Abp Głódź i Pershing.: Wielkie przekręty i pralnia pieniędzy mafii

Reklama

pon., 10/18/2021 - 05:37 -- zzz

Dziennikarze śledczy „Superwizjera” TVN24 wzięli na celownik znajomości Sławoja Leszka Głódzia, który przeszedł ostatnio na arcybiskupią emeryturę w aurze skandalu. Papież Franciszek - który nie lubi zbytku u hierarchów (majątek Głódzia eksperci szacowali na 15 mln zł) - skazał go na niebyt w przestrzeni publicznej za to, że były już metropolita gdański tuszował incydenty pedofilskie wśród podległego mu kleru. Ale dziennikarze sugerują, że Głódź ma więcej na sumieniu. Już same kontakty z ludźmi, mającymi bogatą kryminalną kartotekę, powinno dyskredytować hierarchę. Ale gdy kontakty te łączy się z faktami dotyczącymi historii polskiej mafii, rzuca to fatalne światło na arcybiskupa. Czy słusznie? Czy faktycznie grzechem jest samo poznanie ludzi o wątpliwej reputacji? Pytanie zasadne, tym bardziej, że jeden ze znajomych Głódzia to kolega zastrzelonego Andrzeja Kolikowskiego (pseud. "Pershing"), czyli szefa mafii pruszkowskiej. Jednak dziwnych powiązań jest - jak przekonują dziennikarze - więcej.

 

Foto: Mirosław Pieślak / BRAK

Sławoj Leszek Głódź był kiedyś jedną z głównych postaci polskiego kościoła. Znała go cała Polska. Znali go politycy i często byli z nim w bardzo dobrej komitywie. Znali go też ludzie ze służb, bo Głódź jako biskup polowy Wojska Polskiego ma też stopień generała. Wielu ludzi zastanawiało się, jak udało mu się zbić majątek, który niektórzy wyceniali na 15 mln zł. Ale przedsiębiorczy arcybiskup nigdy nie musiał się z niego tłumaczyć żadnym organom. Szefowie instytucji kontrolnych nigdy nie stawiali mu żadnych zarzutów. Nikt nigdy nie pozwolił, by spadł mu choćby włos z głowy. Dopiero nadejście fali oskarżeń związanych z tuszowaniem przez polski Kościół pedofilii nadwątliło jego pozycję. Papież Franciszek ukarał hierarchę za jego zaniechania ws. dochodzenia prawdy o grzechach kleru.

Teraz do listy zarzutów wobec Sławoja Leszka Głódzia doszedł ten związany z jego znajomościami. Jak twierdzi dziennikarz śledczy TVN24 Bertold Kittel, hierarcha zna się z niejakim Wiesławem P., pseud. „Wicek”. Jest to znana postać polskim organom ścigania. W 1995 roku Wiesław P. był aresztowany, bo śledczy oskarżali go o torturowanie przestępców, którzy rok wcześniej napadli na jego dom pod Puławami. Był też on dwukrotnie skazany za drobniejsze przestępstwa - donosi TVN24.

Wiesław P. miał świetne kontakty z niejakim Bogusławem Bagsikiem, czyli szefem spółki Art-B., o której uczą już dzisiaj w podręcznikach z prawa finansowego i bankowego w rozdziałach dotyczących gigantycznych przekrętów. "Wicek" swego czasu przejął od państwa znane zakłady futrzarskie w Kurowie pod Lublinem. W 1999 roku, gdy Bagsik odsiedział już jeden wyrok, prezesem Zakładów w Kurowie został nie kto inny jak... Bogusław Bagsik.

Wiesław P. miał znać go jeszcze z czasów, gdy Art-B. wyciągała z polskiego systemu bankowego olbrzymie pieniądze. Były to czasy wielkiej inflacji i złotówki trzeba było szybko zamieniać na pewniejsze dolary. Operacjami tymi miał zajmować się właśnie "Wicek", a do ochrony przydzielono mu... Andrzeja Kolikowskiego, czyli szefa mafii Pruszkowskiej. Tak przynajmniej donosi TVN24.

Ludzie posiadający wielkie pieniądze niewiadomego pochodzenia chcieli je dobrze zabezpieczać przed polskim fiskusem. Ten fakt dość intrygująco brzmi w kontekście znajomości Wiesława P. "Wicek" to bowiem znajomy abp Sławoja Leszka Głódzia. A ten ostatni to z kolei... nieformalny patron Krajowej Administracji Skarbowej.

Wiesław P. przyjaźnił się z najpotężniejszymi ludźmi w Polsce juz wtedy, gdy jego przyjaciel, Bogusław Bagsik dokonywał seryjnych przekrętów na wielomilionową skalę - podają dziennikarze "Superwizjera".

Dziennikarskie śledztwo prowadzi do Gdańska, do diecezji, którą do niedawna rządził arcybiskup Głódź. W 2014 roku policja odkryła, że w podległej arcybiskupowi parafii mogła działać wielka pralnia pieniędzy z przekrętów Bogusława Bagsika. Ksiądz proboszcz odmówił komentarza w tej sprawie.

W tym samym czasie - jak podają dziennikarze - w Bobrówce Piaskach, blisko posiadłości arcybiskupa Głódzia, trwa budowa willi Wiesława P. Rezydencja "Wicka" znajduje się zaledwie kilkaset metrów od posiadłości arcybiskupa.

Watykan o Głódziu

W marcu Nuncjatura Apostolska wydała komunikat, w którym przekazała Głódziowi ostre stanowisko papieża Franciszka ws. postawy byłego już dzisiaj metropolity gdańskiego. Papież ukarał go za tuszowania przestępstw pedofilii.

"W wyniku zakończonego dochodzenia Stolica Apostolska podjęła w stosunku do niego następujące decyzje: Nakaz zamieszkania poza archidiecezją gdańską. Zakaz uczestniczenia w jakichkolwiek publicznych celebracjach religijnych lub spotkaniach świeckich na terenie archidiecezji gdańskiej. Nakaz wpłaty z osobistych funduszy odpowiedniej sumy na rzecz „Fundacji św. Józefa”, z przeznaczeniem na działalność prewencyjną i pomoc ofiarom nadużyć" - przeczytaliśmy w oświadczeniu nuncjatury.

Kolejne ciemne chmury nad abp Głódziem

W reportażu "Superwizjera" głos na temat hierarchy zabrał były komendant główny Żandarmerii Wojskowej gen. Jerzy S., który również pojawiał się na imprezach organizowanych przez "Wicka" (tak ponoć nazywano Wiesława P.)

- Jeżeli ktoś się wiąże z człowiekiem takim jak P., z określonego poziomu, wykształcenia, środowiska i innych powiązań, to mogą być dwa powody. Pierwsze, pieniądze, a drugie, wóda. (...) P. to nie jest tylko prosty człowiek, ale to jest człowiek ani wykształcony, ani komunikatywny, nadużywający alkoholu. I tutaj ten wątek, to jest przyjaźń z biskupem. Oni piją ostro, obydwaj. Proszę sobie wyobrazić, że w tej Bobrówce, P. wybudował willę koło Głódzia - mówił generał o znajomości arcybiskupa z Wiesławem P.

- P. w tym światku przestępczym, on tam nie był nikim ważnym, ale był. On jeździł do Głódzia. Głódź też do mnie wydzwaniał, żebym tam do niego przyjechał. Ja z Głódziem nie mam żadnych kontaktów. Aktualnie sołtys podobno - dodał emerytowany wojskowy.

Po materiale ukazanym na antenie TVN24 głos ws. Głódzia zabrał gen. Mirosław Różański. Wojskowy opowiada się za odebraniem duchownemu tytułu generalskiego.

- Kolejne informacje o generale dywizji w stanie spoczynku abp Głódziu, o jego powiązaniach ze światem przestępczym utwierdzają mnie o zasadności postulatu do prezydenta Andrzeja Dudy o podjęciu działań w celu pozbawienia stopnia oficerskiego księdza biskupa. Co jeszcze musi być ujawnione? - pyta oburzony były dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych.

 

P. odcina się od Głódzia

Bertold Kittel podczas kręcenia zdjęć do materiału „Tajemniczy przyjaciel arcybiskupa Głódzia" zdecydował się zapytać osobiście Wiesława P. o jego znajomość z abp Sławojem Leszkiem Głódziem.

- Ja nie wiem, czy arcybiskup pije wódkę. Ja z ekscelencją nigdy nie piłem wódki. To jest bardzo porządny człowiek, on tę Bobrówkę zrobił. Zrobił kościół. Nie mogę powiedzieć o kimś źle, jak ja nie miałem kontaktu bliskiego z kimś - powiedział P.

Kilkanaście dni temu dziennikarze "Superwizjera" pojechali do Bobrówki nagrać rezydencję arcybiskupa Głódzia. Po tej wizycie Wiesław P. ps. Wicek przysłał smsa, w którym napisał, że jeśli będziemy nachodzić jego przyjaciół, to pozwie reporterów do sądu - czytamy na stronie TVN24.pl.

Autor: 
zzz
Źródło: 
fakt/plportal.pl
video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama