Jak Hiszpania przekształca wiarę w biznes

Reklama

śr., 05/11/2022 - 22:24 -- MagdalenaL

Kościół jest zaangażowany wszędzie w Hiszpanii: W szkołach, na uniwersytetach, a także w turystyce. Coraz większą rolę odgrywają tam święci i dziewice.

Dwa lata po rozpoczęciu pandemii Brytyjczycy, Niemcy i Amerykanie ponownie trafiają do Sahagún. Jakuba w prowincji León i zatrzymują się w małym miasteczku, w którym, jak w prawie wszystkich hiszpańskich miastach, śmierć Jezusa jest obchodzona po dwuletniej przerwie jako wielki festiwal z procesjami, kaplicą, dużą ilością alkoholu i dobrego jedzenia. „To może być dla niektórych dziwne. Ale dzięki jego śmierci ludzie zostali odkupieni od swoich grzechów, tak to widzą Hiszpanie" – mówi Enrique Sancho, hiszpański ekspert od zwyczajów religijnych i ich znaczenia dla turystyki.

Według danych Konferencji Arcybiskupów Hiszpanii, w kraju tym istnieją 92 festiwale katolickie, które otrzymały chronioną nazwę „narodowego zainteresowania turystycznego", a 42 inne nawet znak „międzynarodowego zainteresowania turystycznego". Należą do nich procesje wielkanocne w Sewilli i Maladze, Adoracja Dziewicy z Rocio w prowincji Huelva oraz Sanfermines w Pampelunie, która jest znana na całym świecie przede wszystkim z gonitwy byków. Według danych Konferencji Episkopatu obroty związane z festiwalami religijnymi stanowią ponad trzy procent hiszpańskiego PKB.

Ogromna siła ekonomiczna wiary

„Ale pompatyczne festiwale religijne to także główny powód, dla którego, według badań przeprowadzonych przez porównywarkę lotów Jetcost, Hiszpania była najpopularniejszym celem podróży Europejczyków w czasie świąt wielkanocnych" – mówi ekspert ds. religii Sancho. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Uniwersytet Galicyjski w Santiago de Compostela, pielgrzymi są szczególnie popularni w hotelach, sklepach i restauracjach, wydając ponad dwa razy więcej niż zwykli turyści. „Zwłaszcza Amerykanie i Koreańczycy" – mówi Miguel Fernández, członek Bractwa w Sahagún, które finansuje i organizuje procesje wielkanocne.

Czy cenione są tylko półprawdy, to nie interesuje większości ludzi. Stowarzyszenie hodowców byków „Unión de Criadores de Toros de Lidia" szacuje, że turyści wydają w Sanfermines około 45 milionów euro rocznie. Historia świętego Fermina, na którego cześć goni się byki przez miasto, jest równie niejasna jak to, czy apostoł Jakub jest rzeczywiście pochowany w katedrze w Santiago de Compostela w Galicji. W ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba wędrowców na Drodze św. Jakuba wzrosła ponad dwukrotnie, pomimo wątpliwości. Każdego roku do Santiago de Compostela przybywa około 400 000 osób.

Od edukacji po turystykę Kościół podejmuje się wielu zadań

„Chodzi o spójność, a nie tyle o wiarę. Cudzoziemcy to lubią. Dlatego też Hiszpania nadal ma ogromny potencjał w tej dziedzinie" – uważa Sancho. Wraz z krajami Ameryki Łacińskiej Hiszpania zorganizowała „Congreso Internacional de Turismo Religioso y Sustentable", podczas którego księża i klerycy wykorzystują możliwości ekonomiczne religii jako miejsca wypoczynku. W zeszłym roku odbyła się ona w Pampelunie, prawdopodobnie jednym z najlepszych przykładów na to, że religia może stać się czynnikiem ekonomicznym dla miasta. To tutaj ultrakatolicka prałatura Opus Deí założyła Uniwersytet Nawarry, który jest jednym z najlepszych w kraju. Chociaż w Hiszpanii istnieje ponad 600 spraw dotyczących nadużyć w Kościele, które wciąż czekają na wyjaśnienie, to - podobnie jak liczne przypadki korupcji w przeszłości – najwyraźniej nie zaszkodziły one biznesowi religijnemu.

Wynika to także z faktu, że Kościół hiszpański od czasów dyktatury nie tylko aktywnie uczestniczył w rządzeniu państwem i monarchią, ale nawet w demokracji podejmuje wiele zadań państwa. Jego szkoły i uniwersytety są uważane za najlepsze w kraju. Badanie przeprowadzone przez EY(Ernst&Young) w 2016 roku wykazało, że hiszpański Kościół przejmuje również wiele funkcji państwa i w ten sposób oszczędza pieniądze podatników. Według badania, w 2016 roku Kościół wydał prawie 1,4 mld euro – pięć razy więcej niż Hiszpanie zapłacili w podatkach kościelnych.

69 diecezji, 23 000 parafii i 750 klasztorów zapewnia edukację, dystrybucję żywności i wiele innych usług społecznych. Zgromadzili też ogromne skarby sztuki, które teraz mają być promowane w kraju i wykorzystywane w turystyce. Podstawy działalności religijnej są tworzone wcześnie. Według danych Konferencji Arcybiskupów, ponad 1,5 miliona dzieci uczęszcza do jednego z 2586 katolickich ośrodków edukacyjnych. Dla porównania, w Niemczech, przy prawie dwukrotnie większej liczbie ludności, jest o połowę mniej instytucji szkolnictwa wyznaniowego.

Jezuici i Opus Deí o największych wpływach

Jednak jeśli chodzi o wpływ na gospodarkę i politykę, decydujące znaczenie mają przede wszystkim szkoły biznesu prowadzone przez jezuitów (ESADE) i ultrakatolickie prałatury Opus Deí (IESE). Sympatycy obu tych szkół zasiadają we wszystkich ośrodkach decyzyjnych hiszpańskiej gospodarki. Na przykład były minister gospodarki Luis de Guindos jest członkiem Opus Deí, podobnie jak Isidro Fainé, prezes fundacji bankowej La Caixa.

Obecny lewicowy rząd hiszpański stara się ograniczyć władzę Kościoła, ale może to być prawie niemożliwe. „Wiara jest częścią kultury, a także turystyki w Hiszpanii, bardziej niż gdziekolwiek indziej w Europie. Nawet ateiści pielgrzymują i uczestniczą w procesjach" – mówi Sancho.

Autor: 
Stefanie Claudia Müller / tłum. Anna Stanisławczyk
Źródło: 
https://www.dw.com/de/wie-spanien-aus-glauben-ein-gesch%C3%A4ft-macht/a-61579846
Polub Plportal.pl:

Reklama