somali modelki Rawdah Mohamed.


Hiba Latreche: „Zamiast nas chronić, ustawodawcy legalizują islamofobię”.

Wystartowałyśmy z kampanią po tym, jak senat zatwierdził projekt ustawy. Chcemy by nas usłyszano. Jako francuskie kobiety i dziewczęta chcemy, żeby przestano nadzorować nasze ciała i przekonania. We Francji często jesteśmy odizolowane, podczas gdy doświadczamy zniesławienia, a nasza wolność jest ograniczana. Dlatego też, byłyśmy świadome, że potrzeba nam wsparcia z zewnątrz i zapewnienia, że to, o co walczymy jest uzasadnione.

Podchodzą do nas w sposób paternalistyczny, mówiąc, że nie rozumiemy świeckości państwa, ale pokazali, iż prawdziwą zadrą w ich oku jest Islam. Jako Muzułmanka ubierająca hidżab, doświadczyłam islamofobii w przestrzeni publicznej. Ustawodawcy zamiast nas chronić, legalizują takie zachowania, umacniając je prawnie i zwiększając ich częstotliwość. Projekt ustawy utrudni życie muzułmańskim kobietom, niezależnie od tego czy konkretne zapisy zostaną uchwalone. Niedopuszczalne jest to, że władze debatują nad tym, czy dziewczyny poniżej 18. roku życia mają zostać aresztowane za noszenie chusty, czy mają zostać wykluczone z uprawiania sportów; albo czy powinnyśmy zostać wykluczone z życia szkolnego naszych dzieci.

Co więcej, został zaproponowany zapis mówiący o tym, że Muzułmanki noszące hidżab nie mogą kandydować w wyborach. Ciężko jest nam znaleźć pracę w obecnych warunkach, a teraz rząd próbuje jeszcze bardziej ograniczyć nasze opcje. Nie jesteśmy jedynie zaniepokojeni o nasze bezpieczeństwo jako jednostki, boimy się instytucji. Ludzie nie reagują na to, co przeżywamy we Francji. Ale to jest dużo większy problem w Europie, podobne rzeczy dzieją się w Belgii, Niemczech oraz Szwajcarii. Zostaliśmy zepchnięci do enklawy i jedynym sposobem na poradzenie sobie z problemami wewnętrznymi, jest wsparcie międzynarodowe. Każdy, kto opowiada się za prawami muzułmanów we Francji zostaje okrzyknięty „islamo-lewicowcem”, a jego autorytet jest podważany. Nawet komisja rządowa ds. sekularyzmu została rozwiązana z powodu sprzeciwu odnośnie tego, w jaki sposób używano argumentów o świeckości państwa. Wmawia się nam, że nie potrafimy się zintegrować, ale prawda jest taka, że stopniowo jesteśmy usuwani z życia publicznego”.

Niektóre z imion zostały zmienione.

Autor: 
Myriam François / tłum. Wiktoria Walczyńska
Źródło: 
https://www.theguardian.com/world/2021/jul/27/i-felt-violated-by-the-demand-to-undress-three-muslim-women-on-frances-hostility-to-the-hijab
Polub Plportal.pl:

Reklama