„Zamiast na portalu randkowym, siedzę na grupach o kotłach gazowych. Oto mój Polski Ład”

Reklama

wt., 01/18/2022 - 23:39 -- MagdalenaL

Dla Polaka przeciętniaka zwyczajne jest palenie śmieciami w piecu i wywożenie ich do lasu, jak sąsiad nie widzi. Ekologia jest tylko dla bogatych! Zachciało mi się życia za miastem, ale coś poszło nie tak. Zmieniłam kopciuch na piec gazowy i nowy rok będzie dla mnie wyjątkowy – jak przyjdzie rachunek za ogrzewanie, to padnę i się nogami nakryję! – Magda spędziła Nowy Rok z bratem, a on do świtu musiał tego wszystkiego wysłuchiwać.

Na forum internetowym możemy przeczytać „zużyłem już tonę węgla, a dom mam maleńki, to dużo?”. Pod postem 132 komentarze. Ktoś odpowiada: „Bardzo dużo. Masz może darmowy dostęp do opon i gumowców? To przyoszczędzisz na węglu xdd”.

 

Sylwestrową noc Magda spędza w swoim nowym domu. Czekając na brata, publikuje post:

„Czy jedna butla gazu wystarczy mi na cały sezon?”.

Jeszcze rok temu mieszkała w Poznaniu, w kawalerce, ale podkusiło ją w pandemii i to już przy pierwszym lockdownie. Przemyślała życie i zrezygnowała z jedzenia mięsa. Kupiła kilka doniczek z kwiatkami, wzięła psa ze schroniska (i kolejne dwa, by nie rozdzielić szczeniaka z matką). A potem praca zdalna pchnęła ją do ostatecznego kroku – sprzedała mieszkanie w Poznaniu i kupiła dom za miastem. I tak zaczęła kręcić na siebie bicz czy raczej zakładać sobie ekologiczną pętlę na szyję.

– To mit, że jak zamieszkamy wszyscy na wsi, to będzie ekologiczne. Polacy oglądają w telewizji programy pod hasłem „Porzuć to złe miasto, żyj w zgodzie z naturą!”. Wyprowadzają się na wieś i mit ekologicznego życia szybko się rozwiewa. A do tego, jak przymierzamy się do kupna domu, to myślimy np., że to tylko 10 minut dojazdu do miasta. Zapominamy, że nie w godzinach szczytu! Potem okazuje się, że wożąc dzieci do szkoły, wracając z pracy, stoisz półtorej godziny w korku. Złościsz się i nic nie możesz zaplanować, komfort życia zamiast poprawić, pogarsza się – mówi Krzysztof Smolnicki, ekolog, prezes Fundacji EkoRozwoju, jeden z liderów Dolnośląskiego Alarmu Smogowego.

Węgiel zdrożał, a ja mam 17 grzejników i straty ciepła na roletach.

Nowy Rok 2022 Magda wita w nowym domu. Na parapetówkę nie ma ochoty. Raz, że nie lubi przymusu zabawy w sylwestra, dwa, że istniała obawa, że impreza zmieni się w stypę. Zaprosiła więc tylko brata. – A ty co, znowu masz konto na Tinderze? – zapytał, bo z telefonu Magdy co chwilę dobiegał dźwięk powiadomień.

 

– Jasne, patrz! – wręczyła bratu telefon.

 

– Co to jest?! – wykrzyknął, gdy zobaczył post:

 

„Może ktoś podpowie jak wysterować kocioł jednofunkcyjny z czujką pogodową?”.

 

– Forum o ogrzewaniu, grupa na Facebooku. Jedno z trzech, na których jestem – wyjaśniła Magda. Brat przewijał ekran i czytał dalej na głos:

 

„Kurde, węgiel już 1500 zł, wzrósł o prawie 80 proc., a mi spalił tyle…, mam 17 grzejników, ale straty ciepła na roletach…”.

 

Pod postem chmara trolli atakuje „debili, którzy przepłacają, bo zachciało im się domu na wsi i życia eko-sreko”. Najłagodniejszy wpis: „Kupuję węgiel bezpośrednio na kopalni – 800 zł za tonę. Można? Można, ćwoki!”.

 

Ma panele słoneczne, ściął wszystkie drzewa w ogrodzie, by słońca nie zasłaniały.

– Widziałaś „Nie patrz w górę”? – zapytał brat Magdy. Nie widziała, ale czytała entuzjastyczne recenzje. No to włączyli Netfliksa. Brat Magdy co chwilę wybucha śmiechem. Aż Magda nie wytrzymała:

 

– Banał! Trzeba się opamiętać, bo Greta Thunberg mówiła: „Chcę, żebyście wpadli w panikę”. Trzeba się opamiętać, bo Leonardo DiCaprio zagrał "”eksownego ekologa na ru***nko!”.

 

– A ty co się tak wściekasz? – zapytał brat.

 

– Bo zabawa w eko jest tylko dla bogatych! – usłyszał. I już do północy musiał słuchać o tym, ile Magda płaci za gaz, szambo, śmieci, za psy. I za płytę OSB. (Kto budował dom, ten wie. Oriented Stand Boards – po angielsku brzmi dumnie, choć to przaśne, zwykłe wióry, które w pandemii zdrożały o 300 proc.).

 

-– Ceny materiałów rosną. Także na skutek wzrostu cen paliw kopalnych. I często łatwiej i taniej byłoby wyremontować mieszkanie w mieście niż budować dom za miastem. Szczególnie, że Polacy budują z wypasem – wielki dom, kilka garaży – myślą chyba, że będą tam razem z dziećmi i wnukami mieszkać – mówi Krzysztof Smolnicki.

Z budową domu poszło nie tak, a teraz dobije mnie Polski Ład! – powiedziała.

 

– Prawo Murphy'ego – brat wzruszył ramionami.

 

– Nie ma dnia spokoju. Dziś problem z szambem na maksa… – zaczęła.

 

– Musisz w sylwestra o szambie gadać?! – zapytał brat.

 

– Mogę o panelach słonecznych. Chciałam zakładać, ale nawet przy maksymalnych dotacjach to byłaby porażka! Musisz mieć solary za 70-80 tys. zł. Państwo ci dołoży max 40-50 proc. wkładu, więc cała inwestycja zwróci ci się może za 20 lat! – powiedziała.

 

– Słuchaj! Jak jechałem do ciebie, minąłem dom z panelami. Ogród wyglądał, jakby tupolew przeleciał i skosił drzewa jednym ruchem – z trawnika sterczały pieńki – kikuty! Chyba ktoś wyrąbał wszystkie drzewa w ogrodzie, żeby słońca nie zasłaniały! – brat wybuchł głośnym śmiechem.

– Śmieszy cię to?! Pewnie właściciel domu inaczej nie zarobiłby na ogrzewanie. Dla Polaka przeciętniaka normalne jest palenie śmieciami w piecu albo wywożenie ich do lasu, jak sąsiad nie widzi. Kopciuch spali wszystko – węgiel, drewno, paździerz, plastikowe butelki, a nawet opony.

 

Krzysztof Smolnicki: – Ludzie wyprowadzają się pod lasy, by żyć ekologicznie i to często kończy się tak, jak np. w Podkowie Leśnej pod Warszawą, która ma potworny smog. Jak tylko się robi chłodno, to niemal wszyscy mieszkańcy zaczynają „ekologicznie” drewnem w kominkach palić.

– Dbanie o środowisko to dla krezusów. Nowy rok będzie dla mnie wyjątkowy – jak przyjdą rachunki, to padnę i się nogami nakryję! – Magda zaczęła się nakręcać.

 

– Ekologia nie jest tylko dla bogatych. Przeciwnie, np. we wspomnianej sytuacji zamiast wycinać drzewa w ogrodzie, można byłoby zrobić tak, że w tej społeczności ktoś kupiłby panele, bo ma dużo pieniędzy, ale ktoś inny udostępniłby tylko teren, bo ma np. nasłonecznioną stodołę, na której je można zainstalować, zamiast wycinać drzewa w ogrodzie. A prawda jest taka, że na pytanie: „Co możemy w pojedynkę zrobić dla planety?”, odpowiedź brzmi „nic” – mówi Krzysztof Smolnicki.

– Magda, wyluzuj! – brat dolał jej wina (organiczna, hiszpańska Rioja, kupiona w „Winnicy Lidla”, więc po taniości). – W Polskim Ładzie w sklepach wina nie zabraknie! Na początku pandemii zabrakło masek i żeli do odkażania rąk, ale alkohol był!

 

– Morawiecki to chyba myśli, że jest drugim Rooseveltem. Ale „This in not America!”, jak śpiewał David Bowie. Amerykański Nowy Ład to była walka z bezrobociem, wzrost gospodarczy i ochrona przyrody. W wersji PL będzie pochwała bezrobocia, smog gratis, promocja nieekologicznego stylu życia, dobicie przedsiębiorców. Ludzie wolą zasiłek i 500 plus niż opłacanie składki zdrowotnej czy pracę w korpo za marne grosze – Magda się rozkręcała.

 

– 12 groszy, tylko nie płacz proszę! – brat zaczął marnie naśladować Kazika. – Przestań o polityce, już lepiej dokończ o swoim szambie. Polityka to szambo, więc na jedno wychodzi.

Jak sąsiadowi szambo zdrożeje, to puści ścieki w grunt.

– Moje szambo zapełnia się w dwa, trzy miesiące, bo dół ma 12 tys. litrów, więc oszczędzam na wywozie, bo nie co miesiąc. Szambiarz mówi, że przez takich jak ja, kary płaci, i że mu w wodociągach powiedzieli: „albo ktoś dolał chemikalia, albo szambo za długo stało, bo skład ma zmieniony”. I że mandaty za coś takiego zaczynają się od 800, a kończą na 5000 zł. Nad moim szambiarzem się zlitowali i wlepili mu ten najniższy.

Magda to w ogóle chciała założyć szambo bio, ale nie mogła. Bo plan zagospodarowania przestrzennego sprzed 20 lat nie przewiduje tego. – A nie przewiduje, bo wtedy nikt o szambie bio nie słyszał. Poszłam do urzędu z wnioskiem o zgodę, ale żaden urzędnik nie chciał jej podpisać. Już myślałam, żeby założyć nielegalnie, ale się bałam. Sąsiad mówi, że jak się okaże, że będziemy musieli co miesiąc wywozić, a ceny w Nowym Ładzie skoczą w górę, to on machnie ręką i w ogóle nie będzie wywoził, tylko puści ścieki w grunt!.

 

– Nie wszystko jest tak ekologiczne, jak się z pozoru wydaje. Z bioszambem różnie bywa, bo czasem nie do końca wiadomo, co się dzieje po drodze, ile zanieczyszczeń wpada do gruntu, czy nie podtruwa się sąsiada. Oczyszczanie hydro-botaniczne czy korzeniowe to dobre rozwiązanie, a jeśli takie rozwiązanie nie jest uwzględnione w planach zagospodarowania gminy, to trzeba naciskać na zmiany, ale nikt tego w pojedynkę nie zrobi, dlatego zawsze warto działać razem – mówi Krzysztof Smolnicki

Zamiast sprzedać piec, musiałabym zezłomować. By załapać się na „Czyste powietrze”.

Ping!, ping! – na telefon Magdy przychodzą kolejne powiadomienia, o nowych wpisach:

 

„Lepiej zainwestujmy w bieliznę termiczną dla alpinistów i wyłączmy piece. Taniej wyjdzie. Idzie Polski Ład! Xdd”.

 

„Byłem w PGNiG i pani w okienku poradziła, żebym – zanim przyjdzie info o podwyżce – już liczył nie dwa, ale trzy złote za metr!”.

 

Magda opowiada bratu, jak z oszczędności kupiła kopciucha, by skorzystać z programu „Czyste powietrze”. – To ten, w którym rząd obiecuje zwrócić nawet do 60 proc. kosztów wymiany pieca. Znalazłam na OLX kupca na mój piec, ale okazało się, że nie mogę go sprzedać, muszę zezłomować, choć jest sprawny. Inaczej nici z dotacji. Dowiedziałam się też, że gminy dają większe dotacje na wymianę pieców, więc postanowiłam się załapać, ale jak podpytałam, ile ludzie czekają na nowy piec, uznałam, że nie mogę ryzykować. Szła zima. Założyłam gaz na własny koszt, napełniłam butlę, kosztowało mnie to 40 tys. zł.

 

A sąsiedzi, którzy w tym czasie kupowali nowy piec, słyszeli w hurtowniach, że „w pandemii dostawy wstrzymane”, a jak już piece się pojawiły, to droższe o dwa, trzy tysiące. Oni i tak się cieszą, że nie skusili się na pompę ciepła, byłoby bardziej ekologicznie, ale teraz za dwa miesiące grzania dostaliby rachunek dwa tysiące!

 

Krzysztof Smolnicki: Choć wobec różnych programów rządowych jesteśmy krytyczni, to jeśli chodzi o „Czyste powietrze”, to jest to dobre rozwiązanie, jeśli ktoś ma piec kopciuch i chce zmienić. Nie na gaz, ale np. na pompę ciepła, a dotacje wykorzysta na docieplenie budynku. Ludzie, którzy np. mieszkają w poniemieckiej willi mówią, że ich na to nie stać, bo to może kosztować 100 tys., a dotacja za mała. Jeśli wezmą dobrze skrojony kredyt, a nie we frankach, to on może być spłacany z oszczędności na zużyciu energii”.

Podatek od śmieci zdrożeje, czekam na podatek dla singli bez dzieci.

Ping!, ping!, ping! – na grupę „gazową” wpadają kolejne wpisy:

„Napiszcie ile wam wyszło, też mam zwykły piec, ciekawe ile spali przy 13 grzejnikach po 10 żeberek”. Ktoś odpisuje, że u niego poszło 202 metrów sześciennych.

– Podobno prąd zdrożeje o 25 proc. – mówi brat Magdy. A ona na to: – Prąd to pikuś. Gaz o ponad 50! To mój największy strup na głowie. W czerwcu płaciłam 1,20-1,40 za litr, dziś niektóre gazownie za propan liczą ponad 3 zł. Mam najmniejszą butlę, na 2700 litrów. Myślałam, że będę tankować po trochu, dwa razy w roku, ale okazało się, że za pierwszym razem muszę zatankować „do pełna” – 2300 litrów. Czyli za 6400 zł.

 

Brat pociesza, że dom mały, to może ta butla starczy aż na dwa sezony. – Tak, żeby tak się stało, śpię w dresie i skarpetach. Myślę, że ludzie, którzy mają większy dom niż ja, to im z 13 tys. za sezon wyjdzie – mówi Magda.

 

Krzysztof Smolnicki: Ceny wszystkich nośników energii będą rosły, nie tylko gazu. To jest nie do powstrzymania, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Rozwiązaniem, poza docieplaniem budynków, jest budowanie lokalnych sieci energetycznych. Gdyby skrzyknęli się mieszkańcy lokalnych społeczności poza miastem, to mogliby stworzyć system wymiany – jak mamy nadwyżkę prądu, np. z paneli, to myślimy, jak ją wykorzystać lokalnie. Może się okazać, że nawet jak wieś jest „noclegownią” dla większości, to ktoś ma np. tartak, pobiera prąd w dzień i mógłby skorzystać z naszego prądu.

– Podobno niektóre gminy opłaty za śmieci liczą już od zużycia wody. No ale ty mieszkasz sama, nie masz dzieci…

– Za śmieci to mam opłaty minimalne, bo segreguję i ulga mi się należy. I do tego mam wodę ze studni, więc mnie nie obchodzi zużycie. Podatek za grunt z 800 skoczy na 1000 zł. Jak wprowadzą podatek katastralny, od ziemi, to leżę. Ogród mam duży, garaż to przybudówka i kostka brukowa na podjeździe, a podobno to liczą jako zabudowę, nie jako ogród, więc podatek wyższy. Tak mi mówił budowlaniec, który tę kostkę kładł, no chyba że go opacznie zrozumiałam – mówi.

– A co z tą waszą firmą podróżniczą, drgnęło coś? – zapytał brat, bo Magda prowadziła ze wspólniczką biuro turystyczne.

– Nie. Tarcza za mało pomogła i skończyłyśmy rok na tarczy. Nie zaryzykuję już z własnym biznesem. Na ulgi dla klasy średniej nie liczę. 400 zł rząd dopłaci do prądu, jeśli nie zarobię więcej niż 2100 zł! A że jestem singielką, to nie dostanę żadnej pomocy. Nieważne, czy będę z klasy średniej, czy z prekariatu. Może jak zrobią nowelizację Polskiego Ładu, to jeszcze bykowe wprowadzą i zapłacę karę za to, że nie mam dzieci...

Brat się roześmiał i zapytał:

– Masz jeszcze to konto na Tinderze? Może wpadniesz, nie będzie grozić ci bykowe czy raczej krowie i załapiesz się na 500 plus. Przestaniesz tyle gadać o szambie, w którym zatopi cię Polski Ład. I to będzie dodatkowy plus.

Magda wzruszyła ramionami, powiedziała: „Nie wchodzę na portal randkowy, bo siedzę na grupach o kotłach gazowych”.

Na telefonie pojawił się nowy wpis: „Listopad był ok, ale w grudniu już je*ło 200 metrów sześciennych gazu! Ktoś, coś?”. Pod postem wysyp komentarzy. Ostatni: „Je•ło to je•ło, po co drążyć! Xdd”.

I w tym momencie wybiła północ, a za oknem wystrzeliły fajerwerki. Psy zaczęły wyć. Brat otworzył szampana: „Magda! Szczęśliwego Nowego Roku!”.

*Przeczytaj cały wywiad z Krzysztofem Smolnickim, ekologiem, prezesem Fundacji EkoRozwoju, jednym z liderów Dolnośląskiego Alarmu Smogowego: „Czy życie eko jest tylko dla bogatych?”

AGNIESZKA SZTYLER-TUROVSKY

Dziennikarka Onetu, autorka książki „Oddział Zakaźny. Historie bez cenzury”.

Cały artykuł bez skrótów przeczytasz na Onecie” https://kobieta.onet.pl/wiadomosci/polski-lad-ile-kosztuje-dom-i-zycie-eko-zabawa-dla-bogatych/d8t26ps

 

Autor: 
redakcja
Źródło: 
Cały artykuł bez skrótów przeczytasz na Onecie https://kobieta.onet.pl/wiadomosci/polski-lad-ile-kosztuje-dom-i-zycie-eko-zabawa-dla-bogatych/d8t26ps
Polub Plportal.pl:

Reklama